PC – komputery stacjonarne z Windowsem


Jeśli Twoje fundusze są ograniczone, to podstawowa zasada mówi: kup PC, nie laptopa! PC to dużo większa wydajność i niższy koszt niż laptop.

Przygotowałem kilka konfiguracji, na których ja sam chciałbym pracować, gdybym miał do wydania określoną kwotę. Co prawda dla siebie wybrałbym jakąś porządną obudowę i ciche wentylatory do niej, ale to znacznie podnosi koszty. Dlatego na potrzeby tego zestawienia używam standardowych, niedrogich midi towerów, a kto chce, wybierze sobie coś extra. Nie wliczałem systemu operacyjnego, bo sporo osób może mieć boxowe licencje z poprzedniego komputera, natomiast link do miejsca gdzie można kupić oryginał też umieściłem.

Własne zestawy

Najpierw dobrałem komponenty tak, by wydajność była odpowiednia, a później konsultowałem konkretne modele z mnóstwem osób – od śledzących mnie na Twitterze, przez starych znajomych, siedzących bardzo mocno w temacie. Efekty są następujące…

V2 | ok. 2000 zł

AMD Ryzen 3 3200G (3,6 GHz 4 rdzenie, 4 wątki, Radeon Vega 8 GPU) | 16 GB RAM | 250 SSD NVMe | 3 TB HDD

Nie jest to może setup na kolejne wiele lat, ale przy bardzo ograniczonym budżecie na pewno jest to 100 razy lepsza opcja, niż jakikolwiek laptop. Komputer ma bardzo szybki dysk na system operacyjny i aplikacje oraz na aktualnie obrabianą sesję zdjęciową plus dysk twardy 7200 obr/min. na dodatkowe dane. Procesor wystarczający do pracy w Photoshopie i LR, która nie będzie utrapieniem, kartę graficzną z wyjściem DisplayPort, co w tanich konfiguracjach rzadko się spotyka. Nie jest to komputer marzeń, ale w tej cenie uważam, że ma niezłe komponenty. Przy czym nie był składany oszczędzając na wszystkim, bo niemal każda z użytych części ma odpowiednik o takiej samej wydajności i trochę niższej cenie, ale chciałem zachować też w miarę dobą jakość. Czy kupiłbym sobie taki sprzęt do pracy? Nie ma mowy, a tak ograniczony RAM już lata temu byłby dla mnie problemem. Jednak po to są kolejne konfiguracje…

V3 | ok. 4000 zł

AMD Ryzen 5 3600 (6 rdzeni, 12 wątków, 3,6 – 4,2 GHz) | GF1650 4 GB |
32 GB RAM | 500 GB SSD NVMe | 3 TB HDD

Uznałem, że to będzie taki złoty środek – bez brnięcia w bardzo duże koszty, a jednocześnie z dobrą jakością i wydajnością, która pozwoli na bardzo komfortową pracę, ze sporymi plikami, w 16 bitach na kanał, z podpiętym monitorem 4K. Zdjęcia są wrzucane na szybkie SSD NVMe, a po skończonej obróbce przenoszone na HDD – jest to największy kompromis, na jaki poszedłem, bo osobiście wolę wszystko trzymać na SSD. Jednak przy takiej półce cenowej, podniosło by to koszt bardzo mocno. Wybrany HDD mimo 7200 obr/min. jest stosunkowo cichy, chłodzenie procesora również hałasuje znacznie mniej od seryjnego.

Komponenty są porządne – główny dysk i procesor większości osób wystarczą na długie lata, bez myślenia o wymianie. Zresztą w swoim komputerze mam procesor o bardzo zbliżonej wydajności (a wg. niektórych benchmarków nawet wolniejszy) i kupując go, napisałem na blogu, że słabszy procesor do obróbki zdjęć też spokojnie by wystarczył. Jednak skoro to komputer na lata, to musi mieć zapas mocy. RAM można dać szybszy i załadować profil XMP, aczkolwiek w obróbce zdjęć to wielkiej różnicy nie zrobi.

