Peak Design Everyday Messenger z założenia miała być najlepszą torbą fotograficzną na świecie. Świetnie przemyślaną i zrobioną tylko z bardzo dobrej jakości materiałów. Tylko że tak swoje rzeczy opisuje połowa producentów i chyba już nikt w takie zapewnienia nie wierzy… W tym przypadku opinię podzielili przyszli użytkownicy – 5 milionów dolarów to kwota, jaką Messenger zdobył na Kickstarterze, czyli taki przychód osiągnięto jeszcze zanim zaczęto produkcję. Konstrukcyjnie to ciekawy model, inny niż ma konkurencja. Mam tę torbę od pól roku, więc stwierdziłem, że w końcu mogę opisać swoje doświadczenia. Używałem w tym czasie też innych akcesoriów Peak Design, m.in. klipsa Capture, dzięki któremu mogłem nosić lustrzankę przy pasku.

Spis treści

  • Wstęp
  • Do czego używam rzeczy od Peak Design?
  • Peak Design Everyday Messenger – o co tyle szumu?
  • Co zmieściłem do środka
  • Field Pouch
  • Capture (Pro)
  • Lens Kit
  • Podsumowanie

Do czego używam torby Peak Design?

Podobnie jak w przypadku innych rzeczy, które biorę na tapet, nie będzie to test, a subiektywne wrażenia z użytkowania. Podczas pobytu w Polsce zabierałem ze sobą torbę Messenger na sesje – wtedy poza aparatem z obiektywami pakowałem do niej sporo lamp reporterskich i przypinałem statyw. Do torby wkładałem jeszcze saszetkę Peak Design Field Pouch, która dobrze sprawdza się do przenoszenia różnych drobiazgów (poświęcę jej osobny akapit).

Po pobycie w Polsce wróciłem do Bangkoku zabierając Messengera ze sobą. Tutaj wędruje ze mną po mieście z inną zawartością niż zabierana na sesje – przede wszystkim bez lamp, taśmy klejącej i innych rzeczy niezbędnych na sesjach.

Peak Design Everyday Messenger 13"

Tak się prezentuje Peak Design Everyday Messenger w towarzystwie Aleks, z którą szykuję materiał o modelingu w Azji

Często też używałem Everyday Messengera nie jako torby fotograficznej, a standardowej, do której pakowałem wszystkie rzeczy na krótkie, niefotograficzne wyjazdy. Na przełomie sierpnia i września zrobiłem w ten sposób tysiące kilometrów samochodem, a pod koniec zeszłego roku skoczyłem do Hua Hin – pomieszałem wtedy ekwipunek fotograficzny z rzeczami codziennego użytku. Jest to o tyle praktyczne, że aparat i obiektywy w razie potrzeby można przymocować na zewnątrz torby, zamiast wkładać je do środka. Robi się to za pomocą klipsa Peak Design Capture i jemu też poświęcę osobny akapit. Wziąłem aż dwa takie klipsy. Jeden mogę mieć na stałe przy pasku lub na plecaku, a drugi na torbie – bez potrzeby przekładania.

Peak Design Messenger – o co tyle szumu?

Materiały użyte do produkcji faktycznie są świetnej jakości (na zewnątrz użyto woskowanej Kodry 500D, więc dodatkową zaletą jest nieprzepuszczanie wody). Jednak to nie stąd takie zainteresowanie tym modelem. Po prostu konstrukcja wnętrza jest dość ciekawa, inna niż normalnie. Właśnie dlatego zdecydowałem się na testy (na początku, myśląc że to torba jak wszystkie inne, zamierzałem odmówić wzięcia jej do sprawdzenia. Opisywania tego typu akcesoriów nigdy nie planowałem wprowadzać na blog – tym razem zrobiłem wyjątek przez własną ciekawość).

Zamiast robić kolejną torbę fotograficzną opartą o te same schematy, Peak Design trochę wynalazło ją na nowo. Ale bez przesady – ogólny kształt jest standardowy, nosi się ją na pasku jak każdą inną i na pierwszy rzut oka niczym się nie wyróżnia.

