Od bardzo dawna chciałem stworzyć materiał nt. prawa związanego z fotografią, a w szczególności dot. sesji zdjęciowych. Oczywiście nie zrobiłbym tego sam – uważam, że w tej dziedzinie powinni się wypowiadać wyłącznie prawnicy, najlepiej specjalizujący się właście w tym temacie. Wystarczy wejść na pierwszą lepszą dyskusję o prawie, na forach lub grupach Facebooka, żeby przerazić się ilością nieprawdziwych informacji. Czytanie tego często mija się z celem – przekonanie ludzi o tym, że wrzucając zdjęcia na Facebooka stają się jego własnością, jest niesamowicie popularne. Podobnie jak to, że można publikować wizerunek służb państwowych, jak chociażby policjantów, bez ich zgody. Można by tak wymieniać bardzo długo. Oczywiście wśród tych wszystkich fałszywych informacji pojawiają się też prawdziwe, tylko że osoba nie zajmująca się prawem, nie będzie w stanie ich odróżnić.

Początkowo w tym artykule chciałem nie dotykać tych najpowszechniejszych tematów i skupić się tylko na sesjach zdjęciowych, ale ostatecznie zdecydowałem się poszerzyć nieco tematykę – właśnie ze względu na niesamowitą ilość sprzecznych informacji, krążących po sieci.

Wiedziałem że takiego wpisu nie mogę zrobić z pierwszym lepszym radcą prawnym. Musiała to być osoba, która zna się doskonale na tej dziedzinie i chce (oraz potrafi!) przekazywać swoją wiedzę. Dlatego od razu pomyślałem o Wojciechu Wawrzaku i to właśnie z nim powstał ten wpis. Jest to prawnik kreatywnych, autor bloga praKreacja.pl. Pomaga przedsiębiorcom, twórcom, freelancerom, sklepom internetowym, start-upom oraz innym przedstawicielom branży kreatywnej i e-commerce. W 2015 roku praKreacja.pl została wybrana blogiem roku w plebiscycie Onetu – zarówno w swojej kategorii, jak i w ogólnej. Natomiast w tym roku Wojciech znalazł się w rankingu najbardziej wpływowych blogerów. Część z moich czytelników może znać go także z podcastu „Prawo dla kreatywnych”.

Spis treści

Jak widać całość podzieliłem na kilka kategorii. Wpis ten w żadnym wypadku nie wyczerpuje tematu, bo to niemożliwe, jednak myślę, że najważniejsze sprawy udało się poruszyć.

Wojciech Wawrzak – prawnik kreatywnych

Zgody potrzebne do zrobienia sesji zdjęciowej

Chcę zrobić bardzo prostą sesję w świetle zastanym, w hotelowej restauracji – bez rozstawiania jakichkolwiek lamp, blend itd. Po prostu siadam z modelką przy stoliku i ją fotografuję. Powinienem mieć pisemną zgodę właściciela lokalu, żeby móc te zdjęcia publikować?

Wchodząc do lokalu stanowiącego własność prywatną, musimy liczyć się z tym, że panują w nim zasady narzucone przez właściciela. Niekiedy może zdarzyć się, że znajdziemy we wnętrzu tabliczkę związaną z zakazem fotografowania lub filmowania. Owszem, możemy ją zignorować, ale wtedy musimy liczyć się z konsekwencjami „życiowymi”, czyli najprawdopodobniej intrygującą rozmową z ochroniarzem. Nawet gdy nie odnajdujemy żadnej tabliczki, w mojej ocenie warto zapytać o możliwość fotografowania. To pozwoli uniknąć nam ewentualnych nieprzyjemności.

Jeżeli uda nam się bezproblemowo wykonać zdjęcia bez rozmowy z nikim i bez żadnej nieprzyjemnej interwencji ze strony ochroniarza, to później możemy zachodzić w głowę, czy aby na pewno wolno nam takie zdjęcia rozpowszechniać. Tutaj musimy zastanowić się, w jakiej przestrzeni przyszło nam wykonać zdjęcia. Głównie chodzi o ustalenie, czy aranżacja wnętrza nie stanowi czasem utworu w rozumieniu prawa autorskiego i czy aby naszym celem nie było właśnie wykorzystanie tego oryginalnego wnętrza dla wzbogacenia naszego zdjęcia. Zakładam jednak, że w większości zdjęć portretowych wnętrze będzie można uznać za element bez znaczenia dla głównego tematu zdjęcia i wtedy możemy być relatywnie spokojni.