Taki PC sprawdzi się też w obróbce wsadowej (Lightroom/Capture One). Karta graficzna do samego Photoshopa mogła by być dużo słabsza, więc da się zaoszczędzić, biorąc w zamian jakiś zupełnie podstawowy model, ale z racji ostatnich zmian w Lightroomie i ze względu na coraz popularniejsze ekrany UHD/4K, lepiej mieć trochę szybsze GPU. Przy okazji komputer staje się dużo bardziej uniwersalny – jak będzie trzeba coś renderować, to nie pójdzie to znacznie sprawniej (chociaż typowo do video  trzeba by złożyć zupełnie inny komputer i za znacznie większą kwotę).

VX

Lepszych zestawów nie rozpisuję, jednak nie wykluczam, że w przyszłości to zrobię. Po prostu bardzo w grę wchodzą indywidualne potrzeby – komuś będzie potrzebny SSD 2TB, innej osobie dużo większy, jeszcze komuś innemu mały dysk wystarczy, ale bez mocnej karty graficznej ani rusz bo ma 3 ekrany 4K itd. Poza tym jak ktoś składa wielkie panoramy, to będzie miał inne potrzeby niż osoba siedząca w Lightroomie – w macro łączonym z wielu zdjęć każdy wzrost prędkości procesora jest miło widziany, a w LR wkrótce GPU może dać większego kopa.

Ostatnio składałem sobie mocnego PC, tutaj można zobaczyć konfigurację i wszystko inne: link. Przy okazji rozpisuję się tam na temat wymiany chłodzenia w obudowie, konfiguracji nawiewu pod ciszę i jednoczesną maksymalną wydajność itd.

Windows 10

Ceny zestawów nie mają wliczonego Windowsa, bo pewnie niektórzy mają licencje boxowe. W przeciwnym wypadku pozostaje kupno lub używanie wersji nieaktywowanej. Windowsa 10 można pobrać bezpłatnie ze strony Microsoftu, ale po miesiącu pojawi się znak wodny informujący o braku aktywacji oraz nie będzie możliwości zmiany tapety i schematu kolorów.

Żaden starszy Windows niż 10, nie wchodzi w grę, nie tylko ze względów bezpieczeństwa. Poprzednie wersje, jakkolwiek niewiarygodne by się to mogło wydawać, miały jeszcze większe problemy z zarządzaniem barwą, skalowaniem itd. Jest mnóstwo miejsc, w których można kupić klucze do Windowsa za ułamek ceny – są to wersje OEM, których używanie ma legalność bliską wersji z torrentów, więc jak ktoś już chce piracić, to naprawdę lepiej niech lepiej używa wersji bez aktywacji, zamiast oszukiwania samego siebie, że się kupiło okazyjnie klucz za 70 zł – wówczas jedynie zapłaciło się 70 zł za klucz mający funkcjonalność cracka i info o aktywnym systemie tego nie zmienia.

Mini PC

HP Z2 Mini

Komputerów o rozmiarze trochę większym od HP Z2 Mini jest sporo, ale wszystkie są z założenia do gier albo innych celów, więc stawia się w nich na inne parametry – gamingowe karty graficzne, wolniejsze dyski, mniej wyjść DisplayPort lub ich zupełny brak itd. Cenowo też są mniej korzystne. Istnieją jeszcze mini-komputery na podzespołach mobilnych, ale to całkiem inna kategoria wydajnościowa (mimo podobnych, na pierwszy rzut oka, parametrów). Najwięcej jest oczywiście zestawów w ogromnych obudowach typu midi-tower. Natomiast HP Z2 Mini to unikat – nie dość, że jest wyjątkowo mały, to przy okazji skrojony na potrzeby grafików i fotografów.

Mimo bardzo małej obudowy (wielkości i wagi ok. dwóch Maców Mini), są tam montowane desktopowe procesory, a więc te o wyższej wydajności niż w najwydajniejszych laptopach i w niemal wszystkich małych PC. Z tego co mi wiadomo, nie ma problemów z przegrzewaniem, więc wydajność nie spada po chwili mocniejszego obciążenia. Dobra gwarancja z możliwością rozszerzenia nawet do 5 lat, to kolejna zaleta.

Największą wadą jest brak możliwości rozbudowy do 64 GB RAM, co w pełnowymiarowej płycie głównej lub w Macu Mini jest możliwe. Jednak przy zdjęciach 32 GB zupełnie wystarcza, a i 16 GB dla niektórych osób jest OK. Nie da się też zmienić karty graficznej na pełnowymiarową, ale to może być problem dla filmowców, dla fotografów niekoniecznie. Natomiast można dołożyć eGPU. Ostatnią wadą może być brak możliwości solidnego podkręcenia, ale to tylko moje przypuszczenie.

