06 Wrz 2013

Stanowisko komputerowe do obróbki zdjęć – jak je oświetlić itd.

2 komentarze Obróbka, Podstawy

Przygotowanie stanowiska do obróbki zdjęć, to absolutna podstawa. Bez tego zdjęcia będą wyglądały inaczej niż na wydrukach, nie będzie się dało ustawić poprawnego kontrastu, jasności ani kolorów. I nawet najlepsze monitory na nic nam będą, jeśli postawi się je w nieprawidłowo oświetlonym miejscu. Monitor kalibruje się pod konkretne oświetlenie – inaczej do bardzo  jasnego pomieszczenia, inaczej do ciemnego. Dlatego ciężko też mówić o tym że ma się skalibrowany ekran, jeśli nie zadbało się o oświetlenie w miejscu pracy. Dodatkowo skutkiem ubocznym dobrze oświetlonego stanowiska komputerowego, jest brak zmęczenia oczu od długotrwałego wpatrywania się w ekran.

Uwaga: w moim szkoleniu z retuszu znajdziesz prezentację dotyczącą wszystkiego co omawiam w poniższym artykule. Jest ona uzupełniona licznymi przykładami, więc jeśli masz dostęp do wspomnianego kursu, to nie ma potrzeby żebyś czytał ten artykuł.

Stanowisko można przygotować tylko do samej obróbki zdjęć, albo zarówno do obróbki i oglądania wydruków (po to żeby je porównywać z ekranem). Zdecydowanej większości osób wystarczy opcja pierwsza.

Podstawowe zasady

Jest pięć podstawowych zasad, których zawsze się trzeba trzymać. Bez względu na to, którą opcję przygotowania stanowiska się wybierze.

Pierwsza zasada: do pomieszczenia nie może wpadać światło zza okna.
Należy użyć zewnętrznej rolety, albo wewnętrznej z warstwą gumy. Te bez niej przepuszczają całkiem sporo światła. Zasłonięcie okna jest tak ważne, ponieważ warunki za oknem co chwilę się zmieniają, o różnicy pomiędzy dniem i nocą nie wspominając. Co za tym idzie, zdjęcia obrabiane w nocy będą wyglądały inaczej niż te retuszowane w dzień. Będą ciemniejsze i miały inny kontrast. Wystarczy na chwilę zgasić światło w pomieszczeniu z monitorem, żeby zobaczyć jak bardzo zmieniła się fotografia.

Druga zasada: ściana za monitorem nie może być kolorowa. Powinna tam być biel lub szarość
Wzrok się przyzwyczaja do tego co widzi i jeśli ściana będzie żółta, to skóra modelek najpewniej również, mimo że retuszerowi wydawać się będzie poprawna. Można to bardzo łatwo zaobserwować zmieniając sobie punkt bieli w monitorze. Jeśli mam ustawione D65 i zmienię na D50, to będę miał wrażenie, że biały zaczął wpadać w pomarańczowy odcień. Jednak najpóźniej następnego dnia biel będzie znowu neutralna – wzrok się przyzwyczai. Gdy wrócę do punktu bieli D65, to biel wyda się niebieska i ponownie się do tego przyzwyczaję. Dlatego bardzo ważne jest, żeby ściana nie była kolorowa.

Trzecia zasada: otoczenie ekranu musi mieć odpowiednią jasność (20-procentową, czyli 50% szarość).

szarosc1

Jeśli powyższą grafikę powiększysz na pełen ekran, to ściana za monitorem i ekran powinny mieć bardzo podobną jasność. Dzięki temu nasze postrzeganie kontrastu i jasności będzie neutralne. Zdecydowana większość osób ma podświetlenie ekranu ustawione zdecydowanie za mocno (czyli ściana za monitorem jest ciemniejsza niż grafika z szarością). Wówczas trzeba jasność monitor trzeba obniżyć. 

Jak bardzo to co widzimy zależy od otoczenia świetnie prezentuje  poniższa szachownica:

szachownica-d

Pole A i B jest identyczne. Jeśli ktoś nie wierzy (a nie wierzy nikt kto pierwszy raz to widzi), to może sobie sprawdzić narzędziem do pobierania barwy w dowolnym programie graficznym (lub zerknąć tutaj).