Niezależnie od możliwych dróg argumentacji, ja zawsze swoim klientom, szczególnie tym organizującym sesje w celu dalszego komercyjnego użytku zdjęciowego, polecam uzyskanie stosownej zgody od właściciela wnętrza i zawarcie z nim choćby podstawowej umowy. Lepiej ustalić to na samym początku niż później bawić się w rozwiązywanie konfliktu, który jeśli nawet nie zaszkodzi nam na drodze prawnej, to może po prostu wyrządzić szkody wizerunkowe.

Szczególną ostrożność warto zachować w przypadku wykonywania zdjęć w charakterystycznych wnętrzach, które są od razu są rozpoznawalne. W sytuacji, gdy wnętrze stanowi jedynie tło, zupełnie nierozpoznawalne, np. mocno rozmyte, to oczywiście zgoda na rozpowszechnianie nie będzie konieczna.

Gdy szukamy podmiotu, z którym zawrzeć umowę lub uzyskać zgodę, powinna być to osoba uprawniona do reprezentacji właściciela wnętrza. Najbezpieczniej po prostu uzyskać dojście do właściciela.

 

A co jeśli wynajmę pokój w hotelu? Mimo że za niego zapłaciłem, i tak muszę mieć zgodę na publikację?

Samo zapłacenie za pokój niczego nie przesądza. Istotą umowy zawieranej z hotelem w przypadku zapłaty za pokój jest wynajęcie pokoju na określony czas, ale nie możliwość wykorzystywania wnętrz do realizacji sesji zdjęciowych. Oczywiście wszystko zależy od skali przedsięwzięcia. Trudno mi sobie wyobrazić, by właściciel hotelu ścigał prywatne zdjęcia wrzucane na Facebooka. Ale gdy mamy do czynienia z sesją komercyjną, a wnętrze stanowi istotny element zdjęcia, warto zadbać o odpowiednią zgodę.

 

Ostatecznie zdecydowałem się na zrobienie sesji we wspomnianej restauracji i mam już potrzebną umowę z właścicielem. Jednak modelka siedzi przy stoliku, na którym jest dobrze widoczna puszka Coca-coli i papierosy Marlboro. W tle widać kilkadziesiąt butelek z różnymi znanymi napojami, a na ścianie wisi zdjęcie jakiegoś fotografa i obraz. Czy będzie legalne publikowanie zdjęć, zawierających wspomniane przedmioty?

Zacznijmy od tego, że sam projekt puszki Coca-coli oraz projekt opakowania papierosów Marlboro można uznać za utwory w rozumieniu prawa autorskiego. Oznacza to, że do tych projektów komuś przysługują prawa autorskie. To natomiast prowadzi nas do wniosku, że podmiot uprawniony z tytułu praw autorskich posiada monopol na decydowanie o tym, w jaki sposób jego utwór będzie wykorzystywany. Posługuję się tutaj oczywiście pewnym uproszczeniem, ale robię to celowo na potrzeby zwięzłości odpowiedzi.

Gdybyśmy poprzestali na stwierdzeniu, że twórca projektu ma monopol w decydowaniu o jego dalszym wykorzystaniu, to doszlibyśmy do wniosku, że nie możemy rozpowszechniać zdjęcia zawierającego taki projekt, ponieważ w ten sposób wkroczymy w monopol twórcy i naruszymy jego prawa autorskie. Na szczęście, w prawie autorskim funkcjonuje coś takiego jak dozwolony użytek chronionych utworów. Chodzi o to, że prawo przewiduje pewne sytuacje, gdy możemy wkroczyć w monopol twórcy i korzystać z jego utworu bez pytania o zgodę.

Wszystkie postacie dozwolonego użytku opisane są w art. 23 – 35 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Najbardziej rozpoznawalną postacią dozwolonego użytku jest prawo cytatu, które to prawo kojarzy niemal każdy, ale już nie każdy potrafi je prawidłowo stosować. W konsekwencji, prawo cytatu jest najczęściej nadużywaną formą dozwolonego użytku i nagminne są sytuacje bezprawnego powoływania się na nie.

