O tym, że będzie pełen Photoshop na iPada, wiedzieliśmy od roku, ale dopiero wczoraj nastąpiła premiera. Tak jak zapowiedziano, na początku dostępne są tylko niektóre funkcje, a pozostałe będą dodawane, aż zostanie osiągnięta pełna funkcjonalność desktopowego Photoshopa.

Zacznijmy od tego, jak to w ogóle działa. Szybkość na moim iPadzie Pro 10,5” jest bardzo dobra – program nie zacina i jest u mnie stabilny. Zoomowanie chodzi znakomicie, a samo otwieranie plików również jest szybkie. Biorąc pod uwagę moje doświadczenia z Affinity Photo, jeśli Adobe niczego nie spieprzyło, to PS powinien działać całkiem dobrze nawet na podstawowej wersji iPada. Jest do wypróbowania miesięczny trial, ale w pakiecie CC Dla Fotografów, mamy go razem z Lightroomem i stacjonarnym Photoshopem. Czyli dla dotychczaowych użytkowników PS CC można powiedzieć, że ten na iPada jest „za darmo”.

Naciskiem piórka można regulować krycie, co oczywiście w retuszu będzie używane non stop i czego Affinity Photo zdaje się nie pojmować (upierając się przy przepływie zamiast krycia). Gorzej, że póki co nie mogę wyłączyć regulowania wielkości końcówki naciskiem piórka – mam tę opcję, ale jest wyszarzona i aktywna, mimo że jej ikona wskazuje co innego.

Poza tym jeszcze przed rozpoczęciem pracy, warto sobie w opcjach ustawić, żeby rysowanie odbywało się tylko za pomocą piórka, bo inaczej można niechcący pomazać zdjęcie, jeśli przejedzie się po nim tylko jednym palcem, zamiast dwoma.

Dwa palce służą do przesuwania i zoomowania – działa to bardzo wygodnie. Poza tym są wspierane też gesty:

Jest też wirtualny przycisk, który można przesuwać w wygodne miejsce ekranu, a jego wciśnięcie modyfikuje działanie różnych narzędzi, tak jak było to prezentowane podczas zapowiedzi Photoshopa w ubiegłym roku:

Otwieranie zdjęć

Czas na konkrety. Jako że w iPadOS mamy sensownie rozwiązane zarządzanie plikami, to nie muszą się one znajdować na iPadzie. Bezpośrednio w Photoshopie używam opcji importu i otwarcia pliku prosto ze swojego NASa. Otworzenie bez importu w ogóle nie jest możliwe, bo musi nastąpić konwersja do webowego dokumentu, czyli PSDC. Tak więc edytowany dokument jest przetrzymywany w Chmurze Adobe (z tego powodu pierwsze otwarcie pliku jest znacznie dłuższe niż kolejne – bo trzeba go skonwertować i zapisać w chmurze). Zdjęcie na dysku NASa pozostanie niezmienione, wersja po edycji trafi tylko do chmury, chyba że się ją później samemu ściągnie na dysk komputera/NASa. Podczas moich testów, ściąganie trwało kilkadziesiąt razy dłużej, niż prędkość internetu by na to wskazywała i po drodze została zrobiona konwersja z PSDC na PSD. Biorąc pod uwagę, że w tej branży większość osób korzysta z Pakietu Fotograficznego, to 20 GB chmury, które jest w jego podstawowej opcji, skończy się błyskawicznie.

Już na etapie otwierania zdjęć wystąpiły pierwsze problemy, bo póki co nie są obsługiwane RAWy z moich aparatów. Ani ze starego Nikona D700, ani z D810. Pozostało mi otworzenie JPG lub PSD. O ile JPG oczywiście wszystkie działają, to PSD jest różnie i to mimo plików w trybie maksymalnej kompatybilności.

Podstawowe funkcje

Zupełne podstawy są. Czyli mamy warstwy zwykłe i dopasowania oraz różne tryby. Także np. dodge&burn można robić. Narzędzia takie jak pędzel, gumka, lasso itd. również są, ale to wszystko widać już na pierwszy rzut oka. Gorzej, że na tym co widać, w zasadzie koniec – nie ma ukrytych prawie żadnych filtrów, nie da się zrobić separacji częstotliwości. Wszystkie warstwy pozostaje mozolnie, ręcznie ustawiać, bo Akcje nie są w ogóle obsługiwane, a nawet jakby były, to przez brak tak wielu opcji, działałyby tylko te najprostsze (dlatego podejrzewam, że będzie to jedna z ostatnich funkcji jakie wprowadzą, a szkoda, bo bez tego o efektywnej pracy można zapomnieć).

Do tego np. bardzo istotny skrót CMD + ALT + SHIFT + E nie robi niczego. Nie ma nawet tak intuicyjnej rzeczy, jak zrobienie swype na warstwie – jest animacja przesuwania, ale nie pojawia się opcja usunięcia, ani żadna inna.

Na szczęście nie skopano bardzo istotnej kwestii i jeśli otworzy się plik 16-bitowy, to wciąż taki pozostanie. Podczas importu nie jest robiona konwersja do 8 bitów, więc pracujemy na bezstratnych dokumentach.

Kontrowersyjny zapis zdjęć

Adobe „zdecydowało się” na bardzo konwersyjną opcję – po wybraniu „Publish and export” (która jak sam podpis pod nią podpowiada, służy m.in. do publikacji w social mediach), zdjęcie nie jest konwertowane do sRGB.

Co więcej, obecnie konwersja w ogóle nie jest możliwa, nawet na wcześniejszym etapie. Dlaczego to problem, opisywałem szeroko w artykule o zarządzaniu barwą. Na szczęście profil ICC jest dołączany do pliku. Na początku użyłem cudzysłowu, bo brak tej funkcji jest podyktowany brakiem tworzenia dokumentów innych jak 8-bitowy sRGB. Jednak twórcy programu zaznaczyli, że zdają sobie sprawę z tego, jak duży jest to problem i inne opcje będą wprowadzone w aktualizacjach. Jednak wcześniej stworzone dokumenty o innych parametrach, np. Adobe RGB 16 bitowe, można otwierać, więc i tak dobrze, że nie wysypują one PSa, albo nie robi się przy imporcie konwersja do sRGB.

Podsumowanie

Photoshop na iPada, w obecnej formie nie nadaje się do obróbki zdjęć. Do przygotowania jakiejś grafiki na stronę, dodania napisu do zdjęcia itd. będzie wystarczający, ale o pełnym retuszu można zapomnieć. Affinity Photo na iPada ma obecnie znacznie większe możliwości niż ten Photoshop. Jeśli Adobe faktycznie wprowadzi wszystkie funkcje z wersji stacjonarnej, to sytuacja się odwróci, ale patrząc na to ile zrobili do tej pory, nie liczyłbym że zrobią to szybko. Póki co pozostaje mi odłożenie iPadowego Photohsopa, a gdy już coś koniecznie będę musiał zrobić mobilnie, to na pewno nie w nim.

Nie będę na blogu opisywał wszystkich zmian, jakie się będą pojawiały w PS przez kolejne miesiące, ale pewnie każdą aktualizację, ważna dla obróbki zdjęć, wspomnę na swoim Twitterze, więc możecie mnie tam śledzić: https://twitter.com/thomas_voland. Jeśli wersja na iPada faktycznie osiągnie pełnię możliwości stacjonarnego Photoshopa, to iPad będzie bliski stania się najtańszym komputerem, do wydajnego retuszu zdjęć, dlatego jest tak ważne, by Adobe się to kiedyś udało.

Recommended Posts