Pod koniec 2018 roku w końcu doczekaliśmy się nowego Maca Mini. I nie jest to jego parodia jak 4 lata temu, ale naprawdę znakomity komputer, godny następca Maca Mini z roku 2012, który był bardzo popularny m.in. wśród fotografów. Nowy model pozostał w równie małej obudowie jak dawniej, więc wciąż bez problemu można go zabierać do studia by robić tethering, spakować do samolotu itd. Brak ekranu jak w iMacu to przeogromna zaleta, bo przyczynia się do mobilności i można podpiąć dużo lepszy monitor, który sprawdzi się przy pracy nad zdjęciami, a sam komputer nie będzie niepotrzebnie zawierał ceny i tak nieużywanego wyświetlacza. Oczywiście nowy Mini nie jest bez wad – o nich też będzie.

Spis treści

Wstęp
Wejścia/wyjścia
Co trzeba wiedzieć o podzespołach
– Procesory
– RAM i jego samodzielna rozbudowa
– Dysk i rozszerzanie pamięci przez USB lub Thunderbolt
– Karta graficzna i eGPU
– Co robi chip T2
Dla kogo jaka konfiguracja
Co ja kupiłem i dlaczego
Podsumowując
Kontynuacja

W Internecie jest sporo sprzecznych informacji na temat tego komputera – część testów pokazuje, że nawet pod maksymalnym obciążeniem taktowanie procesora jest utrzymane, inne mówią o throttlingu. Prędkości dysków w poszczególnych recenzjach różnią się kilkukrotnie itd. Przejdę po kolei przez te wszystkie tematy, wyjaśniając z czego wynikają różnice, dla kogo jaka konfiguracja będzie odpowiednia.

Skupię się na tym, jak mieć jak najlepszego Maca Mini za rozsądne pieniądze. Jeśli dla kogoś to nieistotne, to może po prostu zamówić w Apple najwyższą konfigurację i gotowe, aczkolwiek wtedy cena będzie kompletnie nieadekwatna do podzespołów – dopłaty do lepszych konfiguracji bezpośrednio u Apple, są kosmiczne. Jednak podejrzewam, że większość osób nie chce przepłacać. Więc skoro w Mini są możliwe przeogromne oszczędności, przy zachowaniu maksymalnej wydajności, to często będę o nich wspominał.

Wejścia/wyjścia

Nowy Mac Mini posiada cztery Thunderbolty 3 – każdy ma do dyspozycji pełne pasmo, czyli 40 Gbs. W ten sposób można podpiąć zewnętrzną kartę graficzną, dyski twarde (łącznie z bardzo szybkimi SSD NVMe), nowoczesny NAS itd. To też najlepszy sposób na podłączenie monitorów, bo Thunderbolt zawiera w sobie Displayport i USB-C. Karta sieciowa normalnie ma 1 Gbs, ale za dopłatą 400 zł jest 10 Gbs.

Tak jak wspomniałem, Thunderbolty są jednocześnie USB 3.1 Gen 2, czyli USB-C z transferem do 10 Gbs. Mamy też dwa USB 3.0 (5 Gbs), a więc te na „stare” wtyczki USB-A. Ekran można podpiąć również przez HDMI 2.0 (4K 60 Hz). Jest też wyjście audio jack 3,5 mm, ale podobnie jak inne maki z ostatnich lat, nie ma już wyjścia optycznego. Do tego Bluetooth 5.0 i Wi-fi 802.11 AC. Jeśli jest potrzeby Thunderbolt 2 lub VGA, to trzeba użyć adaptera kupowanego osobno.

Monitory 
Można podłączyć jednocześnie trzy ekrany 4K 60Hz: – dwa 4096 x 2304 px przez Thunderbolt 3 – jeden 4096 x 2160 px przez HDMI 2.0.

Ekran 5K 60Hz podpina się przez Thunderbolt 3 i wtedy zamiast dwóch dodatkowych 4K 60 Hz, można użyć tylko jednego (wpiętego przez HDMI 2.0.

Chyba jeszcze nikt nie testował wydajności takich wielomonitorowych konfiguracji UHD/UHD+, ale bardzo bym się zdziwił, gdyby to chodziło płynnie bez dodatkowej karty graficznej. W końcu mówimy o obszarze roboczym większym niż 12 standardowych monitorów 24” 1920 x 1080px.