O ile jeszcze 2 lata temu, był to bardzo atrakcyjny sprzęt, który sam rozważałem, to od kiedy Mac Mini wrócił w mocarnej wersji, wolałbym na pewno właśnie go zamiast Z2 Mini. Przy czym Z2 wychodzi nieco taniej – taka konfiguracja tylko, że z 32 GB RAMu była by dobra i bliźniacza z Makiem Mini w wersji z najlepszym procesorem: HP Z2 Mini.

Intel NUC, m.in. Hades Canyon

Intel Nuc to seria malutkich komputerów, które można sobie wrzucić np. pod telewizor i zrobić z nich serwer z domowymi multimediami. Jednak Nuc to nie tylko zupełnie miniaturowe komptery, ale też nieco większe, o mocy pełnoprawnych pecetów. Ich wybór jest bardzo duży i większość to kwadratowe skrzynki, ale poza nimi powstał też model Hades Canyon. Został stworzony z myślą o graczach. Jest wciąż mianiaturowy jak na PC, bo przypomina bardziej konsolę do gry w wersji slim, niż peceta.

Ciężko Hadesowi coś zarzucić pod względem parametrów – szybkie procesory, karty graficzne zdolne odpalić gry i brak problemów z przegrzewaniem się. Przy czym podstawowa wersja to tylko obudowa z płytą główną, procesorem i kartą graficzną oraz zewnętrznym zasilaczem – resztę kupuje się samemu. Są też zestawy, ale ze względu na przeznaczenie gamingowe, raczej nie mają więcej jak 16 GB, mimo że ludzie samodzielnie rozbudowują i do 64 GB.

Oczywiście coś za coś – jako że to wszystko zmieszczono w małym komputerze (aczkolwiek znacznie większym od Maca Mini), to jest droższy niż PC w wielkiej obudowie. Na szczęście świecącą czaszkę można wyłączyć i nie będzie po niej żadnego śladu na obudowie.

Laptopy z Windowsem

Dopóki laptop będzie używany podczas obróbki, wyłącznie z zewnętrznym monitorem, to sprawa jest w miarę prosta. Wystarczy dobrać konfigurację do swoich potrzeb – upewnić się, że procesor (najlepiej minimum cztero-rdzeniowy), jest nastawiony na wydajnoś, a nie na ultra mobilność, oraz że chłodzenie wyrabia. Niestety w laptopach, będących pod ciągłym obciążeniem, i tak prędzej czy później, zostanie obniżone taktowanie, by nie ugotować podzespołów. Dlatego do video komputery stacjonarne są dużo lepsze, nawet jeśli na pierwszy rzut oka mają niemal taką samą konfigurację. Do tego minimum 16 GB RAM, wyjście DisplayPort i SSD, najlepiej NVMe.

Ja się skupię na sprzęcie, który z założenia ma służyć także do retuszu na wbudowanym ekranie, ponieważ wtedy sprawa się niesamowicie komplikuje. Bardzo ciężko o laptopa z Windowsem, z ekranem porównywalnym do Applowskiej Retiny. Mimo to bez przerwy słyszy się, że „ten notebook ma świetny ekran IPS 4K, Adobe RGB 99%” i inne sformułowania, niewiele mówiące o jakości, ale dobrze wyglądające w specyfikacjach technicznych. Niestety marketing robi swoje i wiele osób się na to nabiera. Wszystko co miałem do napisania o ekranach, umieściłem we wpisie dot. monitorów dla fotografów. Jest to ponad 30 stron maszynopisu i nie ma sensu, żebym to kopiował tutaj – jeśli cię temat interesuje, to przeczytaj wspomniany artykuł.

Tak więc kupując wydajnego laptopa, innego niż Macbook Pro z Retiną, zazwyczaj trzeba pogodzić się ze znacznie gorszym ekranem. Czy to znaczy że na Macbooku zdjęcia będą na nim wyglądały ładniej niż na innych laptopach? Oczywiście że nie. Możliwe że będzie wręcz przeciwnie. Będą bliższe ich rzeczywistemu wyglądowi, bo zadaniem ekranu fotograficznego jest pokazywanie faktycznego wyglądu zdjęć, a nie jak najładniejszego.