Jednak w naszej sytuacji z puszką Coca-coli i papierosami Marlboro nie będziemy mieć do czynienia z prawem cytatu. Z punktu widzenia tego stanu faktycznego bardziej powinna nas zainteresować inna postać dozwolonego użytku, jaką jest możliwość włączania utworu do innego utworu.

Art. 292 [Włączanie do innego utworu] Wolno w sposób niezamierzony włączyć utwór do innego utworu, o ile włączony utwór nie ma znaczenia dla utworu, do którego został włączony.

Czyż to właśnie nie ten przepis idealnie oddaje to, co robimy? Wykonujemy zdjęcie, które samo w sobie jest utworem, do którego prawa autorskie przysługują fotografowi. Na zdjęciu widoczna jest puszka Coca-coli i opakowanie papierosów Marlboro, czyli cudze utwory. Włączyliśmy je do naszego zdjęcia, ale ponieważ nie mają one większego znaczenia dla naszego zdjęcia, mogliśmy to zrobić, powołując się na dozwolony użytek. To samo dotyczyć będzie pozostałych etykiet napojów widocznych w tle oraz zdjęcia i obrazu wiszących na ścianie.

Oczywiście ten dozwolony użytek znajduje zastosowanie tylko wtedy, gdy głównym tematem zdjęcia jest modelka, a wszystkie pozostałe elementy nie mają znaczenia dla głównego tematu, a znalazły się na zdjęciu niejako przez przypadek.

Rozstrzygnięcie tematu na gruncie prawa autorskiego nie załatwia jeszcze jednak sprawy. Zwróćmy uwagę, że zarówno Coca-cola, jak i Marlboro to zarejestrowane znaki towarowe. Ja wprawdzie nie zajmuję się znakami towarowymi, ale w podstawowym zakresie można tutaj wyobrazić sobie hipotetyczną sytuację, gdy zdjęcie ma zostać wykorzystane w reklamie. W takiej sytuacji, rozpowszechnianie zdjęcia będzie można rozpatrywać z punktu widzenia naruszenia prawa ochronnego do znaku towarowego.

Krótko mówiąc, należy zachować czujność w przypadku, gdy zdjęcie ma zostać wykorzystywane w celach komercyjnych. Trzeba w takiej sytuacji myśleć nie tylko o prawie autorskim, ale również o ochronie znaków towarowych. Ponadto, w ekstremalnych sytuacjach możemy spotkać się również z zarzutem popełnienia czynu nieuczciwej konkurencji, np. gdyby znane logotypy wykorzystane zostały w celu przyciągnięcia uwagi konsumentów w reklamie konkurencji.

 

Po zrobieniu tych zdjęć zabieram jeszcze modelkę do pobliskiego parku i tam ją fotografuję. Co od strony prawnej może pójść nie tak? Może podejść do nas jakiś ochroniarz, staraż miejska lub policja i powiedzieć „przepraszamy bardzo, ale tutaj nie wolno fotografować”?

To oczywiście zależy od tego, gdzie zdjęcia wykonujemy. Są takie miejsca, gdzie będzie to niedopuszczalne, np. ze względów bezpieczeństwa państwowego. Gdy chodzi o ogólnodostępne parki etc., to nie ma tutaj większego problemu. Pamiętajmy oczywiście również o tym, jak sesja wygląda. Z przymrużeniem oka powiedziałbym, że nie polecam wykonywania aktów w miejscach publicznych ;-).

 

Rozpowszechnianie wizerunku

Przed niekomercyjną sesją (zdjęcia do portfolio) podpisuję z modelką umowę o udostępnienie wizerunku. Co w przypadku gdy dziewczyna jest niepełnoletnia? Z kim wtedy podpisuję umowę – z jej rodzicami/opiekunem prawnym czy z jej agencją? Powinienem podpis dodatkowo weryfikować, aby mieć pewność, że został złożony przez osobę do tego upoważnioną?

W przypadku osoby niepełnoletniej zgodę na rozpowszechnianie jej wizerunku udziela jej przedstawiciel ustawowy, czyli najczęściej rodzic. Można wyobrazić sobie również sytuację, gdy modelka należy do agencji i taka zgoda została uprzednio przez udzielona przez rodzica agencji, a agencja ma prawo dalej udzielać takich zgód.

