Dzisiaj wpis o modelingu. Pisząc o tej branży nie mam na myśli dziewczyn z Maxmodels, umawiających się na zdjęcia TFP lub sesje ciuchów w lokalnych sklepach odzieżowych. Chodzi o prawdziwe modelki, które biorą udział w setkach castingów, robią pokazy mody w Paryżu, czy sesje zdjęciowe w Szanghaju.

Wiedza o modelingu jest niewielka, a program „Top Model” wcale sytuacji nie poprawia. To typowe show, które kompletnie nie odzwierciedla pracy modelki. Wcześniej leciało „Supermodels”, pokazujące znacznie więcej prawdziwego życia przyszłych modelek, ale dla osób niezwiązanych z branżą taki program był zupełnie nieinteresujący. Jest też „The Model Agency”, ale chyba nie miało premiery w Polsce. Pokazywano tam to, co się dzieje w prawdziwej agencji modelek (zamontowano kamery i mikrofony, a później zrobiono z tego film), ale całość skupiała się na osobach, które zajmują się modelkami – na scoutach i bookerach oraz ich perypetiach z modelkami.

Większość ludzi zakłada, że modelka wylatuje za granicę na umówione sesje lub pokazy mody, bierze w nich udział, a całą resztę czasu traktuje jako wakacje. Rzeczywiście prawie wszystko dzieje się poza Polską. W naszym kraju są realizowane głównie sesje sklepowe, czy różne kalendarze – do takich rzeczy prawie zawsze zamiast prawdziwych modelek zatrudnia się dziewczyny z Maxmodels, za którymi nie stoi żadna agencja pobierająca prowizję i aranżująca im zlecenia. Czasem trafi się dobry pokaz (jest ich naprawdę niewiele) lub sesje do magazynów. Tak więc chcąc traktować modeling poważnie, niemożliwym jest ograniczanie się do Polski.

Na ustawione wcześniej prace latają głównie supermodelki, czyli te najbardziej rozchwytywane, które w branży są znane przez wszystkich. One pracują na innych zasadach, więc ten wpis ich nie dotyczy. Reszta dziewczyn nie ma zagwarantowanych żadnych zleceń. Lecą w ciemno do Mediolanu czy Pekinu po to, żeby codziennie spędzać kilka albo i kilkanaście godzin na castingach. To właśnie wokół nich wszystko się kręci – tam można dostać zlecenie na udział w sesji zdjęciowej lub w pokazie mody, na wystąpienie w reklamie telewizyjnej czy zostanie hostessą. Ważne jest to, jak dziewczyna zaprezentuje się na żywo, oraz to co ma w swojej książce (to po postu album z wydrukowanymi zdjęciami – takie analogowe portfolio). Książkę robi się jeszcze będąc w Polsce i później tylko uzupełnia.

agencje modelek

Karolina Hennig/D’Vision (2012 r.)

Wiele dziewczyn ma już dawno jakieś sesje za sobą, ale nie wszystkie – wówczas agencja może zorganizować ich zrobienie. Takie zdjęcia powstają głównie na zasadach TFP, więc fotograf zgadza się zrobić je za darmo i nikt nikomu nie płaci.

Testy

Fotografie robione pod książkę to głównie tzw. „testy”, czyli zdjęcia pokazujące dziewczynę w naturalny sposób, bez kosmicznej stylizacji i przesadzonego makijażu i mocnego retuszu.

agencje modelek - testy

Karolina Hennig/D’Vision (2012 r.)

Jeśli sesja jest wykonywana odpłatnie, to oczywiście agencja doliczy daną kwotę do długu modelki (często wyższą niż jej faktyczny koszt). Fotograf nawet na płatnych testach praktycznie nie zarabia – to kwoty rzędu kilkuset złotych za całość (np. 500 zł, a wypadałoby też coś odpalić wizażystce i pozostałym osobom, które brały udział, ale to już kwestia dogadania się). Przeliczając kwotę na czas (planowanie sesji, jej realizacja i retusz), robienie testów wydaje się zupełnie nieopłacalne – już sam retusz kosztuje więcej, więc ja nigdy nie myślałem o testach w kategoriach komercyjnych. Jeśli trafi się na nowe twarze, które później robią wielką karierę, to i fotograf zyskuje na popularności. Tak więc nie zawsze jest sens rozpatrywać testy wyłącznie pod kątem finansowym.