Jeśli wykonanie komputera ma być na podobnym poziomie jak Macbooka, to w grę wchodzą tylko topowe serie, często biznesowe, więc cenowo zbliżone do MBPr. Dlatego przez lata, gdy ktoś potrzebował Windowsa, to najlepiej było go zainstalować na MacBooku Pro. Aczkolwiek z biegiem czasu to twierdzenie traciło na aktualności, a od 2016 roku przestało mieć sens, ze względu na ceny. Te od końca 2019 roku zaczynają znowu być niezłe, ale o tym będzie później. 

Wróćmy do konstrukcji typowo Windowsowych. Z pewnością unikałbym laptopów gamingowych, stworzonych do grania. Co prawda mają świetne parametry, ale ekrany do gier i do grafiki to właściwie przeciwieństwa. Tam gdzie potrzebne są jak najszybsze czasy reakcji, całkowity brak smużenia, podwyższone odświeżanie itd, w technologii LCD trudno liczyć na niskie delty, równomierny obraz i dobrze odwzorowaną kolorystykę.

To dlaczego monitory graficzne są tak dobre, to tylko w niewielkiej części zasługa matrycy – ogromne znaczenie ma elektronika, która jest w monitorze i przetwarza obraz, zanim zostanie wyświetlony. To zajmuje czas i tworzy dodatkowe, duże opóźnienia. One w gamingowych konstrukcjach są uznawane za wadę numer 1. W dodatku najmniejsze opóźnienia mają matryce TN. Takich matryc w zastosowaniach graficznych się nie używa w ogóle, a w grach niemal zawsze. Sumując te wszystkie aspekty, uzyskanie dobrego obrazu z bardzo niskimi opóźnieniami, graniczy z cudem.  Co prawda ostatnio sytuacja zmienia się na plus i takie ekrany są coraz częściej na lepszych matrycach, ale to z kolei generuje koszty. Dlatego jak ktoś się upiera przy Windowsowym laptopie, to jednak wygrywają modele robione dla biznesowych zastosowań, a nie do gier. 

Dell XPS i Precision w wersji 15″, z matrycą UHD

Z wszystkich laptopów poza MBPr, Dell XPS 15″ od zawsze miał najwięcej sensu do obróbki zdjęć. XPS ma nieco gorszy ekran od macowej Retiny – w wersji FHD jest bardzo kiepski, ale UHD wypada całkiem dobrze (bo nie tylko rozdzielczością się różni, ale cały jest na zupełnie innym poziomie). W każdym razie ekran UHD w Dellu XPS jest znacznie lepszy, niż te montowane w porównywalnej wydajnościowo konkurencji.

Ważne jest to, że Dell wychodzi taniej niż 15″ MacBook Pro z Touchbarem. Do video i tworzenia grafiki 3D Precision byłby lepszy, ale w obróbce zdjęć jego zalety są mało istotne (m.in. karta Quadro zamiast GeForce i konfiguracje z Xeonami). Gdybym ja miał sobie kupować laptopa z Windowsem, to na pewno byłby to właśnie Dell XPS 15″ z ekranem UHD.

Są też XPS 13″, które właśnie dostały wielką aktualizację sprzętu, przez co ich wydajność mocno wzrosła. Nie ma tam aż tak wydajnych komponentów jak w 15″, bo chociażby karta graficzna jest tylko zintegrowana, ale to wciąż znakomity sprzęt. Dell podniósł TDP procesora z 15W, do 25W, przez co działa dużo lepiej niż w większość laptopów z tym samym procesorem. Niestety RAM nie jest wymienny jak we wcześniejszych latach, na szczęście SSD wciąż można zmienić.

UWAGA! Pojawiły się XPSy z matrycami OLED zamiast LCD. Póki co nie wiem o nich wystarczająco dużo – zapowiadają się bardzo źle w stosunku do LCD, klienci mają problemy z fatalną równomiernością. Jednak muszę się dokładniej zagłębić w temat. Na szczęście opcja LCD wciąż jest dostępna.

Apple MAC

Nie każdy Mac nadaje się do obróbki zdjęć. Poza systemem operacyjnym, Macbooki Pro swoją popularność zawdzięczają znakomitemu (jak na laptopy) wyświetlaczowi. Od 2012 jest zaskakująco liniowy i równomierny, o przestrzeni barwnej niemal idealnie pokrywającej sRGB i wychodzącej poza nią (Display P3). Z powodu niewielkich odchyłów fabrycznych, daje się je bardzo dobrze skalibrować programowo (np. za pomocą i1 Display Pro). W laptopach z Windowsem Surface mogłyby z nim konkurować, XPS trochę też, ale już nie jak równy z równym. Jednak z Macbookiem dostajemy także znakomite zarządzanie barwą, czego w Windowsie się nie uświadczy.