Przede wszystkim zmieniono sposób konfiguracji środka – zamiast standardowych przegród jest coś na wzór origami – przegrody montowane na rzepach składają się na różne sposoby, przez co można szybko przekonfigurować środek, albo włożyć obiektyw i złożyć przegrodę tak, by zagięła się tuż nad nim i zakryła jego soczewkę. Jeśli obiektyw jest niski, to na niego można położyć coś jeszcze – ja robiłem tak prawie zawsze.

Źródło: materiały producenta

To bardzo mocno wpływa na sposób użytkowania i łatwiej jest sensownie spakować swoje rzeczy aż po samą górę. Nie trzeba też odpinać przegród i wpinać w inne miejsca, za każdym razem gdy chce się zabrać inne rzeczy niż poprzednio. Przynajmniej przy tym co ja noszę nie musiałem tego robić.

Kolejną ciekawostką jest to jak się zamyka główną przegrodę. Ciężko będzie to opisać, w niczym innym nie spotkałem się z takim zapięciem. Peak Design użyło czegoś w rodzaju zatrzasku połączonego z magnesem, który jest zamontowany na bardzo mocnym, lekko elastycznym pasku. Dzięki temu bardzo łatwo i szybko jest go otworzyć i zapiąć w sposób właściwie uniemożliwiający samoczynne otwarcie się. 

Zatrzask można zapiąć w czterech pozycjach, zależnie od tego jak bardzo upakowana jest torba. Jeśli jest prawie pusta, to po zamknięciu będzie znacznie bardziej zwarta niż gdyby była pełna (wersja 13-calowa ma pojemność od 6 do 14 litrów). Sprawdza się to doskonale, niestety ja zdecydowanie przeginałem z zamykaniem jej na siłę tak, żeby była maksymalnie zwarta. Po prostu gdy miałem w torbie swój podstawowy zestaw, to mogłem ją bez problemu zamknąć na drugim zaczepie, albo posiłować się trochę i zamknąć na trzecim. Niestety po 4 miesiącach ciągłego „siłowego” zamykania, nity trzymające zaczep nie wytrzymały. Mam do tego mieszane uczucia – z jednej strony zdaję sobie sprawę że to w dużej mierze moja wina, z drugiej strony przy nieco solidniejszych nitach nie byłoby problemu, ale wpłynęłoby to na design, bo całe zaczepy trzeba by zrobić grubsze.

Na górze torby jest suwak, pod odpięciu którego można szybko wyciągnąć np. aparat, bez potrzeby otwierania całości.

Jest to bardzo praktyczne, ale nie kiedy mam przypięty do aparatu grip. Wtedy aparat staje się za duży żeby go wygodnie wyciągnąć.

Można też przyczepić statyw do torby w sposób nie przeszkadzający zbytnio w użytkowaniu (poza oczywistym zasłonięciem w/w górnego suwaka). 

Torba Everyday Messenger + statyw

Jedną z nóg statywu przekłada się przez specjalną przegrodę zrobioną w górnej klapie (chyba można to tak nazwać?), następnie zakłada na nogi gumkę dołączoną do torby. 

Kieszonki w przegrodzie na akcesoria są oznaczone kolorami – z czerwonym paskiem na rozładowane baterie, zapełnione karty pamięci itd, a z zielonym na te gotowe do użycia. 

Pasek na ramię jest świetny – komfortowy i ma wyjątkowo wygodny sposób regulacji. Peak Design zaczynało od pasków i to nimi zasłynęło w pierwszej kolejności. Co ciekawe pasek jest z jednej strony antypoślizgowy, a z drugiej standardowy, więc można używać jak kto woli.