 

Zdaję sobie sprawę, że bardzo ciężko jest porównać jasność ściany z jasnością ekranu – zupełnie różne charakterystyki źródeł światła mocno to utrudniają. Moim zdaniem najprostszy sposób na ułatwienie sobie tego zadania, to włączenie aparatu fotograficznego w telefonie, i ustawienie go tak, żeby monitor i ściana były w kadrze. Po włączeniu trybu czarno-białego ocenienie jasności jest o wiele prostsze. W dodatku można obniżyć ekspozycję i w przypadku za ciemnej ściany, monitor wciąż będzie lekko widoczny, a ściana stanie się czarną plamą. Zapewne nie jest to idealne rozwiązanie, w końcu matryca aparatu może nieco inaczej rejestrować nasz wzrok, ale podejrzewam, że kolory będą mieszały dużo bardziej, niż aparat.

iphone

Warto także zmienić tło w Photoshopie na neutralną szarość (Preferencje > Interfejs > Standardowy tryb ekranu >  [Własny] i jako kolor wskazać #777777 lub nieco jaśniejszy). O ile na małym ekranie nie zwracałem na to większej uwagi, bo zdjęcia często były powiększone i tło widywałem tylko okazjonalnie, to na 32″ UHD wiele rzeczy mogę zrobić bez przybliżania. W efekcie tło widzę znacznie częściej. Jestem też pewny, że gdybym miał nieco zabarwioną ścianę za monitorem, to nie mieszała by aż tak bardzo w moim postrzeganiu barw, jak gdybym używał ekranu 15-calowego laptopa – wówczas kolor otoczenia miał ogromne znaczenie (na 24″ zresztą też).

Czwarta zasada: jasność monitora musi być zgrana z otoczeniem, ale nie powinna być za niska.
Czyli nie można przyciemniać monitora do minimum jego jasności (chyba że mówimy o monitorach nienadających się do fotografii – te często nawet na minimum jasności świecą tak mocno, że trzeba używać mocniejszego oświetlenia w pomieszczeniu żeby to skompensować).

Do zastosowań o krytycznym znaczeniu barwy, czyli także do fotografii, przyjmuje się, że powinno być zachowane minimum 80 cd/m2 (candeli na metr kwadratowy), czyli 80 nitów. Jako że ustawienie wyższych wartości powoduje kolejne komplikacje (wymaga mocniejszego oświetlenia w pomieszczeniu, co tworzy następne problemy), to najprościej jest ustawić właśnie 80 cd/m2 do fotografii. Kalibrator wskaże odpowiednią wartość – bez niego ani rusz jeśli chodzi o obróbkę zdjęć. W takich warunkach nasze oczy widzą poprawnie kolory. Jeśli monitor ustawi się na ciemniejsze wartości, to istnieje ryzyko, że szarości będą nam się wydawały jaśniejsze niż faktycznie są, a także że postrzeganie kolorów będzie zaburzone.

Ta wartość nie jest uniwersalną i jedyną słuszną, ale sprawdza się też do Internetu – jeśli obrobię zdjęcia przy 80 cd/m2, to oglądane na jaśniejszym monitorze będą się prezentowały bardzo dobrze. Natomiast jeśli zrobię odwrotnie – ustawię monitor na bardzo jasny, a zdjęcia będę później oglądał na ciemnym wyświetlaczu, to najpewniej mocno się rozczaruję. Zresztą taka taka sama sytuacja jest przy robieniu wydruków czy odbitek. Jeśli monitor jest za jasno ustawiony, to okażą się znacznie ciemniejsze niż to było widać podczas obróbki. Pytanie „dlaczego moje zdjęcia wychodzą za ciemne na odbitkach” powraca na forach jak bumerang.

Jeśli zdjęcia są obrabiane pod oglądanie ich w konkretnych warunkach, np. w galerii, gdzie wiadomo jaka jest jasność i punkt bieli, to lepiej przenieść te ustawienia na monitor. Jednak to są bardzo specyficzne zastosowania dotyczące ułamka fotografów.

Pisząc o zgraniu jasności monitora z otoczeniem, oczywiście miałem na myśli sprawę poruszaną w poprzednim punkcie – aby neutralna szarość ekranu miała jasność jak najbardziej zbliżoną do ściany za monitorem. Przy zwykłym domowym oświetleniu, u zdecydowanej większości osób będzie tam o wiele za ciemno.