Moje doświadczenia

Sam korzystałem z ekranu w MBPr przez długi czas i mimo, że używam topowych monitorów graficznych, to twierdzę, że w obróbce typowo internetowej ekran MBPr sprawdzał się zaskakująco dobrze, szczególnie jak na laptopa.

Wyświetlacz MBPr jest znacznie lepszy od stacjonarnych monitorów Della, Samsunga itp, a moim zdaniem nawet od biurowych Eizo (EV), a pod niektórymi względami również od biurowych Neców (EA244 i niższych modeli). Jednak wynika to w dużej mierze z bardzo małego ekranu (maksymalnie 16″), który po prostu znacznie łatwiej jest równomiernie podświetlić niż 24″. Do tego Retina nie ma absolutnie żadnych problemów z wyciekającą czernią, srebrzeniem itd. Oczywiście poszczególne egzemplarze mogą się od siebie różnić – druga matryca na jaką trafiłem, była o wiele gorsza od pierwszej.

Od tamtego czasu Apple dopracowało ekrany jeszcze bardziej, ale najmocniej to widać po powłokach antyrefleksyjnych i poszerzonym gamucie Display P3, który odpowiada temu, stosowanemu w filmach kinowych (jednak gamma jest standardowa dla komputerów, czyli 2,2).

Mój pierwszy Macbook Pro Retina po kalibracji:

Macbook Pro 16″

Macbook Pro z touchbarem to świetna konstrukcja, znacznie częściej aktualizowana od stacjonarnego Maca Mini i Pro. Wersja 16″ przyniosła ogromne zmiany konstrukcyjne w stosunku do wersji 15” (chociaż na zewnątrz to prawie ten sam komputer). Dla wielu osób najważniejsze będzie to, że teraz już podstawowa konfiguracja jest bardzo mocna i pierwszy raz od 2016 roku nie mogę w niej narzekać na zawyżoną cenę.

To wciąż bardzo drogi sprzęt, ponieważ kosztuje 12 000 zł, jednak pierwszy raz od 2015 roku, cena jest adekwatna do możliwości i podobnej klasy laptopy z Windowsem, wcale nie są wyraźnie tańsze. Aczkolwiek myślę, że warto tutaj rozwiać mit, mówiący o tym, że Macbooki Pro z Retiną, od zawsze były drogie w stosunku do konkurencji, nawet przed rokiem 2016. Ich konkurencją nie są po taniości składane laptopy z dyskami SSD na SATA3 i ultramobilnymi procesorami, tylko solidne modele biznesowe, oparte o najszybsze dyski, procesory w najwydajniejszych wersjach, z najlepszym ekranem jaki istnieje w laptopach (w dodatku z antyrefleksem!!!) i z niesamowicie wytrzymałą obudową. Do tego mają wielki trackpad, a w ostatnim czasie także z chip T2, który poza gigantycznym zwiększeniem bezpieczeństwa, może być wykorzystywany do bardzo szybkiego renderowania. Jeśli ktoś uważa, że notebooki za 8000 zł, są wobec tego konkurencyjne, to ewidentnie powinien zweryfikować swoje informacje.

Model 16″ ma bardzo mocno ulepszone chłodzenie w stosunku do 15″, przez co nie tylko będzie szybciej ogarniał wsadowe zadania w Lightroomie, ale np. w Photoshopie będzie się zachowywał ciszej. Mechanizm motylkowy w klawiaturze został zmieniony z powrotem na nożycowy, tyle że w ulepszonej wersji. Dzięki temu klawiatura znowu powinna być nie do zajechania. 

