Monitory UHD/4K to przyszłość, a częściowo już teraźniejszość. Oferują znacznie wyraźniejszy obraz, który o wiele bardziej przypomina wydruki niż to, do czego byliśmy przyzwyczajeni. Nic więc dziwnego, że to przede wszystkim fotografowie chcieliby je mieć na swoich biurkach. Są już modele z najwyższej półki, typowo fotograficzne, jednak ich cena jest dość przytłaczająca. Na szczęście pojawia się też coraz więcej półprofesjonalnych modeli, jak i tych amatorskich.

Kilka lat temu o monitorach nie wiedziałem prawie nic i wydawało mi się, że należy kupić jak najlepsze obiektywy, do tego dobry aparat, a monitor byle był na matrycy IPS/S-PVA. Teraz wiem, że to była totalna głupota, z której wynikało wiele problemów ciągnących się do dzisiaj (zdjęcia z portfolio trzeba obrobić jeszcze raz). Jednak o tym wszystkim pisałem w artykule na temat wyboru monitora dla fotografa. Jeśli go nie czytałeś, to polecam nadrobić.

Większa rozdzielczość – więcej szczegółów

Od dawna pytano się mnie o monitory UHD/4K i już pół roku temu obiecywałem, że sprawdzę je w praktyce. Wtedy profesjonalne serie były bardzo trudno dostępne, jednak teraz jest już lepiej. Dzisiaj mogę śmiało powiedzieć, że przejście ze standardowych rozdzielczości na UHD, to ogromny przeskok. Zresztą nie ma osoby która by spróbowała i twierdziła inaczej. Nawet korzystanie z Retiny w laptopach Apple to zupełnie inne doświadczenie niż używanie normalnych laptopowych ekranów, a co dopiero kiedy widzi się podobną różnicę na ponad 30-calowym ekranie, zamiast na 15″.

Poniżej pokazuję różnicę pomiędzy UHD, a popularnym 1920×1080/1920×1200, nazywanym potocznie Full HD:

fhd4k

fhd4k2

Różnica w liczbie pikseli jest 4-krotna. Oczywiście przeskalowałem to tak, żeby efekt był widoczny podczas oglądania na zwykłych monitorach.

Jak widać obraz w standardowej rozdzielczości wypada dość kiepsko w takim porównaniu. Nie da się ukryć, że w dzisiejszych czasach rozdzielczość typowa dla 24-calowych ekranów (1920×1200), jest bardzo niska – w 5,5” telefonie mam taką. UHD to 3840×2160 pikseli , a 4K to 4096×2160 px, czyli znacznie więcej niż w dotychczasowych monitorach (wszystkie telewizory 4K, tak na prawdę nie są 4K tylko właśnie UHD).

Jednak cofnijmy się nieco w czasie – rewolucja zaczęła się kilka lat temu, od Macbooka Pro z ekranem Retina – na 15” zmieszczono 2800×1800 pikseli. Z racji tego, że system OS X świetnie radzi sobie ze skalowaniem, to elementy interfejsu wciąż były odpowiedniej wielkości, za to obraz niesamowicie zyskiwał na ostrości. Nie było to UHD, jednak na 15” robiło wrażenie. [Oczywiście wcześniej były ekrany o wyższej rozdzielczości, ale były tworzone do specjalistycznych zastosowań, np. do medycyny.]

Mając takiego laptopa, telefon o rozdzielczości przeciętnego monitora i tablet o rozdzielczości jeszcze wyższej, obraz na normalnym monitorze wydaje się po prostu rozmyty. Chodzi tutaj zarówno o elementy interfejsu, jak i wyświetlane na nim grafiki – normalnie zdjęcia obrabiane w Photoshopie mają zupełnie inną ostrość niż na późniejszych wydrukach. Liczba pikseli na cal kwadratowy monitora, jest znacznie mniejsza niż liczba punktów na cal kwadratowy na wydrukach. W monitorach UHD zdjęcia są wyświetlane w natywnej rozdzielczości ekranu (nawet jeśli jest włączone skalowanie). Czyli na takim samym obszarze roboczym jest 4 razy więcej pikseli niż normalnie, co daje o wiele ostrzejszy obraz – znacznie bliższy wydrukom.

Zrzut ekranu 2015-10-21 o 16.21.20

Photoshop w 3840×2160 i pełno przestrzeni na ułożenie palet

NEC PA322UHD – 32 cale w Ultra HD

W październiku przyleciałem na miesiąc do polski. W tym czasie używałem NEC-a PA322UHD, czyli najlepszego ekranu do retuszu jaki istnieje (ew. jednego z dwóch najlepszych, bo jest jeszcze Eizo CG318–4K, które jest mniejsze, za to ma pełne 4K – więcej o nim pisałem w artykule o monitorach do obróbki zdjęć). Występuje on też w opcji wzbogaconej o kaptur i dłuższą gwarancję, czyli jako SV Reference. Dawniej PA i SV Reference różniły się bardzo mocno jakością. Obecnie różnice te się zatarły, ale razem z nimi także różnice w cenie – PA jest już tylko niewiele tańszy od SV Reference. Dlatego też nie ma już pośredniego modelu (czyli SV bez dopisku Reference).

