Ten wpis dotyczy wtyczek do Photoshopa o nazwie Retouch4me. Dostarczył mi je ich twórca i już dawno temu pokazywałem na żywo, jak ich używam, omawiałem które są znakomite, a jakie niewarte uwagi. Dzisiaj to wszystko podsumuję i zobrazuję przykładami.

Heal, DodgeBurn i Skin Tone

Wtyczki R4m działają też jako samodzielne aplikacje, natomiast ja ich używam w Photoshopie. Stworzyłem też akcje do PS upraszczające stosowanie tych filtrów najbardziej jak to możliwe, więc klikam jeden przycisk i otrzymuję taki rezultat:

Detal został zachowany, a skazy na skórze zniknęły (razem z pieprzykami – w razie potrzeby można je przywrócić, maskując). Skóra się nie rozmyła, bo poprawki zostały naniesione niedestruktywną metodą dodge&burn. Do tego kolorystyka została wyrównana – nie idealnie, ponieważ tułów wciąż się mocno różni od twarzy, ale sama buzia została ujednolicona kolorystycznie. Osobiście uważam, że często poprawienie kolorów robione wtyczką Retouch4me Skin tone, jest zbyt mocne, ale regulując krycie warstwy, mogę je zmniejszyć.

Po zastosowaniu tych wtyczek, wciąż przydadzą się poprawki, jednak będzie z nimi dużo mniej pracy, niż zaczynając pracę od zera. By uzyskać taki rezultat, moja akcja uruchomiła 3 wtyczki: Retouch4me Heal, Retouch4me DodgeBurn i Retouch4me Skin Tone. Nazwy wyjaśniają wszystko – Heal poprawia skazy do jakich normalnie użylibyśmy healing brusha (pędzla korygującego), a DodgeBurn robi metodę… dodge&burn. Czyli usuwa plamy na skórze, sprawiając, że wygląda lepiej, jednocześnie zachowując całą fakturę. Natomiast Skin Tone wyrównuje odcień skóry (nie zmienia balansu bieli, nie dostosowuje jasności nóg do jasności twarzy itd, jedynie poprawia kolorystykę). Po lewej „widać” gdzie coś poprawiła wtyczka Heal, a po prawej DodgeBurn:

Jednak ja ten podgląd traktuję tylko jako ciekawostkę i już w ogóle w okna wtyczek Retouch4me nie zaglądam (akcje mam dwie na każdą wtyczkę – jedna pomija okno wtyczki i to jej niemal zawsze używam). Opcje dostępne w panelu R4m i tak prawie zawsze najlepiej działają na standardowych ustawieniach, a w razie potrzeby zawsze można zmienić krycie warstwy, regulując tym samym np. siłę działania filtra Skin Tone.

Dodge&burn to najbardziej czasochłonny etap obróbki zdjęcia. W przypadku większości zdjęć i bez wtyczek już po kilkudziesięciu sekundach widać ogromną zmianę, a po kilku minutach skóra wygląda dużo świeżej. To właśnie te kilka-kilkanaście minut na każdym zdjęciu zaoszczędzi nam wtyczka R4m DodgeBurn. Jednak w przypadku zdjęć reklamowych (szczególnie beauty), dodge&burn robi się znacznie dłużej – często godzinami. Tego już Retouch4me za nas nie zrobi. Chcąc się zagłębiać w drobne detale, trzeba to robić ręcznie.

A tak działa samo Skin Tone, bez poprawiania skóry:

Obszar poniżej nosa nie ma już innego koloru (zażółconego), a policzek nie jest już aż taki czerwony, ręka również mniej odstaje kolorystycznie.

Często miejscami efekt jest zbyt mocny, bo np. policzek traci zupełnie swoje zaczerwienienie, a wolę gdy jednak trochę się wyróżnia. Tym bardziej jeśli wynika to z make upu. Kryciem warstwy da się zmniejszyć siłę całego kolorowania lub wymaskować wspomniany policzek. Okazjonalnie zdarza się jednak przeciwnie, że kolorowanie jest za słabe:

Wówczas pozostaje ręczne poprawienie nóg, by bardziej pasowały do reszty ciała. Jednak tutaj wynika to w dużej mierze z jasności, a nie tylko z koloru. Ponieważ Retouch4me od niedawna koryguje kolory zdjęcia na warstwie łagodne światło, to wyraźna zmiana jasności przy okazji kolorowania będzie możliwa, pytanie tylko czy twórca się na to zdecyduje.