Co trzeba wiedzieć o podzespołach

Przejdźmy do najciekawszej części – podzespołów nowych Maców Mini. Poszczególne konfiguracje mogą mieć naprawdę dobry stosunek wydajności do ceny, lub wręcz absurdalnie beznadziejny, więc jest o czym czytać.

Modele procesorów

Do wyboru są 3 procesory. Każdy to wersja stacjonarna, a nie mobilna jak te w laptopach i we wcześniejszych Macach Mini. Co za tym idzie są bardzo wydajne – wszystkie mają TDP 95W, ale w dzisiejszych czasach to parametr mówiący bardzo niewiele, ponieważ informuje tylko o działaniu bez Turbo Boosta, z którego aktualne procesory korzystają niemal cały czas.

Litera B w nazwie procesorów oznacza, że jest to wersja stacjonarna, nie do montażu w gnieździe, tylko przylutowana do płyty głównej. Dlatego zakup trzeba dobrze przemyśleć, bo ew. upgrade nie będzie możliwy.

i3-8100B 3,6 GHz
Najtańsza opcja, czyli 4-rdzeniowy procesor bez Turbo Boosta i bez HT. Wg. różnych testów ten procesor ma wydajność podobną jak najmocniejszy Mini 2012, lub wyprzedza go maksymalnie o ok. 30%. W rzeczywistości na tym nowym modelu będzie się pracowało o niebo lepiej, ale samo CPU jest właśnie maksymalnie 1/3 mocniejsze, co nie jest powalającym wynikiem, biorąc pod uwagę, że dzieli je 6 lat różnicy. Jednak porównujemy procesor, który teraz jest najgorszy, z tym jaki wtedy był najlepszy.

i5-8500B 3,0 GHz (4,1 GHz)
6-rdzeniowy procesor z Turbo Boostem do 4,1 GHz, bez HT. Znacznie bardziej uniwersalny od i3, a ze względu na Turbo Boost jest wydajniejszy we wszystkich sytuacjach. Ten procesor dla wielu osób będzie mieć najlepszy stosunek wydajności do ceny, aczkolwiek można go wziąć tylko z dyskiem minimum 256 GB, podczas gdy i3 oraz i7 mogą mieć dysk nawet zaledwie 128 GB.

i7-8700B 3,2 GHz (4,6 GHz) 
6-rdzeniowy procesor z Turbo Boostem do 4,6 GHz i HT, a więc system widzi 12 rdzeni. Podejrzewam że w fotografii dużo większy pożytek będzie z dodatkowych MHz w Turbo Booście, niż z HT. Wymaga dopłaty 960 zł w stosunku do i5. W zastosowaniach jednordzeniowych różnica w wydajności jest niewielka, natomiast w wielordzeniowych robi się bardzo duża.

Poniżej widać wyniki Geekbencha dla procesorów z najnowszego Maca Mini oraz z poprzednich modeli.

Procesory – jeden rdzeń:

Procesory – wiele rdzeni:

W praktyce różnica w działaniu modelu 2012 a 2018, będzie dużo większa niż wskazuje na to benchmark samego procesora, ponieważ w Mini 2012 już od kilku lat nie działa akceleracja graficzna w programach Adobe, a to uniemożliwia komfortową pracę. Nie chodzi nawet o samą wydajność, ale komfort – płynne zoomowanie, możliwość pracy na niestandardowych zoomach bez poszarpanych krawędzi itd. Różnic jest oczywiście dużo więcej – dyski są 4-krotnie szybsze i wszystko działa na znacznie wyżej taktowanej szynie (2666 MHz).

Jednak porównywanie do poprzednich modeli mija się z celem – to raczej tylko informacja dla osób, które kiedyś taki komputer posiadały, lub wciąż go mają. Powinniśmy patrzeć na wyniki zestawiające wszystkie modele, najlepiej skupiając się nie tylko na procesorach:

Komputery – jeden rdzeń:

Komputery – wiele rdzeni:

Pełne wyniki zawierające wszystkie modele, można znaleźć tutaj. Geekbench w miarę dobrze odzwierciedla używanie komputera, ale nie do końca sprawdza się przy pokazaniu jak sprzęt sprawdzi się przy długotrwałym, mocnym obciążeniu.