Dopłaty do lepszej konfiguracji
Apple niestety zawsze sporo sobie liczyło za ulepszone specyfikacje.  RAM ma cenę z kosmosu – trzeba dołożyć blisko 2000 zł, by mieć 32 GB RAMu, zamiast 16. Ponieważ do zdjęć zdecydowanie warto mieć 32 GB RAMu, to Macbook Pro 16” wychodzi ok. 14 000 zł, jednak w moich linkach jest nieco taniej. Reszta dopłat jest dużo mniej istotna, chyba że ktoś potrzebuje wbudowanego, większego dysku. Niestety SSD w Apple tanie nie są, ale jaki brać nie doradzę, bo to sprawa zbyt indywidualna. Ważne jest to, że nawet wersja z najmniejszym dyskiem w zupełności wystarczy na system operacyjny z wszystkimi programami i materiał zdjęciowy z ostatniej sesji też raczej każdemu się zmieści, a mnie by jeszcze zostało mnóstwo wolnej przestrzeni

Opcja kosztująca w podstawie 14 000 zł jest bardzo dobra, bo razem z nią, w parze idzie dużo lepsza grafika. Do zdjęć póki co ma ona niewielkie znaczenie, ale z biegiem czasu będzie coraz istotniejsza, a w video da dużego kopa od samego początku.

Macbook Pro 13″

13″ Macbook Pro jest zdecydowanie mniej wydajny niż większa wersja, na szczęście od roku 2018 szybkość jest wystarczająca.

Najtańsza cena modelu nadającego się do retuszu to wg. strony Apple już nie prawie 12 000 zł jakie kiedyś trzeba było dać za większą wersję, a 7500 zł (bo tyle kosztuje podstawowy MBP 13″ po rozbudowaniu RAMu do 16 GB). Przy czym jest to wersja z SSD zaledwie 128 GB i z nisko taktowanym procesorem (na szczęście TurboBoost daje mu mocnego kopa).

To co faktycznie z prawie czystym sumieniem mógłbym polecić, jest droższe. Mowa o modelach 13” z czterema portami Thunderbolt, a nie z dwoma. Jest w nich dużo lepszy procesor, minimum 256 GB SSD w standardzie, a po rozbudowaniu RAMu do 16 GB, wychodzi ok. 9960 zł. na stronie Apple Niestety nie ma opcji zamontowania 32 GB RAMu.

Aktualne trzynastki mają 4-rdzeniowe procesory i5 oraz i7 ósmej generacji. Karta graficzna jest tylko zintegrowana, nie ma lepszej nawet w opcji CTO, ale można dokupić zewnętrzną kartę, podpinaną przez Thunderbolt. Myślę że do retuszu nikomu to potrzebne nie będzie, ale filmowcy na pewno docenią. Osoby którym zależy na większym dysku niż 256 GB, powinny się solidnie zastanowić nad rezygnacją z modelu 13”, na rzecz 16”, mającego w standardzie SSD 512 GB, kartę graficzną na zupełnie innym poziomie, prawdopodobnie dużo mniej wadliwą klawiaturę, dużo lepsze głośniki, a także lepsze chłodzenie i opcję wzięcia 32 GB RAMu – taki sprzęt jest dużo bardziej przyszłościowy. Gdy już się wydaje tyle kasy, to różnica w cenie jest znacznie mniejsza, niż różnica w wydajności (niestety 16” jest dużo większe i cięższe).

Macbook Air

W roku 2018 roku Air został stworzony właściwie od nowa i od tej pory w końcu nadaje się do obróbki zdjęć, ponieważ dostał dużo lepszy ekran (chociaż nie tak dobry jak w Macbookach Pro). Niestety wydajność jest zupełnie nieadekwatna do ceny. To sprzęt, którego priorytetem jest mobilność, a nie szybkość. Gdyby laptop o takiej wydajności, wyszedł w roku 2012, to polecałbym go absolutnie każdemu, ale jest już 2020. Czy to znaczy że nie da się na nim poprawiać zdjęć? W przeciwieństwie do starszych Airów, na tym jak najbardziej się da. Można robić retusz i nawet obróbkę wsadową, a pliki JPG powinny działać płynnie. Jednak do pracy z RAWami zdecydowanie lepiej jest mieć coś lepszego i kupno Aira do tego celu nie ma sensu – stosunek wydanej gotówki do wydajności będzie fatalny w  porównaniu do innych opcji. Szczególnie, że Macbook Pro 13” jest tylko 1000 zł droższy jeśli oba są w wersji 128 GB SSD i 16 GB RAM (przy czym 128 GB SSD to za mało).