Jeżeli chodzi o autentyczność podpisu na takiej zgodzie, w przypadku, gdy nie mamy bezpośredniego kontaktu z przedstawicielem ustawowym, powstaje oczywiście pytanie, czy podpis rzeczywiście pochodzi od uprawnionej osoby czy też może został sfałszowany przez samą modelkę. Nie ma tutaj niestety dobrej odpowiedzi, jak postępować. Trudno oczekiwać, by za każdym razem weryfikować autentyczność podpisu, choć oczywiście jeżeli jest taka możliwość, będzie to akt dołożenia należytej staranności.

 

Zgodę na wizerunek można cofnąć, ale może istnieje jakiś sposób na zabezpieczenie się przed tym?

Cofnięcie zgody na rozpowszechnianie wizerunku sankcjonuje się najczęściej karą umowną określonej sytuacji. Czyli przewiduje się, że jeżeli zgoda zostanie cofnięta, to osoba cofająca musi zapłacić karę umowną. Warto dobrze zastanowić się nad jej wysokością, by pokryła ewentualną szkodę wynikłą z cofnięcia zgody.

O odpowiednie zabezpieczenie na wypadek cofnięcia zgody należy zadbać również w sytuacji, gdy modelka otrzymuje wynagrodzenie. Uprawnienie do cofnięcia zgody, ze względu na osobisty charakter prawa do wizerunku, niezależne jest od tego, czy modelka wynagrodzenie otrzymała czy nie.

 

Jeśli np. przygotowano katalog, który został wydrukowany w gigantycznym nakładzie i idzie na cały świat, to kara liczona w milionach złotych nie wydaje się przesadzona. W końcu cała kampania będzie musiała zostać wstrzymana, sesja zrobiona od zera itd. Z drugiej strony wpisanie zbyt wysokiej kary tylko ułatwi podważenie umowy w sądzie, a ewentualne wyegzekwowanie tych pieniędzy wydaje się nierealne, mogą wręcz przekracząć zarobki całego życia. Więc jaki sposób skalkulować karę za wycofanie wizerunku?

Nie ma tutaj niestety żadnej złotej recepty. Uważam jednak, że lepiej zawyżyć karę umowną niż ja zaniżyć. Dlaczego? Dlatego, że zawyżenie kary nie wpływa na nieważność całej umowy. Na podstawie zawyżonej kary umownej nie jesteśmy w stanie podważyć całej umowy. Jedynie na etapie postępowania sądowego możemy domagać się miarkowania wysokości kary umownej z uwagi na jej rażąco wygórowaną wysokość.

Ponadto, uważam, że w przypadku takich projektów, jak wspomniałeś, warto zawsze przewidzieć dodatkowe postanowienie, że wycofanie zgody działa na przyszłość, ale nie pozbawia podmiotu, któremu zgoda została udzielona, na korzystanie z materiałów już wyprodukowanych. Jasne, można dyskutować nad dopuszczalnością takiego postanowienia, ale uważam, że tego rodzaju projektach nie warto się go obawiać. Nic nie mamy do stracenia, a jednak jest to dodatkowe zabezpieczenie, które być może zostanie uwzględnione przez sąd w razie sporu.

 

A co z polami eksploatacji? Z tego co wiem muszą być sprecyzowane w umowie. Natomiast mnie zastanawia na ile dokładnie musi to zostać zrobione. Jeśli sesja pójdzie do druku w czasopiśmie, to trzeba koniecznie wpisać jego tytuł, czy wystarczy tylko „papierowe wydania czasopism” lub coś podobnego? To samo dotyczy Internetu – raczej ciężko byłoby wypunktować wszystkie strony na jakie zdjęcie trafi.

Pola eksploatacji to pojęcie, które pojawia się w odniesieniu do praw autorskich i ich przenoszenia lub udzielania licencji. Prawo do wizerunku nie należy do praw autorskich ani do praw pokrewnych, mimo że w ramach tej ustawy zostało uregulowane, co zresztą nie jest szczególnie udanym zabiegiem, właśnie ze względu na częste mylenie wizerunku z prawami autorskimi.

