O Homepodzie napisano już wszystko – i we wszystkich recenzjach powtarzają się te same kwestie – świetne audio jak na tak mały rozmiar, a także bardzo dobra jakość jak na swoją cenę. Jednak tym razem będą to moje rozważania nad Homepodami do biura, by słuchać tam muzyki i podcastów. Będzie także o zaletach i wadach używania ich w takim miejscu, chociaż w salonie też miałem okazję z nich korzystać, więc i o tym wspomnę.

Komputer służy mi głównie do Photoshopa, ale ostatnio coraz częściej też do innych rzeczy – zupełnie jak w czasach przed-iPadowych. Cały czas musi wtedy lecieć jakaś muzyka, ale moje domowe nagłośnienie komputerowe się do tego nie nadawało. Najpierw chciałem coś tylko trochę lepszego niż do tej pory – ot jakiś w miarę prosty zestaw głośników komputerowych za 300-500 zł, bo wcześniej był najzwyklejszy zestaw 2.1, przy którym słów „jakość” i „audio” nie dało się łączyć w jednym zdaniu.

Niestety nie miałem już na czym słuchać muzyki – moje słuchawki do audio się rozleciały i wątpię żebym sprawił sobie kolejne przewodowe. Natomiast głośników nigdy nie kupiłem – jedynie bardzo prosty zestaw 5.1 w salonie i wspomniane, jeszcze gorsze 2.1 przy komputerze. W dodatku przed wymianą biurka na większe, audio musiało brzmieć zza monitora, bo nie było na nie miejsca po bokach. Biurko zostało wymienione, miejsce się zrobiło, trzeba było więc zadbać i o lepsze audio.

Czas na lepsze brzmienie

Moje domowe biuro, ze względu na wygłuszenie i położenie z dala od sąsiadów, jest najlepszym miejscem, jakie mam w mieszkaniu na zestaw audio. I tak oto usprawiedliwiłem sobie zakup lepszych głośników „do komputera”, zamiast do salonu. Przy czym w rzeczywistości miały one służyć prawie tylko słuchaniu muzyki i podcastów, bo filmów na komputerze nie oglądam, a gdy coś montuję, to używam do tego monitorów słuchawkowych, a nie głośników. Gram natomiast tylko na konsoli. Czyli równie dobrze mógłbym podpiąć nowe audio do telefonu lub tabletu i na jedno by wyszło. Dlatego zależało mi na AirPlayu – żeby móc w każdej chwili błyskawicznie się przełączać pomiędzy urządzeniami (na iPada również). Od biedy mógłby być bluetooth, ale mając wybór zdecydowanie preferuję Airplay.

W miarę oszczędnie

Zdecydowanie nie chciałem iść w niewiadomo jak dobre kolumny, zresztą mój budżet absolutnie by ich nie pomieścił. Także ostatecznie przy komputerze miały stanąć nie żadne świetne kolumny, a po prostu sprzęt, który będzie dobrze brzmiał i dawał radość ze słuchania muzyki, przy bardzo kompaktowym rozmiarze. Nic stawianego na ziemi, ani wymagającego dodatkowego, wielkiego wzmacniacza, nie wchodziło w grę.

Szybko moja uwaga skierowała się ku Homepodowi, bo ma opinię głośnika dającego bardzo dobrą jakość dźwięku, szczególnie w odniesieniu do rozmiarów i ceny. Natomiast gdy się weźmie pod uwagę obniżki, w jakich można go obecnie kupić, to właściwie nie sposób znaleźć jakąkolwiek alternatywę, bez dokładania sporej sumy (tym bardziej uwzględniając Airplay i aż tak kompaktowy rozmiar). Aczkolwiek na samym początku nie zdawałem sobie sprawy z tego, że Homepody trafiają się w promocjach za 200 dolarów, a wersję refurbished można za tyle kupić na co dzień. Dlatego przed decyzją o zakupie, zdecydowanie za długo analizowałem czy to się na pewno opłaca i czy coś innego nie byłoby dla mnie lepsze. Z tego samego powodu, cena będzie się przewijała w tym artykule cały czas.

Homepod

Mimo uwielbienia do systemów operacyjnych Apple, nigdy nie byłem przekonany, że ich głośnik to coś dla mnie. Wręcz przeciwnie – zakładałem, że akurat tej rzeczy od nich nigdy nie kupię. Czytałem najróżniejsze recenzje, ale moje podejście zmieniła dopiero ta, napisana przez Miłosza Bolechowskiego z Fabryki Pikseli (jest za paywallem z Patronite, ale jak zwykle zachęcam do wspierania go). Miłosz zwrócił uwagę na to, że Homepod to głośnik, który brzmi niezwykle dobrze, nawet kiedy jest ustawiony na niewielką głośność, przez co jako muzyka służąca za tło spisuje się znakomicie. Moje późniejsze doświadczenia potwierdziły to w 100%. Będąc na chwilę w Polsce, kupiłem Homepoda, żeby samemu przekonać się jak gra. Został sprowadzony przez sklep z jakiegoś innego kraju, bo w Polsce, podobnie jak w Tajlandii, Homepodów wciąż nie ma.