Nie wszystkie zdjęcia potrzebują ujednolicania kolorystyki. Poniżej inne zdjęcie, z poprawioną samą skórą, bez wtyczki odpowiedzialnej za kolory:

A w ramach ciekawostki – co w ekstremalnych przypadkach? Tak się spisało Heal + DodgeBurn na bardzo zniszczonej skórze:

Ręczna obróbka pozwala na znacznie większe zmiany, ale gdybym miał te wtyczki, nagrywając webinar, na którym poprawiałem to zdjęcie manualnie, to trwałby ZNACZNIE krócej…

Jeszcze jeden ekstremalny przykład, który kiedyś omawiałem na żywo, tym razem w wersji Retouch4me Heal + DodgeBurn + Skin Tone:

Widać niedociągnięcia, faktura skóry w wielu miejscach nie zgadza się z tą wokół, jednak po pierwsze dużo mniej z tym roboty niż zaczynając od zera, a op drugie takiej drastycznej obróbki raczej i tak nikt robił nie będzie. Jak widać na miniaturze poniższego webinaru, robiąc to na żywo bez wtyczek, zabrakło mi czasu na dopracowanie linii szczęki itd, a z R4m spokojnie miałbym czas na wszystko:

Photoshop A.I. vs. Retouch4me

Niestety A.I. wbudowane w Photoshopa, wciąż jest tragiczne i o rezultatach takich jak z Retouch4me, można zapomnieć. Koloryzacja zdjęć czarno-białych, jest dobrze robiona przez A.I. od Adobe i z wersji na wersję postępy są bardzo duże, jednak poprawianie skóry, to festiwal kiczu i żenady:

Skin smoothing zniszczyło zdjęcie. Fotka jest już nie do odratowania – jeśli będę kontynuował, to nie ważne co zrobię, efekt finalny zostanie fatalny, bo ewidentnie skóra została rozmyta. Nikt kto ma chociaż trochę wprawy w retuszu, by czegoś takiego nie zrobił. Natomiast Retouch4me zostawiło wiele miejsc niepoprawionych, ale nie rozmyło niczego i spokojnie od tego momentu mogę kontynuować pracę nad zdjęciem. O ile w przypadku portretów, testów agencyjnych, zdjęć biznesowych itd, po użyciu wtyczek R4m, pracy będzie już niewiele, to w przypadku zdjęć beauty zostanie jej jeszcze sporo. Retouch4me DodgeBurn poprawia skórę bez wchodzenia w drobne szczegóły i czasami pomija też większe detale. W innych typach zdjęć niż beauty przewaga R4m nad PS jeszcze drastycznie rośnie, jednak i tak powyższy przykład był dla A.I. Photoshopa bardzo pobłażliwy, ponieważ działa ono TYLKO na twarz, podczas gdy Retouch4me poprawia całą postać (a jeśli jest ich więcej, to zadziała na wszystkie).

Obecnie konkurencja jest niewielka i jedynie pluginy Retouch4me dają tak dobre rezultaty, ale też nie wszystkie. Otóż Retouch4me to wiele wtyczek – dwie z nich są znakomite i warte używania na każdym zdjęciu, a pozostałe uważam za opcjonalne. Jak łatwo z mojego opisu wywnioskować, pierwsza z tych najważniejszych to Retouch4me Heal, a druga, jeszcze ważniejsza: Retouch4me DodgeBurn.

Szybkość działania Retouch4me

Osoby, które testowały te filtry dawno temu uspokajam, że obecnie działają dużo szybciej niż na początku, bo teraz wykorzystują akcelerację, więc raczej u nikogo jedno dodge&burn nie będzie trwało 5 minut. Na moim komputerze (i9 9900K, RTX 3090, 32 GB) na zdjęciu 36 Mpix to kwestia do ok. 10 sekund dla filtra Heal i DodgeBurn, nieco dłużej dla Skin Tone. Na zdjęciu 12 Mpix czas się skraca do ok. 6 sekund. Nie mam prawie żadnej różnicy w czasie między różnymi zdjęciami, o ile tylko są tego samego rozmiaru. Przy czym ja liczę czas wszystkiego, co robi mi akcja – stworzenie warstwy z całym zdjęciem, uruchomienie filtra, zmianę trybu mieszania warstwy etc. To bardzo mocny sprzęt, więc na większości pecetów będzie dłużej, przy czym ewidentnie jest jeszcze duże pole do optymalizacji, bo zasoby mojego komputera podczas pracy Retouch4me są w ogromnej części niewykorzystywane. Poza tym Heal powinno być robione dużo szybciej niż DodgeBurn i na większości konfiguracji jest różnica – to kolejna wskazówka, że w przyszłości można się spodziewać optymalizacji, która najwyraźniej na macach z M1 już jest bardzo dobra. Czornyj napisał mi o takich rezultatach: M1 Pro 16c, 36MPix – D&B ok. 4-5 sekund, Heal poniżej 2 sekund.