W sprawie testów zarówno agencje piszą do fotografów, jak i odwrotnie. Wystarczy wysłać maila z propozycją i swoim portfolio. Tylko trzeba się liczyć z tym, że jeśli to agencja się zgłasza, to często po to, żeby wysłać zupełnie początkującą dziewczynę („nową twarz”), która dopiero planuje być modelką. Ja wolę się umówić z modelką niż z jej agencją, ale nie zawsze tak się da.

Agencje modelek używają też Maxmodels do szukania fotografów na niekomercyjne testy – można tam wyszukiwać portfolio po miejscowości i tym samym znaleźć kogoś w tym samym miejscu co przyszła modelka.

Dług

Wszystko kosztuje – bilety lotnicze do Nowego Jorku, wynajem mieszkania w Londynie, czy zrobienie dodatkowych zdjęć w Warszawie. Agencja wykłada na to pieniądze, ale nie daje ich ot tak. Finalnie za wszystko zapłaci modelka – od zarobków będzie odciągana prowizja dla agencji, która zajmuje się modelką za granicą (zazwyczaj 50%) oraz kwota potrzebna do spłaty długu. Jeśli dziewczyna nie zarabia, to agencja traci. Tak więc w jej interesie jest żeby dziewczyny miały dużo zleceń. Inna sprawa, że dług jest większy niż faktyczne wydatki agencji na modelkę. Zawyżane są m.in. koszty wynajmu mieszkania, ale do tego jeszcze wrócę.

Agencja nigdy nie będzie chciała od dziewczyny gotówki za zrobienie zdjęć, ani za cokolwiek innego. Jeśli chce, to należy uciekać jak najszybciej, bo to z pewnością nie firma zajmująca się modelingiem. Prawdziwa agencja modelek wyłoży z własnych funduszy i odciągnie to później od wypłaty modelki (czyli po prostu koszta zostaną wliczone we wspomniany dług).

W dług wlicza się też kieszonkowe.

Kieszonkowe

To niewielka kwota wydawana modelce co tydzień, mająca wystarczyć na bieżące wydatki (w tym dojazdy na castingi i zlecenia, coś do zjedzenia itd.). Wysokość kieszonkowego jest zależna od kraju i agencji, ale często oscyluje w okolicach 300 zł/tyg.

Jeśli modelce źle idzie i nie zarobi nawet na spłacenie długu, to traci na tym agencja – dziewczyna nie zwraca pieniędzy z własnej kieszeni. Ewentualnie gdyby dziewczyna ponownie trafiła do agencji, której przyniosła straty, to wtedy dług dalej będzie obowiązywał. Jednak nigdy nie jest przepisywany na agencję matkę, czyli na tą, z którą została podpisana umowa w Polsce i która załatwia wyjazdy zagraniczne.

Za granicą

Polska agencja wyszukuje miejsce, w którym dana modelka może się najlepiej sprawdzić w danej chwili. Załatwia wszelkie formalności, po czym dziewczyna już sama wybiera się na lotnisko. Po przylocie do Berlina czy Tokio, jest przejmowana przez agencję, z którą współpracuje „agencja matka”. Jedzie więc z lotniska do ich siedziby. To ta zagraniczna agencja pokieruje modelkę na castingi i wynajmie jej mieszkanie – niemal zawsze współdzielone z innymi dziewczynami (i nie ma co oczekiwać, że będzie to jakieś ekstra lokum). Nic tutaj nie jest robione dla modelek po kosztach. To jeden ze sposobów agencji na zarabianie – wynająć mieszkanie za 1000 Euro, wprowadzić do niego 10 modelek i od każdej wziąć np. 600 Euro.