Throttling
Throttling to ograniczanie szybkości (w tym przypadku procesora), zazwyczaj przez za wysoką temperaturę. To dlatego laptopy nie sprawdzają się w zastosowaniach wymagających długiej pracy pod mocnym obciążeniem i mocno zwalniają, gdy są nagrzane.

W niektórych testach jest podane, że w nowych Macach Mini throttling w ogóle nie występuje. Natomiast w innych recenzjach przeciwnie, że jak najbardziej ma miejsce (nawet jeśli są testowane te same procesory). Skąd takie rozbieżności?

Chodzi o definicję. Po prostu zależy co uznać za throttling – jeśli zejście poniżej bazowej prędkości procesora, to wówczas Mac Mini nie ma tego problemu. Nawet najmocniejszy procesor (i7 3,2 GHz), pod największym długotrwałym obciążeniem, nie schodzi poniżej 3,2 GHz. Jednak ten sam procesor włożony do wielkiego komputera, z większym chłodzeniem, podobno mógłby działać z nieco wyższym taktowaniem, czyli wciąż używać części swojego Turbo Boostu. Stąd rozbieżności w recenzjach – w każdym przypadku w najgorszym przypadku i7 ma swoje bazowe taktowanie 3,2 GHz i jedni nazywają to throttlingiem, a inni jego brakiem.

RAM

Na płycie głównej są 2 sloty na pamięć SO-DIMM DDR4 2666 MHz (czyli na te mniejsze kości, które montuje się w laptopach, a nie te duże z PC). Standardowa konfiguracja ma 8 GB (2×4), a maksymalna 64 GB (2×32).

Dopłaty za RAM u Apple są kosmiczne, więc pod względem ekonomicznym zdecydowanie najlepiej jest wziąć 8 GB i samemu rozbudować do 32 GB lub zlecić to pobliskiemu serwisowi. Rozbudowa RAMu jest znacznie trudniejsza niż w Macu Mini z roku 2012, ponieważ wymaga wyciągnięcia płyty głównej, ale wciąż jest to w miarę proste i nieco łatwiejsze niż zmiana dysku twardego w Mini 2014. Cała operacja razem z ponownym złożeniem komputera nie powinna zająć więcej niż 10 minut przy założeniu, że nie ma się w tym wprawy. W internecie jest mnóstwo filmów pokazujących wymianę RAMu. Potrzebne narzędzia to security torx w rozmiarze 5, 6 i 10.

Dopłata do 32 GB RAMu w Apple to absurdalne 2880 zł, podczas gdy takie pamięci firmy Crucial kosztują nieco ponad 1000 zł. Przy 16 GB różnica jest znacznie mniejsza (960 zł vs. ok. 500 zł), więc wtedy dopłata u Apple nie robi takiej różnicy, jednak do zdjęć naprawdę warto mieć 32 GB. Osobiście 16 GB używam od niemal dekady i o ile dawno temu to było OK, to dzisiaj jest absolutnym minimum.

64 GB jest bardzo (baaardzo) drogie niezależnie czy kupowane u Apple (6720 zł) czy poza nim (ponad 1000 dolarów). W dodatku nie jest łatwo znaleźć takie pamięci w sklepie. Na szczęście do fotografii raczej nikt tego potrzebował nie będzie, ale do produkcji filmowych czy odpalania maszyn wirtualnych już jak najbardziej.

Często pojawia się pytanie o to, czy rozbudowując RAM samemu, straci się gwarancję. Mac Mini nie jest plombowany, ale Apple zaleca by dokładać RAMu w autoryzowanym serwisie. Więc teoretycznie można zmienić RAM samemu – inaczej nie byłoby żadnych zaleceń, tylko obowiązek wymiany w serwisie lub informacja o braku możliwości dołożenia RAMu. Jednak W Polsce żadnych oficjalnych informacji na ten temat nie ma. Raczej powinno się zastanawiać nad tym, czy przed odesłaniem na ew. gwarancję trzeba będzie wkładać z powrotem fabryczny RAM czy nie.

