Czym więcej sesji, tym ciężej sensownie zarządzać wszystkimi zdjęciami. Dla mnie sensownie to tak, żeby zawsze był błyskawiczny dostęp do potrzebnych plików. Moja dotychczasowa metoda była kiepska, ponieważ w całości opierała się na umieszczaniu zdjęć w konkretnych folderach. Dlaczego to słabe rozwiązanie za chwilę wyjaśnię, ale najważniejsze jest to, że w końcu zmieniłem je na lepsze. Ameryki w tym wpisie nie odkryję, a raczej poruszę proste i oczywiste sprawy, o których na początku nie zawsze się myśli.

Nareszcie mogę sobie błyskawicznie wyświetlić wszystkie zdjęcia fashion jakie zrobiłem z wybraną modelką, wizażystką, albo z obiema na raz. Mogę dodatkowo określić żeby pokazały się tylko fotki plenerowe, które zostały zrobione w Polsce. Mogę też po prostu pokazać konkretną sesję zdjęciową – w całości, albo wyłącznie ujęcia beauty. Mogę też pokazać tylko testy powstałe na ogniskowej 50 mm itd. Właściwie możliwości są nieograniczone.

Metod na trzymanie zdjęć są pewnie setki. Możliwe że lepszych od tej jaką sobie wybrałem. Szczególnie jeśli mowa o rozwiązaniach opartych o używanie dodatkowych aplikacji. Jednak ja nie chciałem się opierać na jednym programie, m.in. dlatego żeby mieć możliwość wygodnego przeszukiwania sesji niezależnie od używanego systemu i oprogramowania, które nigdy nie wiadomo, kiedy przestanie być wspierane. Głupio byłoby co kilka lat przebudowywać wszystko.

Moje rozwiązanie jest bardzo proste, bo opiera się na nazywaniu plików ze zdjęciami wg. konkretnego schematu. Jako uzupełnienie używam też możliwości wbudowanych w system OS X obecny na Macach (na Windowsie też będzie działało, tylko że w ograniczonym zakresie i wolniej). Można też użyć dodatkowych programów, a ponieważ wszystkie najpotrzebniejsze informacje są zawarte w nazwach, to niezależnie od oprogramowania segregowanie zdjęć będzie działało. Tak jak wspomniałem, ważne jest dla mnie, że mogę z tych dodatkowych rzeczy korzystać, ale nie muszę.

Moja stara metoda

Dawniej zdjęcia trzymałem na dysku w strukturze folderów, która wyglądała następująco: “Dysk” > “Zdjęcia” > “Model aparatu” > “Imię i nazwisko wizażystki” > “Nazwa sesji” (składająca się z imienia i nazwiska modelki/modelek modelek lub z nazwy sesji (np. “Make up trendy – ogień i woda”, “The Vampire Diaries”, “Zombie” itd.).

Można powiedzieć, że sortowałem sesje po wizażystkach, które na nich malowały. Tak było mi najwygodniej, bo wizażystek było znacznie mniej niż modelek i łatwo mi było skojarzyć konkretny make up z jego autorką. Jeśli żadnej wizażystki nie było na sesji, to fotki lądowały w katalogu “No make up artist” i tyle. Gdybym robił krajobrazy, to pewnie kolejność folderów byłaby podobna do tej: “Dysk” > “Kraj” > “Województwo lub stan” > “Miasto”.

Do tej pory nazwy plików ze zdjęciami nie miały dla mnie znaczenia. Zdecydowanie nie było to rozsądne podejście – powinno być odwrotnie.

Czas na zmiany

To nazwy i struktura katalogów mają być nieistotne. Poza tworzeniem normalnych folderów, system OS X pozwala także na robienie o wiele praktyczniejszych inteligentnych katalogów, dla których to w jakim miejscu na dysku znajduje się plik, nie ma większego znaczenia. Warto to wykorzystać.

Spotlight

Wciskając cmd + spacja ma się dostęp do błyskawicznego wyszukiwania, za które w OS X jest odpowiedzialna funkcja Spotlight.

Screen Shot 2016-06-08 at 01.06.29

Spotlight

Mając sensownie skatalogowane zdjęcia, da się do nich dotrzeć w ten sposób szybko i wygodnie. Spotlight przeszukuje także wnętrza dokumentów (arkusze kalkulacyjne, PDFy, pliki tekstowe itd.), ich exify i wszystkie informacje zawarte w pliku. Więc może szukać także w metadanch zdjęć, które zawierają informacje o przysłonie, czasie naświetlania itd. Tak samo działa to wyszukując bezpośrednio w katalogach.