Piąta zasada: czym dalej światło za naszymi plecami, tym gorzej.
Światło za nami będzie powodowało liczne problemy. Czym mniejsze pomieszczenie i czym jaśniejsze ściany, tym ciężej tych problemów uniknąć. Lampa ma sprawić, aby to co jest w zasięgu wzroku, miało odpowiednią jasność. Gdy będzie przesunięta do tyłu to poza tym, że będzie musiała świecić odpowiednio mocniej, to znacznie bardziej oświetli pozostałe ściany, które nie są w zasięgu wzroku. Jeśli te są czarne to w porządku, ale większość osób ma pokoje w jasnych barwach, które mocno oświetlone, będą się odbijać w monitorze. To jakie problemy to spowoduje w dużej mierze zależy od powierzchni matrycy monitora – na matowych raczej nie będzie widać wyraźnych odbić, ale mocno spadnie kontrast na całej powierzchni. W matrycach szklanych (których w monitorach do zdjęć się nie stosuje), pojawią się wyraźne refleksy, a w satynowych delikatniejsze odbicia widoczne raczej tylko w najciemniejszych obszarach. Dlatego jeśli pomieszczenie ma jakieś dodatkowe lampy, oświetlające miejsca które nie są w zasięgu naszego wzroku podczas pracy na komputerze, to mają być wyłączone. Włączona lampa powinna być nad monitorem albo za nim (w kierunku ściany na którą patrzymy).

Najlepiej sobie wyświetlić czarną planszę na całym ekranie i popatrzeć czy coś się w nim nie odbija. Kaptury są zakładane na monitor właśnie po to, aby takie problemy zniwelować, ale gdy odbicia nie biorą się tylko z otoczenia stanowiska pracy, a z całego pokoju, to i kaptur sobie z nimi nie poradzi.

Jeśli na chwilę odejdę od komputera do ciemniejszego miejsca, to nie ma obaw, że po powrocie będę inaczej postrzegał obraz. Nasz wzrok bardzo szybko się przyzwyczaja do jaśniejszego, natomiast do ciemnego znacznie dłużej. Jest to proste do sprawdzenia – zmniejsz sobie na chwilę moc podświetlenia ekranu. Minie sporo czasu zanim zaczniesz postrzegać ustawioną teraz jasność jako odpowiednią – przez długi czas obraz będzie ci się wydawał za ciemny.  Natomiast jeśli go rozjaśnisz, to przywyknięcie do niego będzie jedynie kwestią kilku sekund.

Mocno oświetlone stanowisko czy słabo?

I tutaj sprawa się bardzo mocno komplikuje. Kiedyś powiedziałbym, że powinno być jasne jak za dnia, ale teraz jestem bogatszy w doświadczenia oraz wiedzę i wiem, że nie ma tylko jednej odpowiedzi. Są dwie opcje i poniżej je rozpisałem.

Jaśniejsze oświetlenie
Jeśli ktoś koniecznie chce porównywać swoje wydruki z ekranem monitora, w tym samym świetle jakim ma oświetlone stanowisko do obróbki zdjęć, to nie ma wyboru – musi mieć mocne światło. Na tyle, aby biel kartki papieru odpowiadała jasności monitora. Czyli wyświetla się białą planszę na ekranie i porównuje z papierem fotograficznym. Przy takim świetle ściana za monitorem (jeśli jest pomalowana na biało, a lampa nie jest od niej mocno oddalona), najpewniej będzie o wiele jaśniejsza od szarości na jakiej nam zależy. Wówczas trzeba ją pomalować na ciemniejszy odcień, ponieważ w dalszym ciągu trzeba się trzymać trzeciej zasady.

Jednak aby poprawnie ocenić kolory na zdjęciu, nie wystarczy odpowiednia jasność… Trzeba mieć światło o wystarczająco wysokim parametrze Ra, a idealnie gdyby miało w sobie także UV (jak światło słoneczne).

Pod zwykłymi świetlówkami kolory będą miały mniejsze nasycenie na papierze, niż na monitorze. Słońce ma RA 100, a normalne świetlówki ok. 70-80. Dlatego nasza skóra wydaje się w takim świetle bardziej blada niż na dworze. Stąd do porównywania fotografii należy posłużyć się nie tylko odpowiednio jasnym, ale i dobrej jakości źródłem światła. Więcej o tym będę pisał w dalszej części artykułu. W przypadku takiego oświetlenia, lampa powinna znajdować się nad monitorem.

Jednak odpowiedz sobie szczerze – jeśli masz porządny monitor, to kiedy ostatnio miałeś potrzebę porównywania wydruków z ekranem? U wielu osób potrzeba ta wynika ze źle przygotowanego stanowiska (okazuje się wtedy że wydruki są za ciemne itd. i na tej podstawie wprowadza się poprawki). Oczywiście są też osoby, które z racji swojej pracy muszą robić proofy.