Np. w Kalifornii sprawa jest prosta – zgodnie z prawem skoro dostęp do RAMu jest możliwy i są na niego sloty, to można sobie zmienić pamięć samemu, nie tracąc gwarancji. Straci się ją tylko, jeśli podczas wymiany pamięci jakimś cudem uszkodzi się komputer. W każdym razie wymieniacie na swoją odpowiedzialność.

Dysk

SSD jest wlutowane w płytę główną, więc zakup trzeba dobrze przemyśleć. Nawet gdyby wlutowane nie było, to samemu raczej nie można byłoby dokonać wymiany, ze względu na chip T2 czuwający nad dyskiem. Dopłaty do większej pojemności są ogromne – poniżej je opisuję, razem z prędkościami zapisu jakie poszczególne dyski osiągają (zebrał je z różnych recenzji @tapbot_paul). W SSD zapis jest uzależniony od rozmiaru, dlatego w mniejszych dyskach zawsze będzie wolniejszy.

  • 128 GB – ok. 600 MB/s
  • 256 GB – ok. 1,3 GB/s (dopłata 960 zł)
  • 512 GB – ok. 1,9 GB/s (dopłata 1920 zł)
  • 1 TB – ok. 2,6 GB/s (dopłata 3840 zł)
  • 2 TB – ponad 2,6 GB/s (dopłata 7680 zł)

Natomiast odczyt, czyli to co najważniejsze, w każdym przypadku jest taki sam – ok. 2,7 GB/s. Dla porównania: przyzwoite HDD mają ok. 150 MB/s, a popularne HDD 2,5” na USB ok. 70 MB/s.

Z ekonomicznego punktu widzenia największy sens ma wzięcie komputera z dyskiem, który pomieści system operacyjny, programy, podstawowe dane i zostanie na nim kilkadziesiąt wolnych GB by dysk nie zwalniał, a na plik wymiany miał się gdzie tworzyć. Myślę że wiele osób osiągnie to nawet na dysku 128 GB, a niemal wszyscy na 256 GB. Dzięki Thunderboltowi resztę rzeczy – zdjęcia i wszystko inne, można trzymać na zewnętrznym dysku. W grę wchodzą nawet najszybsze SSD, o transferach ponad 2000 MB/s, lub do 1000 MB/s za pośrednictwem USB 3.1 gen2.

Jednak by mieć 2 TB o podobnej szybkości jak oryginalny dysk, który otrzymalibyśmy od Apple wlutowany do Maca Mini (czyli ponad 2000 MB/s), należy wydać ok. 2300 zł na SSD NVMe (np. bardzo popularny Samsung Evo 970), a następnie kupić dla niego obudowę m.2 NVMe – Thunderbolt 3, by móc wykorzystać jego szybkość. Niestety taka obudowa będzie bardzo droga. Jednak nawet jeśli wyda się na nią ok. 1400 zł (tyle kosztuje NetStor NA611TB3), to razem z dyskiem wyjdzie maksymalnie 3700 zł, a do tej obudowy można w przyszłości włożyć jeszcze drugi dysk. To drogo, ale wciąż połowę taniej niż haracz ściągany przez Apple – kwoty jakie ta firma liczy sobie za SSD są absurdalne, zresztą Wojtek Pietrusiewicz napisał o tym cały artykuł.

Niemal każdemu wystarczą znacznie wolniejsze, ale wciąż bardzo szybkie dyski SSD o prędkości ok. 500/500 MB/s, które przy okazji mogą mieć bardzo dobry stosunek wydajności do ceny. Opcji rozbudowy przestrzeni dyskowej jest bardzo dużo – można zrobić sobie z dysków twardych RAID by uzyskać przyzwoite transfery lub użyć NASa z Thunderboltem, z dyskami twardymi i SSD jako cache. Można tak jak w moim przypadku – użyć SSD wpinanego przez USB 3.1 gen2, by mieć szybką i mobilną pamięć. Gdy ktoś chce zawrotnych prędkości, to wykorzysta Thunderbolt 3. A jeśli szybkość jest niepotrzebna, bo dysk będzie służył np. jedynie na samo archiwum danych, to wystarczy tani dysk twardy i gotowe (aczkolwiek wtedy raczej SSD w komputerze musi pomieścić dane na jakich się pracuje, bo praca na plikach trzymanych na powolnym dysku twardym to najczęściej marnotrastwo wydajności komputera).