Screen Shot 2016-06-07 at 21.35.40

Przeszukiwanie katalogów w OS X – RAWy beauty

Spotlight obiecano także wprowadzić do Windows Longhorn (oczywiście pod inną nazwą), wraz z nowym systemem plików. Jak wiadomo Longhorn nigdy nie powstał, a zamiast niego wypuszczono upośledzoną wersję, oferująca ułamek obiecywanych funkcji – parodię dobrego systemu operacyjnego o nazwie Vista. Nawet Windows 10, który pojawił się wiele lat później, nie ma wyszukiwarki i systemu plików, które miał mieć Longhorn.

Także Windows nie ma odpowiednika Spotlighta, ale zwykła wyszukiwarka też sobie poradzi z moim obecnym sposobem segregowania zdjęć, bo tak na prawdę w większości przypadków wystarczy przeszukiwanie samych nazw plików. Można się też posłużyć dodatkowymi programami do wyszukiwania.

Nowy sposób

To jak teraz mam skatalogowane zdjęcia na dysku jest bardzo proste. Określiłem jakiego schematu będę używał do nadawania im nazw i się go trzymam. Poszczególne fragmenty nazwy będą używanie podczas późniejszego wyszukiwania i tworzenia inteligentnych katalogów. Schemat nazw jest mniej więcej taki:

_nazwa_sesji studio nazwa_studia beauty kraj miejscowość imie_nazwisko_modelki imie_nazwisko_nastepnej_osoby numer_zdjęcia_. Numer jest nadany przez aparat i istnieje tylko po to, by nazwy poszczególnych plików nie były identyczne.

Przykład:

Screen Shot 2016-06-07 at 21.48.16

Przykład 2:

Screen Shot 2016-06-07 at 21.50.15

Tak więc każdy plik ze zdjęciem zawiera informacje o nazwie sesji, jej miejscu, typie zdjęcia oraz o nazwiskach zaangażowanych osób. Jeśli robiłem beauty, a później fashion na tej samej sesji, to oczywiście część zdjęć będzie miała dopisek fashion, a część beauty. Można też dodać kolejne informacje – czy sesja była na zasadach tfp, nazwę klienta itd.

Podkreślnik pomiędzy imieniem i nazwiskiem może być zastąpiony przez inny znak, ale wolałem żeby to jednak nie była spacja. Tak jak pisałem na początku, chcę by metoda była uniwersalna, a niektóre wyszukiwarki mogą interpterować zapis Merry Jane jako wyszukanie wszystkich Merry i wszystkich Jane jednocześnie, a nie tylko połączenia tych dwóch wyrazów. Co prawda zazwyczaj użycie cudzysłowów powinno pomóc, ale na wszelki wypadek wolałem nie ryzykować – może się to kiedyś przydać przy zdalnym dostępie do plików, wyszukiwaniu przez dodatkowy program itd. W każdym razie dla systemowego wyszukiwania spacja będzie okay, a podkreślnik jest wyłącznie dla świętego spokoju.

Przyjąłem jedną metodę zapisywania imion. Jeśli w części sesji zapisałem imiona jako Kasia, Asia, Ola itd, to w innych nie mogę napisać Katarzyna, Joanna, Aleksandra, bo wyszukiwarka będzie zwracała niepełne wyniki. A jeśli w międzyczasie zmieni się nazwisko modelki, to dalej będę używał panieńskiego, albo podmienię je we wszystkich poprzednich sesjach – można to zrobić w kilka sekund, na wszystkich sesjach na raz, więc nie jest to kłopotliwe.

Po co to wszystko już pisałem: po to żeby mieć natychmiastowy dostęp do każdej sesji. Po to żeby móc wyświetlić na raz wszystkie sesje z wybraną modelką lub wizażystką. Po to by móc pokazać wyłącznie jakiś typ fotografii z tymi osobami, np. jedynie studyjne fashion, robione w Warszawie z wizażystką X. Po to żeby nie musieć pamiętać ścieżek dostępu do tych sesji – zastanawiać się, którym aparatem je robiłem i czy na pewno z tą wizażystką, a może z inną, bo od tego zależałoby ich położenie na dysku wg. mojego wcześniejszego systemu sortowania.

Prawie gotowe

Gdy potrzebuję dotrzeć do konkretnych zdjęć, to wystarczy wpisać “tagi” do wyszukiwarki i gotowe. Szukajka z OS X, czyli Spotlight, ma bardzo duże możliwości i działa bardzo szybko, bo dysk jest wcześniej przez nią zindeksowany. I jak już pisałem – przeszukiwane są nie tylko nazwy. Można szukać konkretnych ogniskowych, czasów naświetlania itd, ponieważ te dane są zawarte w metadanych zdjęć.