Niektóre pełnoletnie modelki decydują się pracować na własną rękę – bez agencji matki w Polsce. Wówczas same wyszukują agencję w kraju jaki je interesuje. Jeśli dziewczyna przypadnie do gustu i zostaną dogadane warunki, to podpisuje się kontrakt (jeśli będzie na wyłączność, to właśnie ta agencja będzie „agencją matką”). Dzięki temu jest się bardziej niezależnym i prowizję nalicza tylko jeden pośrednik, a nie dwóch. Jednak to raczej rozwiązanie dla doświadczonych modelek i jest znacznie trudniejsze do zrealizowania. Wiele agencji w ogóle nie rozważy takiej współpracy z dziewczyną, której nie znają.

Jak już wspomniałem chcąc dodatkowo zaoszczędzić, czasami można wynająć mieszkanie na własną rękę, zamiast brać to agencyjne. Często jest to o wiele bardziej opłacalne, ale wiąże się z kolejnymi formalnościami ze strony modelki, no i oczywiście poszukiwaniami odpowiedniego lokum. To samo tyczy się lotów samolotem.

Na czym się zarabia?

Na pewno nie na magazynach, szczególnie tych prestiżowych. Ich ani fotograf, ani modelka nie robią dla kasy, tylko właśnie dla prestiżu. Fotograf robiący kampanie za dziesiątki tysięcy, robi Vogue za 100 dolarów od strony, a modelka za jeszcze mniej. Nie znaczy to oczywiście, że budżet na sesję zdjęciową jest tak niski – ten jest ogromny. Jednak to zupełnie odrębna sprawa i nie ma żadnego przełożenia na zarobek (budżet jest przeznaczany na noclegi, loty, scenografię, sprzęt i wszystko co niezbędne do zrealizowania projektu). Dla modelek duże pieniądze są w komercji, pod którą rozumie się reklamy telewizyjne. Dlatego dobra modelka powinna mieć też umiejętności aktorskie (już na castingu będzie odgrywała reklamowaną scenę, dlatego takie castingi są bardzo długie). Można też zarobić na pokazach mody, byciu hostessą na różnych wydarzeniach i oczywiście na kampaniach reklamowych. To jakie zlecenia będzie robiła dana dziewczyna zależy w dużej mierze od typu urody, Inne się bierze do reklam, inne do sesji high fashion.

Za podobne zlecenie inaczej zapłacą w Pekinie, a inaczej w Paryżu. O ile można w miarę uogólnić płace na dany kraj za pokazy mody, to za reklamy wydaje się to niemożliwe. Na pewno więcej do powiedzenia w tym temacie miałyby same modelki.

Nie tylko praca

Życie modelki to nie tylko praca. W weekendy często jest więcej wolnego, zdarzają się też martwe okresy (np. święta). Po castingach i zleceniach jest też czas na rozrywkę. Tylko że czasem casting plus zlecenie trwa np. 15 godzin i niezbyt chce się później cokolwiek robić. Jak są jeszcze siły, to można zwiedzać, nadrabiać szkolne zaległości albo imprezować. W takich miejscach ciężko się nudzić. Są też zamknięte imprezy wyłącznie dla osób z branży i może być w interesie agencji, żeby ich dziewczyny się tam pojawiały.

Jedną z zalet bycia białą modelką w Chinach/Azji, jest to, że można siedzieć w barze/restauracji i pić drinki za darmo, albo jeszcze mieć za to płacone. W końcu takie dziewczyny podnoszą prestiż lokalu i przyciągają klientów.

Kiedy zacząć?

16 lat to taki wiek, kiedy zaczyna się coś dziać. Wcześniej nie zawsze można robić zlecenia (np. nie wolno brać udziału w pokazach mody w Paryżu, ale z przestrzeganiem tego też różnie bywa). To wcale nie znaczy, że nie należy zgłaszać się do agencji wcześniej – na zbudowanie książki potrzeba czasu, a wyjazdy są też w znacznie młodszym wieku.

