26 Sty 2017

Jason Hunt – pierwsza męska sesja

No Comments Sesje zdjęciowe

W październiku 2016 poznałem kilka osób z Polski – m.in. Wojtka Wiemana, którego co tydzień słucham w podcaście „YesWas” i „Kto je ten je”. Była też Arlena Witt, oglądana przeze mnie na YouTube oraz Piotr Motyl, o którym pierwszy raz usłyszałem, gdy Michał Szafrański poświęcił mu odcinek swojego podcastu. Spotkałem też Jasona Hunta, którego przedstawiać chyba nie trzeba, ale na wszelki wypadek napiszę, że to pierwszy zawodowy bloger w Polsce oraz autor kilku bestsellerowych książek. To ten typ, którego teksty albo się uwielbia, albo ich nie znosi.

Kominek

Blog Jasona czytałem od samego początku, gdy jego autor był jeszcze całkowicie anonimowy. Nikt nie wiedział jak się nazywa ani jak wygląda. Nie przeszkadzało mu to w posiadaniu najbardziej znanego bloga w Polsce. Na początku nie było to może wielkim wyczynem – konkurencję miał jedynie w postaci zakompleksionych gimnazjalistek, piszących o tym jak bardzo świat ich nienawidzi (i vice versa). Przyznawanie się wówczas do blogowania, mogło wywołać najwyżej politowanie, a sformułowanie „zarabianie na blogu” nie zostało użyte przez nikogo jeszcze bardzo długo. 

Z czasem wszystkie te pamiętniki poznikały, a blog Jasona (wówczas Kominka) miał się coraz lepiej. W międzyczasie poza tymi pamiętnikowymi, zaczęły powstawać też blogi jakie znamy dzisiaj – takie, które są interesujące dla kogoś poza autorem i jego mamą.

Tomek Tomczyk

Gdy po latach Jason ujawnił swoją tożsamość, zmienił styl oraz tematykę tekstów, i już jako Tomek Tomczyk, zaczął wypowiadać się na tematy związane z blogowaniem, ja sam byłem coraz bliżej decyzji o tym, żeby samemu założyć bloga. Mocno niszowego, bo wyłącznie z opisami swoich sesji zdjęciowych. Z czasem ta forma trochę ewoluowała, bo dodałem różne poradniki sprzętowe i nie tylko, ale główny zamysł pozostał. Wcześniej prowadziłem różne strony (na zupełnie inne tematy niż fotografia), ale to w dużej mierze dzięki Jasonowi zapadała decyzja o tym, by kolejna była blogiem.

Jason Hunt

Kolejne lata mijały, aż Tomek Tomczyk zdecydował się na stworzenie marki Jason Hunt, pod którą mógł działać również za granicą. Kolejne książki wydał już pod szyldem własnego wydawnictwa, zwiedził też kawał świata, aż w końcu dotarł do Bangkoku… 

Męska sesja

Tym razem zamiast modelki, to właśnie Jason stanął przed moim obiektywem. Czyni go to pierwszym facetem, któremu robiłem sesję zdjęciową.

Nikon D810 | Nikkor 135mm 2D DC | F/6,3 | 1/200s | ISO 64

Fotografie tworzyliśmy przede wszystkim z myślą o jego najnowszym projekcie, czyli Masterclass: Bloger. Są tam zawarte filmy i nagrania audio, przeznaczone dla osób, które mają już doświadczenie w branży blogerskiej i zamierzają się w tym doskonalić (pierwsza edycja się już skończyła, ale w przyszłości będą kolejne). Moje zdjęcia miały być m.in. częścią landing page i bannera informującego o Masterclass. Były też w miniaturach filmów i docelowo prawdopodobnie znajdą się jeszcze w kilku miejscach.

Najczęściej takie fotografie powstają na białym tle, przy użyciu „bezpiecznego” światła, bez mocnych cieni. Ja postanowiłem mimo wszystko spróbować zrobić to po swojemu, czyli tło czarne lub ciemno-szare oraz mocne cienie.

Nikon D810 | Nikkor 135mm 2D DC | F/6,3 | 1/200s | ISO 64

Setup oświetleniowy

Oświetlenie było takie jak zazwyczaj:

  1. Główna lampa zamontowana do beauty disha 70 cm (z założonym plastrem miodu).
  2. Druga lampa była na ziemi, umieszczona za parasolem transparentnym. Służyła do stworzenia blików w oczach i delikatnego zmiękczenia cieni. Tym razem zdjęcia powstawały w miejscu z ciemną podłogą, a nie z białą jak zazwyczaj, więc rola parasola była znacznie większa niż zazwyczaj. Tym razem poza stworzeniem blików w oczach, musiał też delikatnie rozjaśnić cienie.
  3. Lampa oświetlająca tło, żeby nie było czarną plamą, tylko miało gradient.
  4. Delikatne światło kontrowe to lampa umieszczona w softboxie 20×90 cm.
  5. Drugie światło kontrowe w identycznym modyfikatorze i w takim samym ustawieniu.