top-uhd

Macbook Pro Retina 15″, NEC PA322UHD i Wacom Intuos 5 rozmiar S

Wcześniej miałem okazję używać na codzień najlepszych monitorów o normalnej rozdzielczości i muszę przyznać, że z tego NEC-a absolutnie nie byłbym w stanie do nich wrócić. Nie chodzi o jakość – ta już wtedy była bardzo dobra. Chodzi o rozdzielczość i o wielkość. 32” to na prawdę sporo jak na dzisiejsze czasy, chociaż nie mam żadnych wątpliwości, że prędzej czy później monitory będą jeszcze znacznie większe. Natomiast 32” wydaje się idealnym kompromisem pomiędzy wielkością, a ostrością przy takiej rozdzielczości. Zwykłe monitory 30” miały ostrość nieco lepszą niż 24”, ale gorszą niż 27”, (które przy rozdzielczości 2560×1440 oferowały najmniejszą plamkę, a więc zarazem najostrzejszy obraz). Ostrość na 32” UHD jest dużo lepsza niż na jakimkolwiek ekranie o standardowej rozdzielczości.

Na takim monitorze mogę używać natywnej rozdzielczości (3840x 2160 px) bez włączania skalowania – wszystko jest wciąż wystarczająco duże, a przestrzeń robocza ogromna. Żeby to zobrazować: jeden taki monitor, ma obszar roboczy taki jak 4 monitory 1920 x 1080 px. Na poniższej grafice to doskonale widać:

rozdzielczosci

4K to dodatkowe piksele z boku (względem UHD). Skutkuje to innymi proporcjami ekranu.

Sama obsługa systemu operacyjnego jest także niesamowicie wygodna – zerknijcie ile jest miejsca na ułożenie sobie wszystkich okien:Zrzut ekranu UHD

Biurko w rozdzielczośći 3840×2160. Przy 32″ wszystko jest wystarczająco duże i czytelne

Pamiętajcie że nawet jeśli u was elementy interfejsu wydają się malutkie, to u mnie są odpowiedniej wielkości, ze względu na fizyczną wielkość ekranu. Interfejs jest wielkością niemal identyczny z FullHD wyświetlanym na 15″, czyli dla mnie w sam raz, bo korzystam z takiego wyświetlania na co dzień na swoim laptopie (a osoby z większą wadą wzroku mogą włączyć skalowanie i wszystko stanie się odpowiednio większe, aczkolwiek na Windowsie nie działa to tak perfekcyjnie jak na macOS). Ekran ten ma więcej zalet, ale chyba nie ma sensu ich wymieniać – po prostu spełnia  wszystkie wymogi stawiane monitorom fotograficznym i jakbym się nie starał, to ciężko by mi było znaleźć jakąkolwiek wadę. Przychodzi mi do głowy tylko jedna rzecz, którą w ogóle można by polepszyć – zrobić jeszcze intensywniejszą czerń – obecna nie jest taka ciemna jak na plazmach (na żadnym monitorze nie jest jak i na żadnym telewizorze LCD/”LED” też nie), czy w matrycach S-PVA. Ale to by mogło mieć znaczenie przy robieniu filmów, a nie zdjęć – do nich spokojnie wystarczy. Bardzo odpowiada mi rodzaj satynowej matrycy jaka jest w tym ekranie – nie znoszę błyszczących ekranów, zdecydowanie wolę matowe, ale te też mają wady. Satyna z PA 322UHD to idealny kompromis. Osoby jeszcze bardziej wymagające niż ja uznają ten ekran za ideał, więc trudno żebym ja nie był z niego zadowolony. Może kiedyś będzie kolejny przeskok technologiczny typu 42″ OLED 8K – wtedy faktycznie będzie można powiedzieć, że stworzono coś jeszcze lepszego. Ale do tego czasu raczej będą się pojawiały niższe serie, za to znacznie bardziej przystępne cenowo (już jest EA275UHD i EA244UHD).

Odległość od ekranu

Jeśli ktoś się zastanawia w jakiej odległości się siedzi od takiego ekranu, to już tłumaczę, że w takiej samej jak przed monitorem 24” (w moim przypadku ok. 60 cm). Po prostu zamiast widzieć wokół całą ścianę, jest ona bardziej zasłonięta. Nie ma to żadnego wpływu na zmęczenie wzroku, bo monitor skalibrowany do fotografii absolutnie nie męczy go bardziej, niż czytanie książki w dobrym oświetleniu. Nie trzeba też kręcić głową żeby widzieć cały ekran.