Mac Mini 2019

W 2018 roku Mac Mini został odświeżony i od tamtej pory jego konfiguracja się nie zmieniła. Do zdjęć nadaje się doskonale, więc jest to świetny wybór dla fotografów. Poświęciłem mu osobny artykuł, w którym wszystko szczegółowo opisuję. Przeczytasz go tutaj. Wcześniejszych Maców Mini nie ma sensu kupować (nowych się nie da, ale używek nie brakuje).

Najważniejsze co trzeba wiedzieć, to że RAM można samodzielnie rozbudować, a procesor nawet w najsłabszej konfiguracji (i5) radzi sobie dobrze, aczkolwiek zdecydowanie bardziej uniwersalna będzie opcja środkowa (i5), która poza TurboBoostem, ma większy dysk. Problem pojawia się gdy ktoś się zajmuje np. także video i potrzebuje szybkiej karty graficznej. Do Mini da się ją podpiąć przez obudowę eGPU, aczkolwiek wtedy do kosztu karty graficznej dochodzi cena samej obudowy (ponad 1000 zł). a szczęście do retuszu jest to zbędne, ale warto w zaawansowanych ustawieniach graficznych Photoshopa, zmienić tryb rysowania z zaawansowanego na podstawowy.

iMac 4K/5K

Ten komputer do zastosowań fotograficznych ma zdecydowanie wystarczającą wydajność, mimo że Apple niesamowicie obija się z jego aktualizacją. RAM można rozbudować nawet do 64 GB. Jednak w iMacu monitor oraz komputer są połączone w jedną całość, co w naszym przypadku jest ogromnym minusem (a dla „normalnego” użytkownika często wielką zaletą). To dlatego, że niestety nie jest to ekran klasy fotograficznej. Ma wysoką rozdzielczość, jednak na tym jego zalety się kończą. Zapomnijcie w ekranie iMaca o kalibracji sprzętowej, równomiernym podświetleniu, niskich deltach i takich samych parametrach obrazu w każdym punkcie ekranu. Zapomnijcie też o wyświetlaczu przypominającym wydruk (iMac bardziej przypomina lustro), czy nawet o pracy w pionie, chyba że po zamontowaniu na ramieniu VESA. Nie zobaczycie na nim też przestrzeni AdobeRGB. Nie ma do niego dedykowanego kaptura, a nawet chińskie, uniwersalne, nie pasują ze względu na kształt obudowy.

Jest to zwykły ekran biurowy, tyle że o bardzo wysokiej rozdzielczości. W związku z tym, chcąc myśleć o fotografii na poważnie i tak trzeba mieć osobny monitor, a tego z iMaca ew. używać jako pomocniczego. Tylko biorąc pod uwagę wspomniane lustro, ciężko mi sobie wyobrazić, żebym był się w stanie do niego przyzwyczaić, mając zaraz obok o niebo lepszy monitor, którego powierzchnia jest satynowa, a nie błyszcząca.

iMac 21,5″ 4K
Nie kupować. Trzeba dopłacić do 16 GB RAM, SSD i szybszego procesora. Wyjdzie niecałe 11 000 zł, co ciężko to nazwać dobrym wyborem. Zresztą kto w drugiej dekadzie XX wieku chciałby kupować tak mały ekran? Nie będę się rozpisywał na temat tego modelu, bo ciężko go polecić.

iMac 27″ 5K
Nie kupować. W cenie podobnej do sensownej konfiguracji można mieć np. combo Mac Mini + monitor Nec EA271U.

iMac 21,5″ (bez Retiny)
Nie kupować jeszcze bardziej, niż nie kupować iMaców 4K i 5K!!! To komputer mający wszystkie wady ekranu z lepszych modeli, ale posiadający rozdzielczość 1920 x 1080 px. Karta graficzna jest jedynie zintegrowana, a procesor to 2-rdzeniowy i5 2,3 GHz. Wersji 27″ bez Retiny już nie ma w ogóle. I dobrze.

iMac Pro

iMac Pro to znakomity komputer np. dla developerów, ale w retuszu nie sprawdzi się z tych samych powodów co zwykły iMac 5K – obok niego trzeba by postawić drugi ekran, tym razem (w przeciwieństwie do tego co widać na zdjęciu) znacznie lepszy, który poza wysoką rozdzielczością, będzie miał też świetne pozostałe parametry.