Co ciekawe Retouch4me działa też na komputerze, niespełniającym minimalnych wymagań (Maki od roku 2015 roku są podane jako minimum), ale oczywiście bardzo powoli. Oto co mi jeden z czytelników napisał o swoim MBP 2014 i7 2.5 GHz, 16 GB, Intel Iris Pro: „Kupiłem heal i d&b. Na plikach 50mb Heal trwa ok 40-50 sek.  D&B ok 2-2:10 min. Wiec opornie z D&B ale to i tak mocno przyspiesza pracę”. 

Nie tylko skóra – usuwanie żył Eye Vessels

Omówiłem 3 wtyczki, jednak możliwości są większe niż retusz cery – można np. automatycznie zniwelować żyły w oczach:

Służy do tego wtyczka Retouch4me Eye Vessels, która działa. Wyszło dobrze, ale do ideału brakuje poprawienia kolorystyki białka drugiego oka. Efekty tego filtra są różne – czasem znakomite, okazjonalnie ledwo widoczne, a najczęściej dobre, ale pozostawiające wspomniane zafarby.

I ekstremalny przypadek:

Na ostatnim przykładzie dodatkowo widać nienaturalny efekt halo wokół jednej z żył:

Filtr ten najlepiej sobie radzi z ostrymi żyłami, które trudno było by poprawić ręcznie – wtedy potrafi zaoszczędzić dużo czasu.

Ulepszenie wyglądu oka (a może wręcz przeciwnie?) Eye Brilliance

W pakiecie z Eye Vessels otrzymuje się też drugą wtyczkę: Eye Brilliance, która ma sprawić że oko będzie bardziej „żywe”, kontrastowe, jaśniejsze. Tylko w praktyce często na moich zdjęciach wygląda jakby pędzel rozjaśniający pomalował oko, w wielu miejscach wyjeżdżając, inne omijając. Czasem rozjaśni dodatkowo część powieki i niecałe oko itd. Działa na tyle źle, że jej nie używam:

Na poniższym zdjęciu źle wykryło krawędzie oka, ale to się normalnie nie zdarza:

Manualne poprawienie oczu daje zdecydowanie bardziej naturalne rezultaty.

Opisałem filtry, które dla mnie są najważniejsze (Heal i DodgeBurn), dwa kolejne, które również bardzo lubię i gdybym ich nie dostał do sprawdzenia, to w końcu też bym pewnie kupił (Skin Tone i Eye Vessels). Eye Brilliance uważam za najmniej dopracowaną z wszystkich wtyczek i nie planuję jej używać, chyba że zostanie bardzo mocno ulepszona. Jednak wtyczek jest więcej…

Najpopularniejszym pluginem z tych, których wciąż nie wymieniłem, jest Retouch4me Portrait Volumes. Służy do zwiększania kontrastu w „inteligentny sposób” – konturuje fotkę, co do zdjęć portretowych, beauty, fashion itd. uważam za słabe. Po prostu konturowanie zdjęć zazwyczaj nie sprawia że wyglądają lepiej, często przeciwnie, ponieważ rozkład świateł i cieni przestaje pasować do oświetlenia. Nigdy nie rozumiałem, czemu niektórzy używają metody dodge&burn do rozjaśniania krawędzi nosa, przyciemniania kości policzkowych, krawędzi twarzy itd. W źle oświetlonych zdjęciach można tak próbować narysować światło od nowa, ale w normalnych fotografiach tylko rozwala to naturalny światłocień. Mimo że ten filtr ma w nazwie słowo „Portrait”, to do zdjęć twarzy jest mniej przydatny, niż do całych postaci. Ja go w obecnej formie nie używam, tym bardziej, że nie obrabiam zdjęć fitnesowych, w których każdy mięsień się konturuje. Poza tym na moich fotkach ta wtyczka czasem się myli – rozjaśnia cienie we włosach, powoduje jakieś plamy itd.