Jest też drugi pasek, chowany w specjalnej kieszonce. Można go połączyć z tym głównym, żeby torba zawieszona na ramieniu była zawsze w tej samej pozycji. Można też go użyć by przyczepić torbę do walizki samolotowej. Ta druga opcja kompletnie mi się nie sprawdza – moją inną torbę, w której wożę laptopa, projektor itd; mogę zamontować na walizce w ciągu dosłownie 1 sekundy i wiem że będzie się stabilnie trzymać. W Everyday Messenger to nie przejdzie – muszę poświęcić znacznie więcej czasu: wyciągnięcie paska, zapięcie go, wyregulowanie, a później odpięcie i schowanie. Nawet jeśli pasek miałbym na stałe wyciągnięty i wyregulowany specjalnie pod przypinanie do walizki, to wciąż się to kiepsko sprawdza. Po prostu przy standardowym ustawieniu bardzo chce się przewrócić na bok, jeśli jest w niej dużo rzeczy (pasek jest za nisko).

Da się go pozawijać tak, żeby torba była stabilna, ale zajmuje to jeszcze więcej czasu i jest mało praktyczne.

A skoro już jesteśmy przy wadach i przewracaniu… Gdy w torbie jest dużo rzeczy, to często nie jestem w stanie jej stabilnie położyć na trawie, dywanie czy jakiejkolwiek nie do końca twardej powierzchni. Jest bardzo duża szansa, że torba się przewróci. Właściwie jest to największy zarzut jaki mam do tego modelu, ale są jeszcze drobne rzeczy, do których można się przyczepić. 

Kieszeń na laptopa jest zrobiona tak, że po włożeniu go do środku zmniejsza się główna komora na aparat, jednak to zarówno wada jak i zaleta. W przypadku mojego iPada nie ma to większego znaczenia, zmieszczę go, po prostu robi się tam mały garb. W ultrabookach też jest okay chociaż już ciężej o miejsce. Natomiast zwykły laptop plus duże body jest problem zmieścić. Napisałem, że to też zaleta, bo dzięki takiemu rozdysponowaniu przestrzeni jest więcej miejsca na to co najważniejsze – aparat i obiektywy, przy zachowaniu mniejszego rozmiaru torby.

Ostatnia rzecz jaka mi nie do końca pasuje, to przegroda na akcesoria. Ma kształt podyktowany zachowaniem świetnego designu, a nie praktycznością. Gdyby minimalnie zmieniono jej wygląd od spodu, to dużo więcej by się tam zmieściło – teraz bardzo istotne jest w jakiej kolejności są ułożone w niej rzeczy. Na zewnątrz, po bokach, są małe, niezamykane kieszonki. W jednej z nich trzymam pasek z aparatu. Raczej nie odważyłbym się tam schować telefonu – sprawia wrażenie jakby lada moment miał stamtąd wypaść.

To tyle jeśli chodzi o wady. Patrząc na całokształt tak na prawdę denerwuje mnie tylko to przewracanie się na niektórych powierzchniach i mało wygodne zaczepianie o walizkę samolotową, reszta to już bardziej czepianie się na siłę, żeby niczego nie pominąć.

Co zmieściłem do środka

Podesłano mi torbę w wersji 13″ (początkowo jej nie było – na Kickstarterze planowano tylko wersję 15″, mniejsza wyszła dopiero później). Byłem pewny, że wszystkiego tam nie zmieszczę. Myślałem że tego rozmiaru torba posłuży mi do wypadów na miasto, a na sesje będę zabierał znacznie większy plecak. 

Okazało się, że do Messengera 13″ weszło wszystko co miałem we wcale niemałym plecaku (poza laptopem 15″, jednak go i tak już nie używam na sesjach, bo zamiast niego podgląd zdjęć mam na iPadzie – on mieści się razem z klawiaturą do specjalnej przegrody).

W torbie mieści się na raz wszystko to co widać powyżej: Nikon D810 z gripem, Nikkor 135mm 2D DC, Sigma 50mm 1,4, Nikkorr 30 mm 2,0 w pokrowcu, taśma klejąca i 4 lampy reporterskie. Do tego w osobnej przegrodzie jest wspomniany już iPad z klawiaturą, a w jeszcze innej graty typu ColorChecker, aparat kompaktowy do backstage, filtr szary i opaski zaciskowe itd. Na torbie jest przypięty statyw. W razie potrzeby zmieszczę do środka jeszcze saszetkę Peak Design Field Pouch z dodatkową zawartością (głośnik bt, router itd.). 