Natomiast zysku z serwerowych procesorów, ich ogromnej liczby rdzeni oraz z rejestrowanych pamięci ECC (max 128 GB!), w fotografii się w ogóle nie odczuje. Co innego w video – tam iMac Pro pokazuje pełnię swoich możliwości. Obecnie najtańszy iMac Pro kosztuje 23 999 zł i jest to konfiguracja od dawna nie odświeżana. Być może lada moment wyjdzie nowa wersja, ale oficjalnych informacji brak.

 

Mac Pro

To jest zankomity komputer i nawet w podstawowej wersji ma „nadmiar” wydajności. Wątpię żeby ktoś się na niego zdecydował tylko do fotografii. Jeśli potrzeba komputera także do profesjonalnego video lub dźwięku, to co innego – obróbka zdjęć będzie wtedy najmniej wymagającą czynnością.

Osobiście jestem zachwycony konstrukcją tego komputera – sposobem w jaki rozwiązano chłodzenie, a nawet detalami takimi jak sposób blokady kart rozszerzeń, czy ich zasilanie. Gdyby kiedyś wyszła wersja tego komputera, oferująca niższą wydajność, w znacznie niższej cenie (a więc oparta o desktopowe procesory zamiast serwerowych, o zwykłe RAMy zamiast rejestrowanych, bez wsparcia dla aż tak wielu dodatkowych kart, a więc ze słabszym zasilaczem itd), to pewnie sam brałbym taki komputer pod uwagę. Jednak w obecnej wersji, płaci się mnóstwo kasy za rzeczy, które mają zerowe znaczenie w fotografii, a bardzo duże np. w video. 

Hackintosh

Czyli PC z zainstalowanym systemem macOS. To temat tak obszerny, że można by o nim napisać zupełnie osobny artykuł, a nawet książkę i na pewno nie mam ku temu kwalifikacji. Dobry Hackintosh ma komponenty dobrane tak, by były jak najbliższe jakiemuś Macowi i nie jest to rzecz, którą bym polecał osobom nie siedzącym mocno w temacie komputerów.

Ostatnio składałem swojego Hackintosha, ale tylko ze względu na VR. Do samych zdjęć miałbym Maca Mini jeszcze przez wiele lat.

Podsumowanie

Dla normalnego użytkownika iMac 5K jest świetnym komputerem z bardzo dobrym stosunkiem wydajności do ceny, bo sam monitor 5K swoje kosztuje. Jednak w fotografii jego ekran to wada, a nie zaleta – nijak się ma do monitorów profesjonalnych. Za to doskonale sprawdzi się Mac Mini, który w roku 2018 ponownie stał się znakomitym komputerem do zastosowań foto (i audio), a z dodatkową kartą graficzną wiele osób z powodzeniem używa go także w video.

Wśród laptopów już w roku 2018 bardzo dużo zmieniło, bo 13″ Macbooki Pro przyspieszyły jak nigdy wcześniej i są znakomite. Natomiast w roku 2019 wielka zmiana dotknęła większego rozmiaru – 15″ zostało zastąpiono wydajniejszym i korzystniejszym cenowo modelem 16″.

W komputerach z Windowsem te stacjonarne są doskonałe sprzętowo i na każdą kieszeń da się coś znaleźć, ale wśród wydajnych laptopów, wybór jest minimalny. Zazwyczaj trzeba decydować pomiędzy laptopem z wydajnymi bebechami lub dobrym ekranem. Te dwie cechy łączy niewiele komputerów i ja bym brał laptopa z Windowsem, to wybrałbym Della XPS 15″. Niestety Microsoft do dzisiaj nie umie doprowadzić sytemu zarządzania barwą do porządku.

Gdybym miał laptopa dla siebie, to bez dwóch zdań byłby to Macbook Pro 16″. Jako że laptopa obecnie nie potrzebuję, to moim komputerem jest Mac Mini.

Recent Posts

KURS PRO RETUSZU

  • Dostęp do ponad 20 lekcji, które omawiają retusz od A-Z
  • Dwie wersje kursu — na polskim i na angielskim Photoshopie
  • Filmy z zaznaczonymi rozdziałami i ze spisem treści, by błyskawicznie znaleźć to, do czego chcesz wrócić
  • Pliki pomocnicze: notatki, RAWy do ćwiczeń itd.

 

Wersja Premium tańsza o 44%!

PROMOCJA

Promocja trwa od 8 do 22 września. Do końca zostało:

00
Months
00
Days
00
Hours
00
Minutes
00
Seconds