Biorąc pod uwagę, że prawo do wizerunku nie jest tożsame z prawami autorskimi, to posługiwanie się pojęciem pól eksploatacji w odniesieniu do wizerunku może jeszcze bardziej zaciemniać obraz, choć nie jest też nieprawidłowe. Wszystko dlatego, że rzeczywiście należy w umowie o wykorzystanie wizerunku przewidzieć sposoby korzystania z wizerunku, których zgoda dotyczy. Nie są to wprawdzie formalnie pola eksploatacji opisane w prawie autorskim, ale w praktyce chodzi o to samo, czyli właśnie o to, na jakie sposoby wykorzystania swojego wizerunku wyraża zgodę podmiot uprawniony.

Jeżeli chodzi o szczegółowość określenia sposobów wykorzystania wizerunku, to oczywiście im bardziej szczegółowo to zrobimy, tym lepiej. Jednak tak jak wspomniałeś, nie zawsze będzie to możliwe. W takich sytuacjach możemy posługiwać się „rodzajowym” określeniem sposobów wykorzystania wizerunku, czyli właśnie „rozpowszechnianie w prasie drukowanej”, „rozpowszechnianie w Internecie”.

Warto jednak zwrócić jeszcze uwagę na sam kontekst wykorzystania wizerunku. Jeżeli chcemy spać spokojnie, to powinniśmy w ramach umowy o wykorzystanie wizerunku wskazać, w jakim kontekście taki wizerunek zostanie wykorzystany. Może się bowiem okazać, że mamy wprawdzie zgodę na rozpowszechnienie wizerunku w prasie drukowanej, ale nijak z tej zgody nie da się wywnioskować, że chodzi o wykorzystanie w celu reklamy bielizny. Możemy mieć zgodę na rozpowszechnianie w Internecie, ale może się okazać, że nie wspomnieliśmy, że chodzi o promocję produktu, z którym model totalnie się nie utożsamia. Musimy pamiętać, że rozpowszechnianie wizerunku może wkraczać również w kwestię dóbr osobistych, co oznacza, że nie możemy pomijać kontekstu wykorzystania wizerunku. Osoba wyrażająca zgodę nie tylko musi mieć świadomość odnośnie rodzaju medium, w jakim wizerunek zostanie wykorzystany, ale również kontekstu jego wykorzystania.

 

Odejdźmy na chwilę od sesji zdjęciowych. Jestem w mieście i robię zdjęcia reportażowe – mam na jednej fotografii 5 obcych mi osób. Muszę mieć od nich wszystkich zgody na publikację wizerunku?

Jeżeli wizerunki tych osób nie stanowią jedynie szczegółu większej całości, czyli nie znalazły się w kadrze przypadkowo ze względu na fotografowanie czegoś zupełnie innego i nie są tematem zdjęcia samym w sobie, to można argumentować, że zgoda nie jest potrzebna, oczywiście pod warunkiem, że nie mamy do czynienia z wykorzystaniem komercyjnym, bo w takim przypadku zgodę zawsze lepiej mieć.

Jeżeli jednak te pięć osób stanowią „trzon” zdjęcia, to zgoda na rozpowszechnianie wizerunku jest już potrzebna, chyba że zachodzi jakiś inny wyjątek od konieczności uzyskiwania zgody, czyli dostali zapłatę za pozowanie albo są osobami powszechnie znanymi, których wizerunki zostały utrwalone w związku z pełnieniem przez nich określonych funkcji.

Po więcej szczegółów zapraszam tutaj.

 

A co z Policją i innymi służbami państwowymi w trakcie wykonywania swoich obowiązków – panuje przekonanie, że wtedy można robić zdjęcia oraz filmować i publikować to później bez żadnej zgody.

Tak, panuje takie przekonanie, a nie jest ono uzasadnione. Policjant czy inny przedstawiciel służb państwowych nie jest osobą powszechnie znaną, a zatem mimo że wykonuje swoje funkcje zawodowe, nie będzie znajdować do niego wyłącznie od konieczności uzyskiwania zgody na rozpowszechnianie wizerunku. Czasem może zdarzyć się tak, że będziemy w stanie powołać się na działanie w interesie publicznym, np. chcąc napiętnować karygodną postawę policjanta. Wtedy można byłoby pokusić się o wyłączenie bezprawności w oparciu o działanie w obronie porządku publicznego.