Może się też zdarzyć, że ktoś zostanie wypatrzony przez scouta, czyli osobę odpowiedzialną za poszukiwanie nowych twarzy. Scout stara się pozyskać fajne dziewczyny i skierować je do agencji, z którą współpracuje. Może być zatrudniony na stałe w agencji, albo dorabiać sobie w ten sposób – wtedy gdy modelka podesłana przez niego okaże się dobrym wyborem, to otrzyma swoją prowizję (proponowano mi kiedyś, że będę mógł wybrać pomiędzy gotówką, a udziałem w zagranicznych sesjach, żeby popatrzeć „co i jak”).

Jeśli dziewczyna zapowiada się bardzo dobrze, to agencja może ją wziąć już w wieku 13 lat (albo jeszcze wcześniej), mimo że nie wiadomo czy zostanie osiągnięty wystarczający wzrost, oraz czy wygląd pójdzie w odpowiednim kierunku. Po prostu gdyby wszystko się dobrze ułożyło, to lepiej mieć taką dziewczynę u siebie, niż by miała ją konkurencja. Zresztą i w tak młodym wieku można robić wiele zleceń, najlepszym przykładem jest 8-letnia Kristina Pimenova (wiele osób słysząc o tym wywołuje idiotyczne dyskusje o „braku dzieciństwa” – w ich mniemaniu dzieciństwo to taplanie się w błocie i zabawki).

Każdej agencji będzie zależało, żeby podpisać umowę na wyłączność (na kilka lat – zazwyczaj na 3, chociaż mogą zaproponować znacznie dłuższy kontrakt). Czym dłuższy kontrakt, tym bardziej opłaca im się w taką dziewczynę inwestować – przynajmniej teoretycznie. Z agencji można odejść ponosząc konsekwencje zawarte w umowie, lub za porozumieniem obu stron. Jeśli modelka decyduje się na odejście przed czasem, to agencja nie ma możliwości odzyskania długu jeśłi taki został, może więc chcieć jego spłaty przez modelkę, lub przez agencję do której przechodzi. Ale to już takie sprawy, które ustala się zawsze indywidualnie.

Jaką agencję modelek wybrać?

Która agencja modelek będzie najlepsza nie sposób ocenić – na temat każdej znaleźć można rewelacyjne opinie, jak i te bardzo krytyczne. Czasami słusznie, czasami niekoniecznie. Niezadowolona dziewczyna mogła przestać być wysyłana na wyjazdy lub castingi, ale pisząc o tym na forum, być może zapomniała wspomnieć, że przychodziła na nie na kacu z zeszłonocnej imprezy i z podkrążonymi, przekrwionymi oczami. Jedna modelka może się w ogóle nie podobać na castingach, a druga z tej samej agencji zgarniać każde zlecenie… a w innym kraju (czy nawet za rok w tym samym miejscu) sytuacja może być odwrotna…

Wiele agencji publikuje informacje o tym, gdzie w danej chwili wysyła swoje dziewczyny, więc można się samemu zorientować, czy coś się w nich dzieje. Jednak nie traktowałbym tego jako wyroczni, bo może dziać się tak dużo, że po prostu na Facebooka już czasu nie wystarczyło…

Zdecydowanej większości dziewczyn nie weźmie żadna agencja modelek – to że rodzice i znajomi mówią „mogłabyś być modelką”, znaczy tylko tyle, że dziewczyna słyszy to samo co połowa jej koleżanek. Tak jak dziecko bawiące się samochodzikiem strażackim „będzie strażakiem”, a to jeżdżące gokartem „na pewno zostanie kierowcą wyścigowym” – dokładnie tak samo każda dziewczyna „mogłaby być modelką”.

Lista agencji modelek

agencje modelek

Listę agencji przeniosłem na osobną stronę, która znajduje się tutaj.

Zgłoszenie do agencji i casting

Jak już zostaną wybrane agencje, do których warto się zgłosić (nic nie stoi na przeszkodzie, żeby było ich więcej niż jedna), to należy do nich wysłać zgłoszenie ze swoimi wymiarami, wagą, wiekiem, miejscem zamieszkania, numerem telefonu (mogą być dodatkowo jakieś komunikatory typu skype, whatsapp itp.) oraz oczywiście ze zdjęciami.