 

Obawiałem się czy powyższy setup oświetleniowy zda egzamin, bo jednak moje modelki miały znacznie bujniejsze fryzury niż Jason… Ostatecznie okazało się, że nie było żadnych problemów i nie trzeba było montować dyfuzora nad głową.

Do modelek używam zawsze beauty disha 70 cm i o mniejszym nie chcę nawet słyszeć. Natomiast w tym przypadku BD o średnicy 50 cm też sprawdził by się bardzo dobrze. Umieściłbym go w takiej samej odległości, ale przez mniejszy rozmiar światło byłoby ostrzejsze.

Niestety czarna blenda (200 x 150 cm), której użyłem jako tła, była niesamowicie pognieciona. Na tyle mocno, że nawet świecenie w nią lampą na wprost (zamiast pod kątem), nie dało rady uratować sytuacji. Softbox by nieco pomógł, ale mógłby wchodzić wtedy w kadr więc go nie zakładałem. Ostatecznie musiałem blendę poprawić podczas retuszu. Leżała nieużywana przez prawie 3 lata, podczas których używałem kartonowego tła studyjnego nawet do zdjęć beauty. Dopiero na tej sesji rozłożyłem ją i zobaczyłem w jak kiepskim jest stanie. 

Na pewno spróbuję ją jeszcze uratować żelazkiem (prasowanie parowe nie dało sobie rady), bo to jednak blendy wygodniej mi używać do fotografowania samej twarzy. Zresztą poświęciłem jeden z wpisów temu zagadnieniu. 

Jeśli będę musiał kupić nową blendę, to zamiast 200 x 150 cm, wezmę chyba ponownie 180 x 120 cm – używałem takich w Polsce i były wystarczające, a po rozłożeniu nie wyginały się tak bardzo jak większa wersja. Natomiast problemem mniejszej wersji jest to, że zazwyczaj trzeba ją umieścić na podwyższeniu. Inaczej rogi wchodzą w kadr i widać to co się znajduje za nimi. Ale to już w dużej mierze zależy od tego na jakiej wysokości sadza się modela i jaka jest odległość między nim a blendą.

Zdjęć powstało więcej, jednak póki co w użyciu są właśnie te, które wrzuciłem do tego wpisu.

Przez chwilę zrobiłem też test z octą 90 cm, z zamontowanym gridem. Jednak światło było za miękkie jak na mój gust. Do dziewczyny by pasowało, do faceta nie. Jestem na tym punkcie trochę przeczulony – jak widzę męskie portrety robione softboxami, które dają widoczne cienie, ale bardzo miękkie, to łapię się za głowę, zastanawiając się co autor miał na myśli. 

Instagram

Jason namówił mnie też, żebym w końcu zaczął używać Instagrama. Mój profil możecie znaleźć tutaj. Zamiast zdjęć sesyjnych wrzucam tam fotki pokazuje zwykłe życie, ale w Azji jest ono na tyle różne od polskiego, że może kogoś zainteresuje. Obiecuję że niedługo zacznę wrzucać fotki każdego dnia… Jakieś sesyjne zdjęcia chyba też powinienem zacząć tam publikować.

Kończąc

Miesiąc podczas którego robiliśmy tę sesję był dość zabiegany. Zleciał mi głównie na poszukiwaniach nowego mieszkania i przeprowadzce. O tym się nie będę rozpisywał, być może zrobię to w jednym z nadchodzących wpisów, który będzie podsumowaniem moich 3 lat mieszkania w Bangkoku. Ważne jest to, że zmieniłem mieszkanie, przetransportowałem wszystko, łącznie ze sprzętem do fotografowania i zrobiłem pierwsza sesję w nowym miejscu. 

Jason nagrał też ze mną podcast, ale póki co jest dostępny tylko dla kilkuset osób. Dam znać gdy pojawi się publicznie.


Kiedy następny wpis?

Chcesz być na bieżąco z tym co się dzieje na moim blogu? Otrzymuj powiadomienia o nowych wpisach na maila:

Tags: , ,
autor
Od kilku lat robię zdjęcia beauty i fashion, a efekty pokazuję na tym blogu. Razem z opisami sesji publikuję schematy oświetlenia, zdjęcia zza kulis i wszystko to, co istotne podczas fotografowania. Mieszkam w Azji, ale czasami zdarza mi się wpaść do Polski.