 

Sesje TFP

Mam wrażenie, że jeśli chodzi o sesje TFP i udostępnianie wizerunku, to szablony umów mogą być dobrym wyjściem, oczywiście o ile są przygotowane porządnie. Dobre szablony umów są co prawda płatne, ale o wiele tańsze niż umowa stworzona indywidualnie. Jednak taka z pewnością przyda się przy sesjach komercyjnych, w których zmiennych jest tak wiele, że raczej żaden szablon nie pomoże. Czy mógłbyś pokrótce wyjaśnić jakie pułapki czekają na osoby, które używają umów zawierających luki i skonstruowanych niechlujnie? I jakie mogą być tego konsekwencje?

O podstawowym problemie wspomnieliśmy w ramach jednego z wcześniejszych pytań. Chodzi o skonkretyzowanie zgody. Nawet gdy trafimy na porządny szablon, to w takim szablonie będzie miejsce, byśmy samodzielnie skonkretyzowali zgodę, podając medium, kontekst i czas wykorzystania wizerunku. Tutaj musimy jak najbardziej szczegółowo opisać wszystko sami. Dobry szablon o tyle nam to ułatwi, że zwróci nam na to uwagę, np. w formie komentarza do takiego postanowienia (np. moje szablony zawsze opatrzone są komentarzami do istotnych kwestii). W przypadku niedopracowanego szablonu możemy w ogóle tę kwestię pominąć, zawierając umowę bez konkretyzacji sposobu wykorzystania wizerunku, co spowoduje, że taka umowa w ogóle nie spełni swojego zadania.

O drugim problemie również wspomnieliśmy w ramach naszej rozmowy. Chodzi o zabezpieczenie się na wypadek wycofania zgody. Szablony najczęściej pomijają tę kwestię, ograniczając się do samej zgody. Tymczasem w projektach komercyjnych brak zabezpieczenia na wypadek odwołania zgody to ogromne ryzyko.

Jeszcze inny problem dotyczy sytuacji, gdy ktoś skleja swoją umowę z wielu różnych wzorów. Tutaj sytuacja często wygląda najgorzej, bo nie dosyć, że wiele aspektów zostaje pominiętych, to jeszcze mamy odmienności terminologiczne, jak choćby różne nazewnictwo stron w ramach umowy, które prowadzi do tego, że w końcu to już nie mamy pewności, jakie obowiązki dotyczą której strony.

Kolejny, już bardziej wizerunkowy niż prawny problem dotyczy reakcji drugiej strony na umowę. Szablony dostępne w Internecie często są niechlujne, źle zredagowane. Gdy występując jako profesjonalista przesyłamy drugiej stronie wzór umowy, które jest po prostu nieestetyczny, to osłabiamy swój wizerunek profesjonalisty. Nie zapominajmy, że szczególnie w branży kreatywnej nie tylko liczy się treść, ale również forma. Umowa również powinna być estetyczna i porządnie zredagowana, a nie być ścianą tekstu nie do odczytania.

Na sam koniec tych problemów powiem jeszcze o tym, że zwracając się o indywidualne przygotowanie umowy, dostajemy nie tylko samą umowę, ale również opiekę. Często zdarza się tak, że klient przychodzi do mnie po umowę, a przy okazji dowiaduje się o wielu różnych kwestiach, o których nie miał pojęcia. Takie kompleksowe doradztwo związane z umową okazuje się być bardzo wartościowe, szczególnie przy projektach na większą skalę, choć nie tylko. Polecam skorzystanie z takiej usługi każdemu, kto po raz pierwszy przygotowuje umowę na swoje usługi, którą będzie potem wykorzystywał wielokrotnie. Omówienie wszystkich elementów indywidualnie z prawnikiem może sporo rozjaśnić w głowie.

 

Wiele osób myśli, że TFP to po prostu darmowa sesja. Jak jest faktycznie i czy wystarczy podpisać z modelką umowę o udostępnienie wizerunku, czy trzeba coś jeszcze?