Tak więc wpisuję sobie _summmer_time_ i mam sesję o tej nazwie. Ponieważ były dwie modelki, a chcę wyświetlić zdjęcia tylko z jedną, to wpisuję jej imię i nazwisko. A że chodzi o zdjęcie twarzy, a nie całej sylwetki, to dopisuję jeszcze beauty. Wpisanie całości trwa kilka sekund, a wynikiem jest natychmiastowe wyświetlenie zdjęć o jakie mi chodzi, bez dodatkowych ujęć i bez potrzeby przeklikiwania się przez całą ścieżkę katalogów.

Masowa zmiana nazw plików

Oczywiście nie musiałem zmieniać nazw wszystkich plików po kolei. Robi się to masowo – dla całej sesji na raz. W OS X wystarczy zaznaczyć pliki i z menu kontekstowego wybrać zmianę nazwy.

Screen Shot 2016-06-08 at 00.29.52

W Windows kiedyś się tak nie dało, jak jest teraz nie wiem. Jeśli wciąż się nie da, to należy posłużyć się jakimś dodatkowym programem, który ma taką możliwość (np. Total Comander).

Inteligentne katalogi (OS X)

W zasadzie mógłbym teraz wrzucać wszystkie zdjęcia do jednego katalogu, bez żadnych podfolderów. Jednak ja mimo to zawsze mam folder, który zawiera te same informacje jak nazwy plików wewnątrz niego. Pozwala to na wygodniejsze wyświetlanie wyników, które pochodzą z różnych sesji. Jednak nie mam już żadnych dodatkowych podfolderów takich jak wcześniej (model aparatu czy kraj w jakim powstało zdjęcie). Jeśli na jednej sesji malowały dwie wizażystki, to nie muszę już rozdzielać tych zdjęć do osobnych katalogów jak kiedyś (bo przypominam, że to właśnie po wizażystkach segregowałem). Całą robotę zrobią inteligentne katalogi.

Screen Shot 2016-06-07 at 22.40.32

Zbiór inteligentnych katalogów, pokazujących zdjęcia wg. różnych założeń

Na wypadek gdyby ktoś nie korzystał nigdy z OS X, wyjaśnię dokładniej jak taki katalog działa. Nie kopiuje się do niego żadnych plików. Te się znajdują w innych miejscach na dysku i są wyświetlane w inteligentnym katalogu wg. określonych założeń. Można to porównać do playlist w aplikacjach muzycznych. Mam na dysku pliki mp3, które mogę włożyć do dowolnych playlist. Jeśli jeden utwór znajdzie się na 10 playlistach, to nie znaczy że będzie powielony na dysku 10-krotnie. Wciąż będzie jednym plikiem, do którego dostęp jest z kilku miejsc. Tak samo jest z inteligentnymi katalogami, które zresztą do trzymania muzyki też mogą służyć. Np. definiuję sobie katalog (playlistę), który ma wyświetlać jedynie muzykę dłuższą niż 5 min. Albo tylko techno.

Tak samo w przypadku zdjęć – wpisuję w wyszukiwarce, że ma mi wyświetlać wyłącznie pliki zrobione przez ostatnie pół roku i trzymane na dysku o nazwie “Multimedia”, zapisuję to jako inteligentny katalog np. na biurku. Gotowe. Albo najpierw tworzę inteligentny katalog, a później definiuję  co ma się w nim wyświetlać.

Przykład: Chcę mieć oddzielone sesje zrobione w Polsce i w Tajlandii. Tworzę więc inteligentny katalog i definiuję w nim, że ma mi wyświetlać wszystkie zdjęcia zawierające słowo poland (każdej fotce w nazwie wpisałem kraj, ponieważ korzystam z aparatu bez GPS). Jak do tego inteligentnego katalogu wejdę, to będę widział tylko zdjęcia z Polski, ale wyświetlą się wszystkie, niezależnie od ich typu itd. Jeśli dodam nowe fotografie do dowolnego podfolderu w katalogu ze zdjęciami, to automatycznie pojawią się też w katalogu “Poland”, o ile to właśnie w Polsce powstały. Wadą takiego rozwiązania będzie brak opcji naniesienia zdjęć na mapę, tak jak w przypadku korzystania z GPS i aplikacji o takich możliwościach. Jednak to raczej przydaje się przy krajobrazach i w reportażu, a nie do sesji z modelkami.