Tak jak wspomniałem – porównywanie wydruków w tym świetle mocno komplikuje sprawę. Osobiście uważam, że normalnych rozmiarów odbitki lepiej oglądać pod specjalnie do tego celu stworzoną lampką. Nie jest to drogie rozwiązanie, a jakże praktyczne.  Gdy je zastosujemy (albo gdy w ogóle nie zamierzamy porównywać wydruków z ekranem monitora), to pojawiają się nowe możliwości, czyli użycie słabszego światła.

Słabsze oświetlenie
Nie porównując wydruków z ekranem, nie ma sensu dążyć do takiej samej jasności na na kartce i na ekranie. Niestety upewniłem się w tym dopiero niedawno.

Należy się skupić na uzyskaniu odpowiedniej szarości za ekranem. Jeśli ta szarość będzie odpowiednia, to wszystko na monitorze będziemy widzieć poprawnie, niezależnie od tego jak mocnym światłem zostanie to uzyskane. Odpowiednią jasność można uzyskać przy słabszym świetle, za to jaśniej pomalowanej ścianie (teoretycznie najlepiej żeby była biała, a moc światła dobrana tak, by wyglądała jak 50% szarość). To rozwiązanie ma zalety, ale może mieć też wady.

Mniej światła w pomieszczeniu, to o wiele mniejsze szanse, że ściany odbiją się w ekranie powodując wspomniane wcześniej problemy. Jeśli lampa będzie ustawiona w odpowiednim miejscu (przesunięta bliżej ściany, bo w tym przypadku można to zrobić), to nie odbije się też samo biurko i użytkownik komputera. Bo ten chociażby był ubrany na czarno, to dłonie i twarz będzie miał pewnie odkryte. Przy jasnym świetle odbić raczej nie da się uniknąć. Poza tym one zakłamują też kolorystykę. Tutaj osoby z matowymi matrycami być może są w nieco lepszej sytuacji, bo łatwiej się przyzwyczaić do gorszego kontrastu niż ruchomego odbicia.

Takie rozwiązanie pokazuje swoje zalety szczególnie w małych pokojach, gdzie o odbicia dużo łatwiej niż w przestronnych biurach – jasna ściana znajdująca się zaraz za plecami, przy mocnym świetle spowoduje znaczne pogorszenie obrazu, przy słabym być może także, ale odpowiednio mniejsze.

Natomiast jeśli chodzi o wady, to poza oczywistym brakiem możliwości porównywania wydruków, przychodzi mi do głowy problem ze srebrzeniem matryc IPS. W mocniejszym świetle srebrzenie powinno być słabsze. Aczkolwiek wada ta nie dotyczy wszystkich IPS-ów i nie występuje w pozostałych matrycach. Ew. można poruszyć jeszcze sprawę wyciekającej czerni, czyli mocno rozjaśnionych brzegów w niektórych miejscach matrycy. Jednak te zazwyczaj są widoczne tylko w całkowitej ciemności, a w świetle do retuszu, nawet słabszym, raczej nie powinny przeszkadzać.

Lampy

Położenie
Osobiście jestem zdecydowanie zwolennikiem oświetlenia montowanego pod sufitem, a nie za monitorem. U mnie listwy ledowe czy lampa biurkowa wycelowana w ścianę się nie sprawdziły, bo zawsze było to oświetlenie bardzo nierównomierne. Gdyby zrobić zdjęcie takiemu stanowisku pracy, to przy monitorze byłaby spora łuna światła, a już kawałek dalej nie byłoby po niej śladu. 

led2

Częsty problem oświetlenia montowanego za monitorem – punktowe światło

Jeśli mamy zrobić to dobrze, musimy oświetlić obszar odpowiadający minimum kątowi widzenia (ok. 130 stopni). Oświetleniem sufitowym jest to znacznie łatwiejsze do osiągnięcia. Aczkolwiek jeśli monitor jest przysunięty bardzo blisko ściany, to ciężko będzie uzyskać odpowiednie warunki, ponieważ lampa będzie wtedy pod samą ścianą (co utrudni równomierne rozejście się światła) lub oddalona od ściany (co może spowodować padanie światła na ekran, a więc refleksy świetlne lub spadek kontrastu). Idealnie byłoby, gdyby monitor jak i całe biurko nie były przysunięte do samej ściany tylko nieco oddalone od niej. Wówczas światło zamontowane w okolicach stanowiska pracy rozejdzie się o wiele bardziej równomiernie, nie powodując przy okazji problemów.