W każdej umowie o wykorzystanie wizerunku należy pamiętać o kwestii wynagrodzenia. Należy szczegółowo opisać sposób rozliczenia za udzielenie zgody, by potem nie było wątpliwości, kiedy i jakie sumy mają być zapłacone oraz w jaki sposób ma to nastąpić. Szczególną uwagę należy poświęcić sesjom TFP, gdzie tak naprawdę mamy do czynienia z rozliczeniem barterowym. Należy tutaj zwrócić uwagę, by świadczenia stron zostały opisane jako ekwiwalentne. To istotne z punktu widzenia dalszego rozliczenia takiej umowy. Przestrzegam jednocześnie przed zaniżaniem wartości świadczeń w umowie. Oczywistym jest, że wycena wzajemnych świadczeń na 1 zł nijak ma się do rzeczywistości.

Dlaczego ta wartość ma znaczenie? Choćby dlatego, że przychodem w rozumieniu podatku dochodowego są nie tylko pieniądze, ale również wartości innych świadczeń. Czyli jeżeli modelka w zamian za wyrażenie zgody otrzymuje sesję o wartości 500 zł, to 500 zł jest jej przychodem, mimo że fizycznie do ręki pieniędzy nie dostała. W drugą stronę, przedsiębiorca otrzymujący zgodę w ramach sesji TFP ma przychód w postaci otrzymania zgody o określonej wartości. By ten przychód „wyzerować”, musi być w stanie wykazać, że doszło do barteru, czyli w zamian za zgodę wykonał sesję tej samej wartości.

Dlatego istotne jest, by w umowie kwestie rozliczeń zostały szczegółowo opisane. Nie musi być to oddzielna umowa. Najczęściej zawiera się stosowne postanowienia w ramach jednej umowy.

 

Bezprawne wykorzystanie zdjęć

Zdjęcia zostałty wykorzystane bez mojej zgody przez firmę z drugiego końca kraju. Powinienem wykonać zrzuty ekranu potwierdzone notarialnie, czy to mit i nie trzeba iść do notariusza? A może jeszcze coś innego należałoby zrobić na samym początku? Jeśli sesja była na zasadach TFP, to czy modelka powinna zrobić to samo?

Notarialne potwierdzenia zrzutów ekranu nie jest niezbędne. W postępowaniu cywilnym dowodem może być wszystko. Pozostaje jedynie kwestia wiarygodności takich dowodów. Zrzuty ekranu potwierdza się po to, by dowód miał większą siłę i nie mógł zostać podważony przez drugą stronę. Jeśli jednak w danej sytuacji nie mamy zrzutów ekranu potwierdzonych notarialnie, również nie jesteśmy jeszcze na straconej pozycji.

Należy pamiętać o rozdzieleniu praw autorskich do zdjęć a prawa do wizerunku. Prawa autorskie przysługują fotografowi, prawo do wizerunku modelce. W związku z tym, zarówno fotograf, jak i modelka mogą dochodzić swoich własnych roszczeń – odpowiednio z tytułu naruszenia praw autorskich oraz naruszenia prawa do wizerunku.

 

Modelka może pozwać firmę o nielegalne użycie jej wizerunku, nawet jeśli była to sesja komercyjna i otrzymała za nią wynagrodzenie? Czy tylko jeśli nie otrzymała pieniędzy za pozowanie?

Jeżeli podmiot trzeci wykorzystał zdjęcia, co do których zgodę na rozpowszechnianie wizerunku miał tylko inny podmiot, to modelka może wobec tego podmiotu naruszającego dochodzić samodzielnie roszczeń, nawet jeśli dostała wynagrodzenie. To wynagrodzenie pokrywa niejako zgodę wobec tego, kto otrzymał wynagrodzenie, chyba że treść umowy wskazuje na coś innego. Podobnie treść umowy może wskazywać również na pełnomocnictwo udzielone agencji na dochodzenie roszczeń z tytułu naruszenia wizerunku w imieniu modelki.

O naruszeniu praw autorskich i o tym jak na to reagować powstał obszerny artykuł. Znajdziesz go w sekcji z dodatkowymi materiałami.

 

Prawa Facebooka do zdjęć

Wiem że to już strasznie oklepany temat, ale wciąż trafiam na osoby myślące, że wrzucenie zdjęć na Facebooka jest równoznaczne z przekazaniem mu wszystkich praw. Wiec jak to w końcu jest – FB może zrobić z moimi zdjęciami co tylko mu się podoba?