Głośnik ze sklepu Hitech.com.pl okazał się być odświeżanym, a nie nowym (opis informował o nowym produkcie, dopiero pod koniec było napisane, że jednak jest recertyfikowany – zgłosiłem im to, teraz już nie wprowadza w błąd, ale wkurzyło mnie solidnie). Homepod miał 3 miesiące gwarancji w Apple i 12 miesięcy w Hitechu, co było mi na nic poza Polską. Mimo to po kilku dniach korzystania w Polsce zdecydowałem, że go nie zwracam. Jednak wciąż nie wiedziałem, czy na pewno sprawdzi się przy komputerze, czy zamiast tego wyląduje w salonie. Spakowałem Homepoda do bagażu podręcznego i poleciał ze mną do Bangkoku. Gdybym wcześniej miał doświadczenia z kupowaniem używanych Homepodów w USA, to ten z Hitechu na pewno bym zwrócił i zamówił za granicą, gdzie nie dość że są w dużo niższej cenie (i to z podatkami i cłem), to jeszcze trafiła mi się sztuka z ponad 2 razy dłuższą gwarancją u Apple (6 miesięcy). Ja kupiłem tutaj, ale podobnych ofert nie brakuje.

Homepod w praktyce

Rozczarowanie
Mój artykuł na pewno nie będzie laurką dla Homepoda – to nie jest głośnik bez wad. Ja już na samym początku się rozczarowałem, ale nie samą jakością dźwięku, a głośnością. Wszędzie czytałem, że ta jest zaskakująco wysoka, więc moje oczekiwania były ogromne. Tymczasem Homepod gra dokładnie tak głośno, jak bym się spodziewał, bez czytania o nim. Jest głośno, ale szyby nie latają, tynk ze ścian nie leci, ani nawet sąsiedzi nie dzwonią po policję. Szkoda.

Zadowolenie
Sama jakość muzyki faktycznie jest bardzo dobra, także w oderwaniu od wielkości głośnika – spokojnie mógłby być kilkukrotnie większy i wciąż nie spodziewałbym się lepszego dźwięku, najwyżej właśnie głośniejszego. Nawet kiedy głośność jest ustawiona na zaledwie kilkanaście procent, to separacja poszczególnych instrumentów i to jak wyraźny jest wokal, robi ogromne wrażenie. A właściwie wtedy zdumiewa najbardziej, bo spodziewałbym się tego raczej tylko po wielkich podłogowych kolumnach. Poza tym jeden Homepod daje zdecydowanie lepszy dźwięk, niż mój salonowy zestaw 5.1 (wart podobne pieniądze co dwa homepody, kupowane w najlepszych promocjach – czyli totalny low-end, bo dobre 5.1 kosztuje wielokrotnie więcej, ale mimo wszystko mowa o 5 kolumnach z subwooferem, kontra jednej, wysokiej na 17 cm). Swoją drogą każdy po zdjęciach spodziewa się większego głośnika – Homepod jest naprawdę zaskakująco mały. Natomiast najbardziej zaskakuje jego waga, gdy już się go dźwiga widząc już ten malutki rozmiar. Jest niewiarygodnie ciężki jak na swoje wymiary. KAŻDY kto go bierze do ręki, mówi to samo: “Jezu jakie to ciężkie” – jak się okazało, tyczy się to nawet ochrony na lotniskach… Aczkolwiek wbrew moim obawom, nie brano go za bombę, co zdarzało mi się regularnie przewożąc projektor.

Wracając do dźwięku – Homepod gra też lepiej, niż moje napędzane Audioquestem Dragonfly Red, muzyczne słuchawki (i to zanim się rozleciały), co może nie powinno dziwić, skoro porównuje się głośnik do „zaledwie” słuchawek. Jednak mowa o modelu, który przez redakcje Audio z całego świata był porównywany do sporych kolumn i jeszcze kilka lat temu nie było mowy, żeby jakieś głośniki za tysiaka czy dwa im dorównały. Aczkolwiek dla mnie dźwięk tych słuchawek był zawsze zbyt neutralny, wiec może po prostu wolę inną charakterystykę dźwięku. Głośnik Apple nie gra neutralnie – bass jest wyraźny, ale nie tak, by przeszkadzał. Homepod ma całkiem sporo elektroniki zajmującej się przetwarzaniem dźwięku, tak by udawał, że jest dużo lepszy niż w rzeczywistości. Widać to w pomiarach dźwięku, ale podczas słuchania absolutnie nie ma wrażenia zniekształconego dźwięku, jedynie zbyt dobrego jak na możliwości tak małego rozmiaru. Kiedyś dążyłem do neutralnego audio, ale teraz wiem, że to nie dla mnie i trochę podrasowany przyjmuję z otwartymi ramionami. Bass z Homepoda mimo, że mocno daje radę, to oczywiście byłoby lepiej jakby w pomieszczeniu stał dodatkowo spory subwoofer, bo w momencie gdy Homepod gra z maksymalną głośnością, to niskie tony robią mniejsze wrażenie, niż gdy jest ciszej.