Karta graficzna

Dochodzimy do największej wady nowego Maca Mini. Co prawda w fotografii karta graficzna jest niemal nieistotna, jednak gdyby zamontowano jakąś w miarę wydajną, to sprzęt zyskałby na uniwersalności i lepiej sprawdzałby się np. w montażu filmów z color gradingiem, różnymi przejściami, napisami itd. Z drugiej strony są duże szanse, że w tak małej obudowie Maca Mini, byłoby wtedy niewystarczająco miejsca by schłodzić procesor równie dobrze jak obecnie.

W każdym razie karta graficzna to niezależnie od wybranego modelu, zaledwie kiepski Intel 630 UHD, który naprawdę nie przystoi tak dobrym pozostałym podzespołom. 

eGPU
Na ratunek nadchodzi Thunderbolt 3, przez który można podpiąć standardową kartę graficzną, wsadzając ją uprzednio do specjalnej obudowy. Taka obudowa z grafiką (eGPU) będzie większa od samego Maca Mini (i to kilkukrotnie).

Poza tym sama obudowa kosztuje całkiem sporo – za 200 dolarów można coś znaleźć, ale większość sensownych modeli, to minimum $300. W Polsce poniżej 1300 zł ciężko będzie dostać coś wartego uwagi, a wybór jest niewielki. 

Tak więc koszt rozbudowy karty graficznej w Macu Mini jest zdecydowanie większy niż rozbudowa normalnego PC. Pamiętajmy że póki co mowa o obudowie, a do niej jeszcze trzeba kupić samą kartę graficzną.

Apple promuje Blackmagic eGPU z wbudowaną kartą graficzną (widoczne na powyższym zdjęciu). Jednak nie dość, że ceny są absurdalnie zawyżone względem konkurencji, to upgrade do lepszej karty graficznej w przyszłości jest niemożliwy. Co prawda Blackmagic eGPU jest niesamowicie ciche w porównaniu do konkurencji, ale nawet jako maniak ciszy, ciężko by mi było uzasadnić dwukrotnie wyższą cenę.

Podstawowe informacje o różnych eGPU można porównać tutaj, jednak przed zakupem koniecznie trzeba się wczytać w bardziej szczegółowe recenzje (które też są w tej tabeli zlinkowane).

Chip T2

T2 to jedna z lepszych rzeczy jakie się przytrafiły Macbookom i co najważniejsze – nowy Mini też go otrzymał. Aczkolwiek W Macu Mini T2 ma dużo mniej do roboty niż w Macbookach – w nich dodatkowo ogarnia czytnik linii papilarnych, dba o to by nie dało się włamać do kamery i mikrofonu. Zajmuje się też przetwarzaniem obrazu z kamery i dźwięku z mikrofonu, by uzyskać lepsze efekty niż na tym samym sprzęcie niekontrolowanym przez T2. W Maca Mini żadna z tych rzeczy nie jest wbudowana. Jednak T2 ma też inne zalety, wykorzystywane również w tym komputerze.

Wydajność
Jeśli nie ma się bardzo dobrej karty graficznej, to T2 oznacza gigantyczny wzrost wydajności przy kodeku H264 i H.265, dla których ten chip ma wsparcie sprzętowe. Tutaj jest to omówione. Podczas renderowania filmu w Final Cucie, to właśnie T2 może być wykorzystywany, a nie procesor lub karta graficzna. Dodam że obecnie zarówno YouTube jak i Vimeo wspierają H.265, a H.264 jest obecne chyba wszędzie. Wsparcie T2 ma też FFmpeg, dzięki czemu skorzysta na tym chociażby HandBrake. Samego montażu filmów np. w FinalCut w żaden sposób T2 nie ulepszy, ale renderowanie owszem i to bardzo.

W przypadku MacBooka Pro 2018 (który ma znacznie lepszą kartę graficzną niż Mac Mini) przy ripowaniu Blu-raya H.264 wyniki są następujące: CPU: 40 fps | GPU Intela 70 fps | T2: 110-120 fps.