Wcześniej wspomniałem, że w przypadku oświetlenia, pod którym nie porównuje się wydruków, lampę warto przesunąć znad monitora nieco w kierunku ściany. Dzięki temu można uniknąć jakichkolwiek odbić twarzy itd. Jednak w pomieszczeniu z niskim sufitem trzeba uważać aby lampa nie świeciła w oczy. Dodatkowo można zamontować przy lampie (pod kątem 90 stopni do sufitu) jakąś listewkę, która odetnie część światła kierowaną w stronę użytkownika. Niesamowicie ułatwi to osiągnięcie dobrego rezultatu. Sam od kilku lat stosuję takie rozwiązanie.

Typ lampy
Chcemy uzyskać światło zbliżone do 5000K, można to zrobić na wiele sposobów. Oprawa rastrowa to moim zdaniem bardzo dobra opcja, aczkolwiek niechętnie montowana w domach. Zdecydowanie częściej można je spotkać w biurach.

oprawa rastrowa

Instaluje się w niej podłużne świetlówki, którymi łatwo równomiernie oświetlić duży obszar. Standardowe świetlówki mają niski parametr RA i mogą dawać różne zafarby. Ale są też stricte fotograficzne, mające wysokie RA i odpowiednią temperaturę. Są oznaczone numerem 950. Godne polecenia są świetlówki Osram serii Lumilux Proof, i Phillips serii Graphica – są przeznaczone właśnie do zastosowań o krytycznym znaczeniu barwy i co ważne, ceny nie są bardzo wysokie. 

Jednak w mieszkaniach chętniej stosuje się świetlówki na gwint E27, czyli popularne „żarówki energooszczędne”. Chyba wszyscy mamy pełno takich w swoich domach. Do oświetlenia stanowiska komputerowego polecam kupić kilka świetlówek o małej mocy (zazwyczaj najmocniejsze mają nieco powyżej 20W), zamiast jednej dużej (mogącej mieć nawet 250W). Te małe są do kupienia w każdym sklepie, duże tylko w tych ze sprzętem fotograficznym i filmowym. Z mojego doświadczenia wynika, że wielkie świetlówki, na gwint E27, z biegiem czasu bardzo mocno zmieniają swoje parametry. O wiele bardziej niż małe.  Jeśli Twoja lampa ma tylko jeden gwint, to żaden problem. Wystarczy kupić złodziejkę, która z jednego zrobi ich kilka (wystarczy na 2 lub 4 gwinty, ale widziałem nawet z z sześcioma).

zlodziejka

Przykładowy rozgałęźnik, do kupienia tutaj.

Niestety świetlówki na gwint E27 nie występują w postaci z wysokim RA (niby fotograficzne mają 90, ale 90 to nie 98, poza tym wspomniałem już jak bardzo zmieniają swoje parametry z upływem czasu, w dodatku potrafią błyskać światłem gdy są wyłączone).

Porządne oświetlenie można uzyskać przy pomocy halogenów, które, niestety, mają istotne wady: bardzo się grzeją, pobierają dużo prądu, wymagają bardzo stabilnego napięcia 12 V żeby trzymać parametry i sumarycznie wychodzą drożej od świetlówek. Aczkolwiek dzięki wysokiemu RA nadają się do oglądania wydruków.

Nie twierdzę że należy od razu kuć sufit pod okablowanie i wiercić dziury na nową lampę. Jak wam nie przeszkadza statyw typu boom obok biurka, to możecie go użyć i zawiesić na nim lampę centralnie nad stanowiskiem pracy. Sam przez kilka miesięcy w hotelu używałem podobnego, chociaż jeszcze bardziej prowizorycznego sposobu – na boomie była lampa studyjna z halogenem. Dość szybko wyeliminowałem z tego zestawu lampę i zamiast niej umieściłem na boomie sam gwint z odpowiednim oświetleniem i oprawą. Później przez długi czas na boomie miałem zawieszoną oprawę ratrową. Opcji jest nieskończenie wiele, a ważny jest tylko efekt finalny, a nie jak został uzyskany.