Peak Design Field Pouch

To taka niewielka saszetka, w której zawsze mam mobilny router z okablowaniem (na wypadek słabego hotelowego wifi), do tego zasilacze do ładowania urządzeń i kilka innych rzeczy przydatnych w podróży. 

Natomiast idąc na sesję mogę tam spakować dysk twardy, kabel do tetheringu i różne drobiazgi. Mój początkowy plan zakładał, że może uda się tam zmieścić iPada 9,7″ i w ten sposób zabierać go codziennie na miasto. Faktycznie da się to zrobić, ale nieco „na chama” i nie ma to większego sensu – prawie nic innego wtedy się już nie zmieści, a używać Field Pouch jako zwykłego pokrowca nie ma sensu. Także do noszenia tabletu na codzień zostawiłem sobie bardzo małą torbę stworzoną specjalnie do tego celu, a tę saszetkę mam na drobne akcesoria. Jest niewielka, ale bardzo sensownie zrobiona – w środku ma elastyczne kieszonki i kilka przegród, żeby zawartość nie latała. Zapięcie jest na rzepy które można zamykać w różnych pozycjach, regulując tym samym wielkość wnętrza. 

Nie zabrakło możliwości przypięcia do paska od spodni. Jest też opcja zamontowania paska na ramię (do kupienia osobno) oraz przypięcia saszetki do torby Everyday Messenger za pomocą specjalnej złączki. 

Materiał użyty w Field Pouch jest taki sam jak w torbie Everyday Messenger, za to wielki plus. Jest nawet miejsce na przypięcie klipsu Peak Design Capture, ale nigdy z niego nie korzystałem w ten sposób. 

Peak Design Capture (Pro)

Capture to taki klips przypinany do paska od spodni lub systemu nośnego plecaka, albo właśnie do torby Everyday Messenger.

Źródło: materiały producenta

No dobra, ale po co mi to? Żeby mieć aparat pod ręką i żeby nie nosić go cały czas na pasku, bo to niewygodne. Na zagraniczne wypady w ogóle nie myślałem o zabieraniu ze sobą lustrzanki, bo musiałbym mieć torbę zawsze przy sobie, albo nosić go na pasku cały dzień. Capture ten problem rozwiązuje. Może nie w 100%, bo gdybym miał tak chodzić bardzo długo, to byłoby mi niewygodnie – mój aparat jest  ciężki. Czasem go odpinam i zawieszam na szyi albo na ramieniu. Jednak dla mnie najwygodniejszym sposobem używania klipsa Capture, było przypinanie go do plecaka (nie może być pusty, bo wtedy aparat będzie ciągnął plecak w dół). Natomiast gdy nosiłem go na pasku, to zazwyczaj był to pas reporterski, a nie ten od spodni, chociaż nie ma to dużego znaczenia – po prostu nie we wszystkich spodniach ma miejsce na pas.

 

W studio uchwyt Capture był dla mnie nieprzydatny – ani razu tam go nie użyłem. Pracując nad zdjęciami studyjnymi mogę odłożyć aparat gdzie chcę i nie ma potrzeby żeby go mieć ciągle przy sobie. Poza tym mam wtedy zapięty grip, a noszenie z nim aparatu na klipsie jest znacznie mniej wygodne.

Właściwie to wziąłem jeszcze podkładkę Pro Pad, która służy do wygodnego noszenia dużych obiektywów.

 

Źródło: materiały producenta

Myślałem, że może przy mniejszych się też przyda, ale jednak nie. Poza tym niewygodnie mi się z nim siada :).