Przy H.265 UHD różnice są jeszcze większe. Przy dobrej jakości wyglądają tak: CPU: 7 fps | GPU Intela: 15 fps | T2: 40-45 fps.

Bezpieczeństwo 
T2 to wzrost bezpieczeństwa – m.in. szyfruje dane (nawet przy wyłączonym FileVault), więc główny procesor nie musi tego robić.

Wady 
Skutkiem ubocznym zwiększonego bezpieczeństwa, jest brak możliwości wymiany niektórych komponentów komputera, np. w laptopach z TouchID nie można go wymienić samemu, tak samo jest z dyskami w najnowszych komputerach (dlatego nawet gdyby Mini nie miał przylutowanego SSD, to samodzielna wymiana byłaby niemożliwa). T2 nie blokuje samodzielnej wymiany RAMu w Macach Mini.

Dla kogo jaka konfiguracja

Wszystkie konfiguracje są tutaj – po wybraniu modelu można zmienić procesor, dysk, ram i kartę sieciową.

Oszczędnie – i3 | 128 GB

Myślę że dla bardzo wielu osób nawet podstawowy model Maca Mini za 3999 zł będzie OK. I to nie tylko do przeglądania internetu, robienia prezentacji i okazjonalnej obróbki w Photoshopie, ale nawet do zaawansowanej pracy, na całkiem sporych plikach w PS. Ten model i tak jest szybki – nawet w wielordzeniowych zadaniach ma wydajność zbliżoną do Macbooka Pro late 2016 z i7 2,9 GHz, a w jednordzeniowych niewiele niższą od iMaca 5K 2017 z procesorem i5 3,4 GHz.

Jednak do takiego Mini koniecznie trzeba dodać RAMu, najlepiej 32 GB. Do tego obowiązkowo zewnętrzny dysk, ponieważ na wbudowanym 128 GB nie będzie miejsca na pliki do pracy. Przypominam też, że SSD nigdy nie powinien być zapchany po brzegi. 

Przy samodzielnym dodaniu pamięci, taki komputer z i3, SSD 128 GB i 32 GB RAM kosztuje ok. 5000 zł + ok. 400 zł za SSD 512 GB podpinane przez USB (lub większy i droższy rozmiar w zależności od potrzeb). 

Uniwersalnie – i5 | 256 GB

Ta konfiguracja jest moim zdaniem mocno kontrowersyjna. Dopłata do i5 ma najwięcej sensu u osób, których praca opiera się bardziej na wsadowym obrabianiu zdjęć (Lightroom, Capture One), niż na poprawianiu pojedynczych zdjęć w Photoshopie. LR korzysta z dodatkowych rdzeni znacznie bardziej niż PS. Ten Mini sprawdzi się też znacznie lepiej przy pracy nad video – w zastosowaniach wielordzeniowych wyprzedza iMaca 5K 2017 4,2 GHz (oczywiście tam gdzie karta graficzna jest bardzo ważna, Mini wypadnie gorzej).

Dopłacając do i5, automatycznie dostaje się dysk minimum 256 GB – pewnie dlatego kosztuje aż niemal 1500 zł więcej. Wtedy pojawia się dylemat: zostawić tyle pamięci, czy dopłacić kolejne 960 zł do 512 GB, żeby już na wbudowanym dysku mieścić więcej projektów, nad którymi aktualnie się pracuje. Tutaj każdy musi sam zdecydować ile miejsca potrzebuje.

Oczywiście można też podpiąć zewnętrzny dysk. Pojawia się więc także drugi dylemat – jeśli dane i tak będą na zewnętrznym dysku, to czemu w cenie Mini i5 nie wziąć Mini i7 z mniejszym wbudowanym SSD – koszt obu konfiguracji jest taki sam.

Wracając do i5 – RAM obowiązkowo do rozbudowy, więc taka konfiguracja z i5, SSD 256 GB i 32 GB RAMu włożonym samodzielnie, wyjdzie ok. 6500 zł, a z SSD 512 GB ok. 7460 zł. 