Offtopic

Swoją droga ludzie mają bardzo dziwne skrzywienia odnośnie odległości od ekranu, prawdopodobnie z czasów monitorów CRT, przy których niewskazane było bliskie siedzenie. Powstawały wtedy różne wzory do wyliczania odległości względem przekątnej. Z jakiegoś niemającego żadnego sensu powodu, niektórzy starają się trzymać podobnych wytycznych przy LCD. Mam tutaj na myśli nawet telewizory – 50” często ogląda się z odległości kilku metrów, kiedy poza telewizorem widzi się też całą szafkę na której stoi TV, sprzęt audio wokoło niego i 3/4 pomieszczenia. Nijak się to ma do wrażeń kinowych. Równie dobrze można wtedy oglądać film na 13” laptopie, który po prostu będzie bliżej. Kiedyś nie mogąc patrzeć jak znajomy ogląda 42” z odległości 3 metrów, przemeblowałem mu pokój. Zarzekał się że po kilku dniach ustawi wszystko z powrotem jak było wcześniej. Od tamtej pory minęło kilka lat – jest dalej po mojemu.

Na forach przewijają się też dziwne stwierdzenia typu „mój pokój jest za mały na wielki TV”. Co śmieszniejsze często tym mianem określa się maluchy typu 50”. Jedynym ograniczeniem rozmiaru TV, jest rozmiar ściany i wielkość drzwi przez które będzie wnoszony. Chyba że się ogląda materiały SD, wtedy wielkość pikseli zepsuje radość z posiadania kina w domu. No ale wróćmy do monitorów…

Czy Twój komputer poradzi sobie z UHD?

Dość powszechne są obawy o wydajność komputera przy tak wysokiej rozdzielczości. Prawda jest taka, że już od lat wielu z nas korzystało z podobnej liczby pikseli, tyle że rozłożonej na kilka monitorów, podpiętych na raz do jednego komputera. O moc obliczeniową to bym się nie martwił. Jednak jeśli Twój komputer ma tylko port HDMI, to niestety nic z tego. UHD/4k wymaga podłączenia kablem DisplayPort 1.2 (standard z 2009 roku), ew. można użyć dwóch kabli DVI (w laptopach raczej będzie wyjście tylko na jeden, ale w komputerach stacjonarnych dwa to norma). Niestety wtedy odświeżanie spadnie z 60 do 30 Hz. Jeśli ktoś jeszcze żyje w czasach monitorów CRT, to już tłumaczę, że nie ma to żadnego wpływu na migotanie obrazu czy zmęczenie wzroku, tylko na płynność. Przy 30 klatkach na sekundę nawet szybciej poruszony kursor będzie skakał – wrażenia z użytkowania w 30Hz są dla mnie fatalne. Próbowałem nieco w ten sposób korzystać, ale komputer sprawiał wrażenie strasznie powolnego, mimo że jego prędkość nie spadła – po prostu animacje i kursor wyświetlały się bardzo skokowo. Wiem że są osoby którym to nie przeszkadza, ale jak to możliwe – nie mam pojęcia. Chyba po prostu do wszystkie się można przyzwyczaić. 60 Hz jest znacznie płynniejsze, ciężko to w ogóle porównywać. Wiele monitorów umożliwia jedynie podpięcie dwoma kablami (czyli max 30 Hz), jednak te nadające się do zdjęć nie są tak ograniczone.

To co najbardziej obciąża komputer to nie sama rozdzielczość, ale skalowanie – np. kiedy chce się mieć na rozdzielczości UHD interfejs wielkości 2,6k. Jednak na 32″ jest o tyle dobrze, że nie mając wady wzroku interfejs ma doskonały rozmiar, więc nie ma potrzeby skalowania.

Oczywiście pisząc o wydajności mam na myśli cały czas standardowe zastosowania i retusz. Do gier w 4K karta graficzna za 20 zł się nie nada. Zresztą taka za 2000 zł też nie…

Podsumowaie

Praca na takim monitorze jest niesamowicie praktyczna i wygodna. Łatwo się przyzwyczaić. Odzwyczaić chyba się już nie da. Tak więc nie pozostało mi nic innego, jak kupno takiego samego modelu jaki miałem okazję testować. Nie lubię kompromisów, więc próba oszczędzania i celowanie w 27″ z niższych serii, to byłby bardzo zły pomysł – dokonałbym zakupu, z którego nigdy nie byłbym w pełni zadowolony. W Tajlandii niestety w ogóle nie ma w ofercie monitorów UHD do fotografii, więc muszę go kupić w Polsce i wziąć ze sobą. Oczywiście nie jako zwykły bagaż, bo nie dość że jest za duży, to wiadomo jak się obchodzą z walizkami na lotniskach. Najlepszą opcją jest nadanie takiego bagażu jako cargo, aczkolwiek wtedy dochodzi wysokie ryzyko cła oraz koszt samej paczki. Jak wszystko pójdzie zgodnie z planem, to za nieco ponad tydzień będę z powrotem u siebie razem z takim monitorem. Nieco później pojawią się na moim kanale na YouTube filmy z retuszu, robione właśnie w UHD, wtedy też poopowiadam więcej o tym sprzęcie. Dzisiejszy wpis można potraktować jako wprowadzenie do tematu.

Aktualizacja: Monitor zakupiłem i przetransportowałem. Pisałem o tym tutaj.

Proponowane posty
0