Mam dwa egzemplarze Capture – drugi jest na torbie, ew. zawieszam go na drugim pasku z plecaka, a do niego przypinam Lens Kit. Jednak niezależnie od tego gdzie jest zamocowany klips, trzeba uważać, żeby w coś nie uderzyć aparatem albo obiektywami. Wymaga to przyzwyczajenia – jest mniej bezpieczne niż trzymanie wszystkiego w torbie. Natomiast ryzyko, że jakiś złodziej podleci i weźmie sobie ekwipunek, jest raczej bardzo małe. Odpięcie czegokolwiek wymaga wciśnięcia czerwonego przycisku, który nawet nie do końca wygląda jak przycisk. Jeśli ktoś o tym nie wie, to nie ma szans wyrwać aparatu.

Lens Kit

To taka przystawka, którą montuje się na klipsie Capture zamiast aparatu. Dzięki niej można nosić dwa obiektywy. 

Źródło: materiały producenta

Poza szybkim dostępem do obiektywów, jest to o tyle przydatne, że aparat na klipsie Capture często zabiera się po to, żeby nie mieć przy sobie żadnego plecaka czy torby. Wtedy nie ma gdzie spakować dodatkowego obiektywu. Robiłem tak kiedy nie czekało mnie całodniowe chodzenie. W przeciwnym wypadku zabierałem też plecak i klips przypinałem do niego.

Podsumowanie

Czy zmieniło się moje podejście do toreb fotograficznych? Nie do końca – zawsze wolałem plecaki ze względu na rozłożenie ciężaru na oba ramiona (zawsze mam spakowane ponad 10 kg). Natomiast w tej torbie bardzo praktycznie mogę wszystko spakować, i ilekroć patrzę różnicę w wielkości pomiędzy tą torbą a plecakiemm to jestem w szoku, że wszystko zmieściłem. Jednak to w dużej mierze kwestia sprzętu jaki posiadam. Przy większych obiektywach już by tak dobrze nie było. 

Przez to wszystko zacząłem się zastanawiać na Plecakiem od Peak Design, ale docelowo na pewno będę używał znacznie lżejszego systemu bezlustrowego, a wtedy może ciężar będzie w porządku nawet gdy spakuję cały zestaw.

Na pewno wolę też torbę, gdy muszę wziąć ze sobą obecny aparat (Nikon D810 z gripem, a więc wielkie bydle) i jakieś obiektywy, ale bez tych wszystkich dodatków których używam w studio. W tym Everyday Messenger spisuje mi się bardzo dobrze, bo przez te udziwnione przegrody mogę bez kombinowania dobrze rozłożyć wszystko w środku, a całość świetnie wygląda i daje znacznie lepszy dostęp do zawartości niż mój obecny plecak. Wcześniej też na takie wypady używałem torby, ale o normalnej konstrukcji, która miała ten sam rozmiar zewnętrzny nawet jeśli w środku wykorzystywałem tylko połowę przestrzeni. Pod tym (i właściwie każdym innym względem też) wolę Everyday Messengera, ale jest kilka razy droższy, więc trudno żeby było inaczej.

Usłyszałem nieco opinii o tym, że cena jest z kosmosu (899 lub 999 zł w zależności od rozmiaru), ale w Polsce takie komentarze padają zawsze, niezależnie od tego o jakiej kategorii cenowej mowa i o jakiej jakości sprzęcie. Everyday Messenger oczywiście tani nie jest, na pewno zalicza się do drogich, i jednocześnie zdecydowanie nie do najdroższych. 

Akurat ja jestem z tych osób, które po prostu nie rozumieją ludzi wydających kilkanaście albo kilkadziesiąt tysięcy złotych na sprzęt fotograficzny, a oszczędzają na plecaku/torbie, monitorze itd. Jakby nie to nieszczęsne zapięcie, które mi się urwało, to pewnie napisałbym że w tym przypadku cena jest adekwatna do jakości :). Na szczęście gwarancja jest dożywotnia i podobno obejmuje wszystkie elementy, więc jeszcze nic straconego.

Torbę i wszystkie akcesoria Peak Design podesłał polski importer – peakdesign.pl.

Recent Posts