Wrzucając zdjęcie na Facebooka, udzielasz Facebookowi licencji na rozpowszechnianie zdjęcia w ramach serwisu. Facebook potrzebuje tej licencji, by móc legalnie rozpowszechniać dodawane przez użytkowników treści w ramach serwisu. Ta licencja nie pozbawia Ciebie praw do zdjęć. W związku z tym, wszelkiego rodzaju łańcuszki krążące na Facebooku dotyczące prawa autorskich to bzdura wyssana z palca. W tym zakresie odsyłam do mojego artykułu.

 

Cytowanie zdjęć

Niektóre portale mają możliwość osadzania zdjęć na różnych stronach (np. Instagram), a na FB wystarczy skorzystać z przycisku udostępniania. Dzięki temu mogę w prosty sposób „zacytować” zdjęcia które się tam znajdują. Ale co jeśli zdjęcia nie ma na takich stronach, albo chcę np. pokazać zdjęcie z czyjegoś Fanpage na swoim blogu. Czy istnieje jakikolwiek sposób na legalne cytowanie zdjęć, bez wcześniejszego uzyskania zgody od ich autora?

Zasady dotyczące cytatu znajdują zastosowanie również do zdjęć. Czyli na ogólnych zasadach prawa cytatu możemy posługiwać się zdjęciami. Pamiętajmy przy tym, że przy cytacie kluczowe znaczenie ma jego cel. Samo uatrakcyjnienie przekazu nie jest wystarczającym celem, by oprzeć się na ustawowym prawie cytatu.

Niektóre serwisy dają również opcję embedowania zdjęć na zewnątrz. Tutaj jednak również zalecam ostrożność. Niby jest to zgodne z regulaminem serwisu, ale z punktu widzenia ochrony praw autorskich może być nie do zaakceptowania, szczególnie gdy użytek będzie miał charakter komercyjny. O ciekawej sprawie związanej z udostępnianiem zdjęć w obrębie samego Facebooka pisałem tutaj.

 

W ramach cytatu mogę pokazać czyjeś zdjęcie, by je omówić pod kątem np. oświetlenia lub ekspozycji. Czy fotografie można cytować jeszcze w jakichś innych przypadkach niż ich analiza?

Jeżeli chodzi o prawo cytatu, to prawo autorskie przewiduje następujące cele:

  • wyjaśnianie,
  • polemika,
  • analiza krytyczna lub naukowa,
  • nauczanie,
  • prawa gatunku twórczości.

Najwięcej zamieszania jest oczywiście z prawami gatunku twórczości, bo to na tyle ogólne pojęcie, że pozostawia sferę niepewności. Generalnie, warto zawsze myśleć zdroworozsądkowo i zadawać sobie samemu pytanie, czy gdyby ktoś wykorzystał w taki sposób moje zdjęcie z powołaniem się na prawo cytatu, to czy uznałbym takie działanie za dopuszczalne, czy nie. Taka perspektywa często prowadzi do zaskakujących wniosków. Po prostu trzeba się wczuć w sytuację autora. Tam gdzie są jakiekolwiek wątpliwości zawsze polecam pytać o zgodę, bo często można ją w prosty sposób uzyskać i spać spokojnie.

 

Umowy i webinar

W przyszłym miesiącu będzie można zakupić porządnie przygotowane szablony umów. Planujemy też zrobić webinar dot. prawa w fotografii. Jeśli jesteś tym zainteresowany, to wypełnij poniższą ankietę.

 

Zakończenie

Myślę że te najważniejsze kwestie tutaj poruszyliśmy. Co prawda skrótowo, ale poniżej znajdziecie rozwinięcie części z tych tematów. Pewnie jeszcze sporo zostało do omówienia, jednak liczę, że za jakiś czas uda nam się zrobić Webinar lub w jakiś inny sposób rozszerzyć tę tematykę.

 

Dodatkowe materiały

Artykuły i podcasty, w których Wojciech Wawrzak rozwija część kwestii poruszonych w tym wpisie:

Inne artykuły, które mogą się przydać fotografom:

Wszystkie zdjęcia zostały podesłane przez Wojciecha.

Recent Posts
0