Screen Shot 2016-06-07 at 22.32.24

Inteligentny katalog w OS X, wyświetlający tylko zdjęcia wykonane w Polsce

Podobnie ze wspomnianymi wizażystkami i fryzjerkami. Wcześniej mogłem posegregować sesje albo wg. jednych, albo wg. drugich. Teraz nie ma takiego problemu – robię inteligentny katalog, który będzie wyświetlał fotografie, na których malowała dana wizażystka i gotowe. Jeśli wejdę do inteligentnego folderu wizażystki X i dodatkowo w okienku wyszukiwania wpiszę frazę beauty poland NOT radzionkow, to pokażą mi się wszystkie zdjęcia reklamowe twarzy, które zrobiłem z nią poza Radzionkowem.

Screen Shot 2016-06-07 at 22.11.47

Inteligentny katalog z tymczasowo dodanymi filtrami (tylko zdjęcia beauty spoza Radzionkowa)

Jeśli dopiszę jeszcze commercial, to sesje TFP zostaną pominięte. I tak można sobie wymyślać w nieskończoność. Wszystko kwestia tego co się uwzględni w nazwach plików i co jest w exifie.

Wracając do samych inteligentnych katalogów – mam też taki wyświetlający tylko zdjęcia, zrobione w ciągu ostatnich 6 miesięcy (można zdefiniować z jakiego okresu pliki mają być wyświetlane). To na wypadek jakbym chciał szybko przejrzeć, czy coś z ostatnich zdjęć nie byłoby warte wywołania. Mam też katalog wyświetlający tylko te zdjęcia, które edytowałem w Photoshopie w tym tygodniu. Więc jeśli obrabiałem 15 zdjęć z 7 różnych sesji, to po wejściu do tego katalogu, żadnych innych fotografii nie zobaczę. To absolutnie najprostsze zastosowania inteligentnych katalogów, ale możliwości są o wiele większe.

Komplikacje

Jeśli ktoś trzyma zdjęcia na dysku sieciowym (tak jak ja od niedawna), to pojawia się bardzo duży problem. Takie dyski nie są indeksowane. Oznacza to bardzo powolne wyszukiwanie, a to właśnie na wyszukiwarce opiera się wszystko co powyżej opisałem. W terminalu można sprawdzić jakie woluminy mają włączone indeksowanie. Służy do tego komenda mdutil -vsa

Screen-Shot-2016-06-08-at-00.54.24

Następnie trzeba użyć komendy która włącza indeksowanie na wskazanym dysku (na sieciowym także): sudo mdutil -i on /Volumes/NazwaWoluminu

Taki dysk powinien być podpięty jako AFP. Więcej o tym wszystkim napiszę w kolejnym artykule, opisującym to jak trzymam zdjęcia od strony sprzętowej.

Podsumowanie

Nikogo nie będę namawiał by przechowywał zdjęcia w taki sposób jak ja. Róbcie tak jak wam wygodnie. Po prostu dla mnie takie skatalogowanie ma wiele zalet. Na zmianę nazw wszystkich plików trzeba poświęcić trochę czasu. U mnie było to dobrych kilka godzin (dla ponad 500 GB zdjęć), a jeszcze duża część mi została do skończenia. Gdy ktoś robi po 5 sesji w tygodniu, na większości zarówno beauty, portrety, testy jak i fashion (w dodatku z kilkoma modelkami i wizażystkami na każdej), to pewnie spędzi na tym cały dzień albo i dłużej. Ale dla takich osób sensowne skatalogowanie wszystkich zdjęć, będzie jeszcze istotniejsze niż dla mnie.

Jest to dopiero połowa artykułu, który napisałem. W drugiej części opisałem przede wszystkim sprawy sprzętowe – na czym trzymam zdjęcia, w jaki sposób robię kopie zapasowe itd. Jednak wyszedł z tego na tyle długi wpis, że podzieliłem go na dwie części. Resztę umieszczę na blogu osobno, prawdopodobnie w przyszłym tygodniu.

W między czasie zrobiłem kilka sesji czekających na opisanie i napisałem wiele innych artykułów. Tylko część z nich jest poświęcona tematom fotograficznym, więc reszta raczej ukaże się w innych miejscach. Powoli (bo już od kilku lat :)) myślę nad uruchomieniem osobnego bloga na pozostałe wpisy – byłoby ich na pewno o wiele więcej niż tych o zdjęciach.

Recent Posts

KURS PRO RETUSZU

  • Dostęp do ponad 20 lekcji, które omawiają retusz od A-Z
  • Dwie wersje kursu — na polskim i na angielskim Photoshopie
  • Filmy z zaznaczonymi rozdziałami i ze spisem treści, by błyskawicznie znaleźć to, do czego chcesz wrócić
  • Pliki pomocnicze: notatki, RAWy do ćwiczeń itd.

 

Wersja Premium tańsza o 44%!

PROMOCJA

Promocja trwa od 8 do 22 września. Do końca zostało:

00
Months
00
Days
00
Hours
00
Minutes
00
Seconds