Są jeszcze dwa filtry Retouch4me: Clean Backdrop i White Teeth i ponownie nazwy wyjaśniają ich funkcje. Niestety tych wtyczek używałem tylko w wersji demo – manualne rozjaśnienie zębów to najczęściej moment, czyszczenie tła potrafi być dużo bardziej czasochłonne. Z moich krótkich testów wynika, że pluginem do tła mogę się w przyszłości zainteresować, ale obecnie mi on nie działa (to raczej jakiś bug na mojej konfiguracji, a nie globalny problem).

Podsumowanie

Retouch4me to bardzo fajne narzędzie dla profesjonalistów, szczególnie Heal i DodgeBurn. Pozwala uzyskać efekty takie jakie sami byśmy uzyskali, ale bez tracenia na to czasu. Za każdym razem odpalając Heal+ Dodge&burn przypominam sobie czasy, gdy obrabiałem mnóstwo lookbooków – nie dość, że były to każdorazowo ogromne ilości zdjęć, to robiło się głównie proste czyszczenie skóry pędzlem korygującym i szybkie dodge&burn, a jednocześnie czas oddania gotowych zdjęć miał bardzo duże znaczenie, bo do póki nie skończyłem zlecenia, to sklepy nie miały jak sprzedawać ubrań, które miała na sobie modelka. Poprawianie cery robiłem na każdym zdjęciu ręcznie, a resztę (zmianę rozmiaru, znak wodny itd.) ogarniałem wsadowo. Gdybym dzisiaj wciąż się zajmował lookbookami, to ich obróbka była by już niemal całkowicie automatyczna. Retouch4me przyspieszy mi też mocno retusz testów agencyjnych i generalnie wszystkiego poza beauty.

Jednak co z początkującymi i hobbystami? Dla większości te wtyczki będą jedynym sposobem, na zrobienie tak bardzo naturalnie wyglądającego retuszu skóry, ponieważ bez znajomości metody dodge&burn nie da się mieć „czystej” skóry, która ma w pełni zachowaną teksturę. Zresztą sama znajomość metod to jedno, ale trzeba mieć też wprawę w ich używaniu, a na początku niemal wszyscy przeginają – R4m DodgeBurn tego nie robi, chociaż potrafi rozjaśnić cienie na nosie itd, więc warto sprawdzać before/after i ew. coś wymaskować. Natomiast ogólnie – jest extra.

Z innymi wtyczkami sprawa nie jest już tak oczywista – Skin Tone jest bardzo fajne, sprawdza mi się na większości zdjęć, ale oszczędza dużo mniej czasu niż R4m DodgeBurn. Jeśli w przyszłości będzie wyrównywało też jasność różnych partii ciała, a nie tylko kolor, to będę wychwalał pod niebiosa, a obecnie uważam że to bardzo fajne narzędzie, którego nie każdy potrzebuje. Gdyby mi tego twórca nie podesłał, to i tak bym kupił, Eye Vessels pewnie też, ale już R4m Portrait Volumes nie.

Jak taniej kupić Retouch4me?

Wtyczki są sprzedawane tylko na stronie producenta. To jest mój link afiliacyjny, dający 20% rabatu: https://t.voland.studio/r4m.

O co chodzi z akcjami do Photoshopa?

Akcje automatyzują to co się często robi, podczas obróbki zdjęć. Ponad dekadę temu stworzyłem swoje akcje, które stały się bardzo popularne i od tamtej pory je rozwijam. Wraz z publikacją tego artykułu, wypuściłem wersję dodającą obsługę wtyczek Retouch4me (to te koloru fioletowego). Dzięki tym akcjom, zamiast ręcznie tworzyć warstwy, zmieniać im krycie i nakładać maskę, wszystko ogranicza się do jednego kliknięcia.

Część akcji uruchamia cały zestaw wtyczek, np. R4m H+DB+ST+V uruchamia wtyczki Rreouch4me Heal, DodgeBurn, Skin tone i Portrait Volumes. Natomiast akcja R4m Start przygotowuje zdjęcie za pomocą AI i tworzy kolejne warstwy, na których będzie się odbywał dalszy retusz, warto więc ją uruchomić zaraz po otwarciu nowej fotografii.

Recent Posts