Nie porównujemy zdjęć z innymi ekranami

W przypadku obróbki do Internetu częstym błędem jest sprawdzanie, jak materiał będzie wyglądał u przeciętnego użytkownika, na jego kompletnie nie nadającym się do obróbki zdjęć, wypalającym oczy, laptopie. To nie ma żadnego sensu! Nie można przygotowywać zdjęć pod monitor zbyt jaskrawy, albo wpadający w kolor niebieski, ponieważ on tak właśnie wyświetla poprawnie przygotowane zdjęcie. Właściciel takiego laptopa jest do tego w miarę przyzwyczajony. Nie możemy więc przygotować materiału „pod” jego monitor, bo wtedy nasze działania i specyfika takiego ekranu się na siebie nałożą. W efekcie spowodujemy na obrazie jeszcze więcej błędów. Materiał musi być przygotowany poprawnie – neutralnie.

Podsumowanie

Zdjęcia trzeba obrabiać w sztucznie oświetlonym miejscu, bo światło słoneczne co chwilę się zmienia. Monitor skalibrowany do 80 nitów i neutralna, 50%, szarość za ekranem, to w uproszeniu bardzo dobre warunki podczas przygotowania zdjęć. Monitor wtedy nie wypala oczu ani nie świeci za ciemno, a użytkownik poprawnie widzi kolory.

Dawniej skupiałem się na ustawieniu takiej samej bieli na ekranie, jak na jego otoczeniu (test na białą kartkę) i późniejszym dostosowaniu szarości za monitorem. Na matowych matrycach na pierwszy rzut oka nie było widać wad takiego rozwiązania. Ale takich już nie używam, a ostatnio zorientowałem się, że skoro w tym świetle robię wyłącznie retusz, to w moim przypadku mocne światło, przy malowanej na szaro ścianie, to niepotrzebne problemy (odbicia) i lepiej zrobić inaczej – od razu zająć się dostosowaniem szarości. Czyli biała ściana i dobranie do niej odpowiedniego światła (zamiast dobrania światła pod papier i malowania ściany). Na wszelki wypadek skonsultowałem temat z Marcinem „Czornyjem” Kałużą, którego pewnie wielu czytelników będzie kojarzyło. Ponad 40-minutowa rozmowa z nim na pewno miała wpływ na finalną formę tego wpisu i rozwiała wszelkie moje wątpliwości :).

Oczywiście bardzo ważne jest też posiadanie monitora, który nadaje się do obróbki zdjęć, pisałem o tym w osobnym artykule (link). Zdjęcia ludzi są szczególnie wymagające wobec ekranu – nawet minimalna różnica w odcieniu skóry jest natychmiastowo widoczna. Kiepskie monitory są nierówno podświetlone, mają punkt bieli inny w każdym miejscu ekranu, kolory nie są wyświetlane prawidłowo, a zdjęcia czarno-białe dostają dziwnych zafarbów. Jeśli ktoś nie miał styczności z dobrymi monitorami, to pewnie nie będzie miał pojęcia jak ogromne są różnice pomiędzy nimi. Natomiast jeśli ktoś już pracował np. na Eizo, nawet tylko z serii SX, albo na NECu minimum z serii PA, to do żadnego Della nigdy w życiu nie wróci. Ja przez lata używałem wyświetlacza typu Dell/Samsung/Gateway/LG (24″, o wartości sklepowej ok. 2000 zł/szt, obecnie w tej cenie można mieć o wiele lepszego Eizo czy NECa). Wszystkie zdjęcia z tamtego okresu musiałbym teraz poprawić – aż mi głupio, że pokazywałem ludziom fotografie, o tak źle dobranej kolorystyce – skóra na nich jest żółta, mimo tego, że wiedziałem jak uzyskać poprawny odcień. Po prostu monitor mi go źle wyświetlał, mimo że był skalibrowany porządnym sprzętem. Nie zdawałem sobie wtedy też sprawy z tego, jak ważne są warunki panujące w pomieszczeniu. Do dzisiaj mam w portfolio bardzo dużo zdjęć z dziwną kolorystyką i ciągle sobie mówię, że najpóźniej za tydzień je wszystkie poprawię…


Kiedy następny wpis?

Chcesz być na bieżąco z tym co się dzieje na moim blogu? Otrzymuj powiadomienia o nowych wpisach na maila:

Tags: , , ,
autor
Od kilku lat robię zdjęcia beauty i fashion, a efekty pokazuję na tym blogu. Razem z opisami sesji publikuję schematy oświetlenia, zdjęcia zza kulis i wszystko to, co istotne podczas fotografowania. Mieszkam w Azji, ale czasami zdarza mi się wpaść do Polski.