Bardzo wydajnie – i7

Myślę, że osoby które faktycznie potrzebują i7, raczej zajmują się video, a nie samymi zdjęciami. Ew. dodatkowa moc przyda się podczas wsadowej obróbki, gdy w grę wchodzi mocne odszumianie, eksport tysięcy zdjęć tygodniowo itd. Przy czym i7 uważam za bardzo dobrą opcję również z ekonomicznego punktu widzenia – gdybym wiedział, że i tak będę mieć wszystkie dane na zewnętrznym dysku, a na wbudowanym tylko system z aplikacjami, to wolałbym za te same pieniądze wziąć i7 128 GB niż i5 256 GB. Zresztą o Mini z i7 i tak szerzej się rozpisuję poniżej, więc zapraszam do kolejnego rozdziału.

Co ja kupiłem i dlaczego?

Zdecydowałem się na Maca Mini z najmocniejszym procesorem, czyli z i7. Gdybym szukał oszczędności i nie zamierzał robić jednocześnie transmisji ekranu na żywo z nagrywaniem 4K (pracując w tym czasie w Photoshopie w 16 bitach/kanał), to spokojnie wystarczyłoby mi i5. Zresztą nawet przy tym wszystkim też mógłbym je wybrać, jednak mimo to prędzej zrezygnowałbym z większego dysku, niż z i7. Po prostu chcę mieć coś jak najbardziej przyszłościowego, co będzie też jak najlepsze w FinalCut i Screenflow (którym zawsze nagrywam 4K). 

Pamięci operacyjnej nie rozszerzałem w Apple, bo to co wyrabiają z cenami RAMu uważam za conajmniej nieetyczne. Wziąłem więc Maca Mini z 8 GB RAM i kupiłem w normalnym sklepie komputerowym 32 GB SO-DIMM DDR4 2666 MHz od Cruciala.

Wybrałem dysk 256 GB wbudowany w Maca, ale jestem niemal przekonany, że nawet marne 128 GB w zupełności by mi wystarczyło, bo i tak niemal wszystko poza systemem oraz programami będę miał na dodatkowym dysku SSD, więc na tym systemowym powinno mi zostać jeszcze dużo miejsca na plik wymiany i po to, by dysk nie zamulał. Jednocześnie gdybym ktoś kupił 128 GB do laptopa, to powiedziałbym że postradał zmysły, bo tam podpinanie za każdym razem zewnętrznych dysków nijak się ma do mobilności. Z tego samego powodu w swoim laptopie mam dysk 512 GB. Natomiast do Mini i tak musze podpiąć zewnętrzny dysk, nieważne jaki będę miał wbudowany (chyba że wziąłbym wbudowane 2TB, ale przy cenach Apple czułbym się wtedy okradany). Więc czy będę mieć wolne 40 GB czy 168 GB nie robi mi różnicy. Oczywiście przy większym dysku pewnie znajdę wiele sposobów na zapełnienie go, jak chociażby trzymanie Dropboxa biblioteki iCloud na nim zamiast na dysku USB itd.

Początkowo miałem zamiar dokupić do Maca Mini kosmicznie szybkie SSD NVMe 2 TB (np. Samsung Evo 970), podpięte przez obudowę Thunderbolt 3, ale przekonano mnie, że to przegięcie i nigdy tych prędkości nie wykorzystam w mojej pracy. Dlatego ostatecznie kupiłem Samsunga 860 Evo 2 TB m.2, o prędkości trochę ponad 500/500 MB/s. Kosztował mnie ok. 1400 zł razem z przesyłką, cłem i podatkami oraz obudową m.2 – USB 3.1 gen.2, do której ten dysk się montuje (musiałem to zamówić w USA, bo w Tajlandii były bardzo drogie, natomiast w Polsce nie ma tego problemu). Bardziej opłaca się kupować dyski 1 TB, ale zależało mi by mieć 2 TB razem, bo dzięki temu wszystkie swoje dane mam w jednym miejscu.

Nie dopłaciłem do karty sieciowej 10 GbE, bo jeśli kiedykolwiek będzie mi potrzebne łącze szybsze od standardowego 1 GbE, to dopiero wtedy gdy kupię NASa z taką kartą sieciową i Thunderboltem. Wówczas i tak lepiej będzie użyć właśnie Thunderbolta 40 Gb/s, a nie wolniejszego ethernetu, a połączenie z Internetem i tak będzie można mieć właśnie za pomocą tej szybkiej karty w NASie.