Często odpowiada się jedynie wybranym dziewczynom. Jeśli się jakaś spodoba, to pewnie w ciągu maksymalnie kilkunastu dni zostanie o tym poinformowana (cierpliwość się bardzo przydaje w tym zawodzie). Wtedy należy przyjść do agencji na umówione spotkanie. Na nim zostaną sprawdzone wymiary i wzrost, oraz zostanie przeprowadzona krótka rozmowa, m.in. na temat szkoły, możliwości wyjazdów itd.

Polaroidy

Jak już pisałem, wszystko zaczyna się od tego, że dziewczyna wysyła swoje zdjęcia do agencji modelek. Ale nie chodzi tutaj o fotki z imprezy, czy o słitaśne zdjęcia z Domestosem i szczotką do kibla w tle. Aspirująca do miana modelki musi dostarczyć swoje polaroidy. Wszystkie inne fotografie wylądują w koszu, więc najlepiej darować sobie ich dołączanie – na tym etapie nikt nie ma ochoty ich oglądać. W zasadzie nawet profesjonalne sesje zdjęciowe na niewiele się zdają, liczą się tylko polaroidy.

Polaroid to nieretuszowane zdjęcie, w tym przypadku pokazujące postać bez make up’u i bez stylizacji. Pierwsze ujęcie prezentuje twarz z przodu, drugie to profil z włosami spiętymi w kucyk. Takie zdjęcia (samej twarzy) muszą być wykonane z odległości minimum 1 metra. Można użyć zoomu optycznego i wycelować w samą twarz, albo wykadrować buzię z szerszego ujęcia, jeśli aparat na to pozwala przy zachowaniu odpowiedniej jakości. Gdy aparat będzie za blisko, to dziewczyna zamiast swojej twarzy, wyśle jej karykaturę (z przerośniętym nosem, wielkim czołem i uszami zawiniętymi gdzieś z tyłu głowy. Kolejne zdjęcia mają przedstawiać całą postać w bikini – z przodu i z profilu (a najlepiej też trzecie – z tyłu). Takie fotografie wykonuje się na jednolitym tle. Nie musi być studyjne – pomarańczowa ściana sypialni wystarczy.

polaroidy modelek

Agencje też robią polaroidy swoim modelkom. W Google można znaleźć sporo przykładów.

Podsumowanie

To co będzie się działo dalej, zależy już głównie od agencji, a praca i zarobki w szczególności od tej, do której trafi się za granicą. Jednak to agencja matka musi tam modelkę wysłać, a z tym różnie bywa. Samo dostanie się do agencji jeszcze nie oznacza rozpoczęcia „kariery”. Wiele dziewczyn siedzi w kraju nic nie robiąc. No ale trzeba próbować. Zastój w karierze często jest też przez szkołę – nauka i egzaminy blokują wiele dziewczyn. Czasami z dyrekcją da się dogadać, czasami nie.

Bardzo możliwe, że wszystko co było napisane w tym wpisie jest dla ciebie oczywiste – w końcu czytając mojego bloga, pewnie w jakiś sposób siedzisz w tej branży. Jednak u niemal wszystkich „normalnych” osób panuje zupełnie błędne przekonanie o tym, jak wygląda modeling.

Prawdopodobnie co jakiś czas ten wpis będzie aktualizowany, tak jak parę innych na moim blogu. W przyszłości postaram się, za zgodą modelek, opublikować ich raporty finansowe z różnych wyjazdów. Na pewno będę się też starał mieć listę agencji   zawsze aktualną, co zdecydowanie nie znaczy, że będą na niej wszystkie polskie agencje. Większości z nich  tylko się wydaje, że zajmują się modelingiem (a raczej chcą żeby inni tak myśleli), a w rzeczywistości to banki twarzy, firmy z hostessami i inne tego typu.

Recent Posts