Wziąłem też Apple Care, czyli rozszerzenie gwarancji do 3 lat, ale gdybym mieszkał w Polsce to nie wiem czy bym się na to zdecydował. W końcu w UE i tak się ma 2 lata na reklamację (nie mylić z gwarancją). Mimo wszystko 3 lata gwarancji lepiej mieć niż nie mieć, tym bardziej że Apple Care do Maców Mini jest znacznie tańsze niż do pozostałych modeli.

Także finalnie mam Maca Mini z i7, 32 GB RAM, SSD 256 GB + SSD 2 TB, 1 GbE. Całość wyszła mnie niecałe 8000 zł, ale to dlatego że komputer kupowałem tu gdzie mieszkam, czyli w Bangkoku (jednak SSD zamówiłem w USA. Niestety w Tajlandii ten Samsung był strasznie drogi).

Poza tym już mnie życie nauczyło, że na sprzęcie Apple podczas sprzedaży odzyskuję nienormalnie dużo pieniędzy, szczególnie gdy sprzedaję go w Polsce. Dlatego jestem przekonany, że finansowo jest to znakomity zakup, mimo że PC o tej wydajności byłby tańszy. Dlatego jak za taki komputer z macOS, uważam to za bardzo dobry biznes. Prawdę mówiąc zaczynałem się bać, że Apple nigdy nie wypuści stacjonarnego komputera dla mnie, a kolejnego hackintosha wolałem uniknąć, tym bardziej że nie da się go zrobić równie małego.

Gdybym w Polsce składał takiego samego Maca Mini, to wyszedłby ok. 1500 zł drożej, ale z podatków by się odzyskało więcej, więc finalnie pewnie wyszłoby na to samo ,albo i taniej. Ew. zrezygnowałbym z 256 GB na rzecz 128 GB, skoro i tak zajęte na tym dysku będę miał najwyżej 80 GB.

Podsumowując

Mac Mini nie jest tani, ale przy samodzielnej rozbudowie, oferuje znacznie lepszy stosunek wydajności do ceny niż jakikolwiek inny komputer Apple. Gdy uwzględni się to jak mało te komputery tracą na wartości z biegiem czasu, to kwota zakupu tym bardziej nie wydaje się zła. Jeśli dla kogoś rozmiar komputera nie ma znaczenia, a Windows jest do zaakceptowania, to za tę samą cenę otrzyma wydajniejszy komputer lub taką samą wydajność będzie mieć taniej. Szczególnie jeśli będzie także rozbudowywana karta graficzna.

Mini to doskonała opcja dla osób, którym zależy na macOS. Ja 2 lata temu bardzo mocno myślałem nad powrotem do Windowsa, ponieważ już niemal nie wierzyłem, że taki mini się kiedykolwiek pojawi. Była to dla mnie wizja absolutnie przerażająca, bo zdaję sobie sprawę chociażby z różnic w zarządzaniu barwą. Ostatecznie jedyną alternatywą jaką widziałem był Hackintosh (także ze względów finansowych, by nie musieć kupować znowu wszystkich aplikacji) i bardzo się cieszę, że teraz już nie muszę robić takich rozważań, bo Mac Mini jest takim komputerem, na jaki czekałem. Wszyscy się teraz zastanawiają nad tym, czym będzie nadchodzący Mac Pro, skoro Mac Mini w wielu przypadkach dorównuje iMacowi Pro. Strzelam że Pro będzie bardzo mocno wspomagany kolejną generacją T2, ale to się dopiero okaże. Mnie to i tak już nie będzie dotyczyło, bo Mini spełnia wszystkie moje wymagania. W najgorszym wypadku będę musiał dołożyć dodatkową kartę graficzną, ale są duże szanse, że nie będzie takiej potrzeby, a na pewno nie ze względu na Photoshopa.

Kontynuacja

Napisałem też kontynuację tego artykułu. Opisuję tam moje własne wrażenia z używania nowego Maca Mini i opisuję jaki dokładnie zestaw wziąłem, z jakim dodatkowym SSD itd. Możesz to przeczytać tutaj.

Recent Posts