Nie mam ulubionego typu muzyki – słucham wszystkiego i zawsze było tak, że niektóre kawałki brzmiały dobrze na danym sprzęcie, a inne wyraźnie potrzebowały innej charakterystyki głośnika/słuchawek. W Homepodzie w ogóle tego nie odczuwam – nigdy nie miałem wrażenia, że lepiej byłoby z wyraźniejszym wokalem, albo z mniej dudniącym dołem. Pamiętam jak lata temu kupiłem swoje pierwsze słuchawki, które były trochę lepsze niż marketowe i okazało się, że muzyka, której słuchałem, miała dużo więcej instrumentów niż wcześniej. W Homepodzie te wszystkie instrumenty słychać niezależnie jaka głośność jest ustawiona. Dodam, że nie odsługuję FLACów, tylko zwykły streaming, czyli totalnie casualowe słuchanie muzyki. Najczęściej Spotify i już tam jest taki dobry efekt. Zdarzyło mi się też uruchomić bezpłatną wersję Spotify i wtedy natychmiast było jasne, że coś jest nie tak, bo dźwięk brzmiał ze starego radia albo jak z najtańszych głośników komputerowych i o wspomnianej separacji instrumentów, nie mogło być wtedy mowy. Jednak gdy jakość wyjściowa jest tragiczna, to cudów nie ma. Kiedy audio ma chociaż minimum przyzwoitości, to robi się naprawdę dobrze.

Niektórzy mówią, że Homepod nie może stać na tym samym biurku, przy którym się pracuje, bo powoduje za duże drgania. Wtedy używa się podkładek do amortyzacji albo stawia głośnik gdzieś indziej. Ja co prawda czuję na dłoniach drgania od Homepoda, ale są one tak delikatne, by nie miały znaczenia. Aczkolwiek u mnie ręce nigdy nie są bezpośrednio na blacie, tylko na tablecie piórkowym, więc po drodze jest jeszcze amortyzacja. Może kiedyś użyję jakichś podkładek, ale nie z konieczności.

Poza muzyką leci u mnie mnóstwo podcastów i nie wszystkie są przygotowane w studyjnych warunkach. Na mocno basowych słuchawkach/głośnikach, zawsze unikałem ich słuchania, bo w dużym przyspieszeniu brzmią mocno niewyraźnie – do tego stopnia, że już wolę słuchać z głośników wbudowanych w telefon. Puszczając podcasty na Homepodzie, nie ma tego problemu – rozmowy słychać bardzo dobrze.

Czegoś brakuje

Mimo wielu głośników w środku Homepoda, jedna kolumna nie załatwi stereo i tego brakowało. Homepod nie ma problemu żeby wypełnić cały salon muzyką i w tym sprawdzał się świetnie, ale przy komputerze brak drugiej kolumny mi bardzo doskwierał. Cały czas słyszałem, że dźwięk płynie z prawej strony ekranu i odczuwałem brak stereo. W salonie położenie tego głośnika miało dla mnie znikome znaczenie – gdzie bym go nie dał było okay. Przy komputerze, gdzie był bardzo blisko mnie, to aż tak dobrze się nie spisywało. Postawienie Homepoda centralnie odpadało, ze względu na ułożenie monitora, a gdy miałem go za swoimi plecami, na podłodze, to efekt był nieco gorszy niż kiedy stał na biurku (i w ogóle mam wrażenie, że lepiej gra kiedy nie jest bardzo blisko podłogi). Dlatego zacząłem myśleć nad przeniesieniem Homepoda do salonu i kupieniu przyzwoitego zestawu stereo do komputera. Jako alternatywną opcję rozważałem dołożenie drugiej sztuki i spięcie obu w stereo.

Homepod Stereo?

Mówi się, że w przypadku Homepoda 1+1 to nie 2, tylko 11. Po osobistym sprawdzeniu, w pełni zgadzam się z tą opinią – drugi Homepod robi gigantyczną różnicę. Znacznie większą, niż można by się spodziewać i do póki się tego nie usłyszy, to każda taka opinia wyda się przesadzona. Jako że spotykałem się z zachwytem, u absolutnie każdego posiadacza dwóch Homepodów, to zdecydowałem się na jeszcze jednego Homepoda, ale głównie ze względów ekonomicznych – kupienie drugiego Homepoda było dużo, duuużo tańsze od dokupienia dwóch kolumn, które byłyby lepsze od dwóch Homepodów, szczególnie że jednego już miałem.

Kalkulacja
Jakbym przekonał się do wydania większego budżetu, to pewnie skończyło by się na innym audio, które potrafiło by grać jeszcze głośniej i ogólnie lepiej, ale ja chciałem kupić coś, co da dobry efekt, bez brnięcia w większe koszty. A wiadomo jak to jest – później za coraz mniejszą różnicę w jakości, trzeba coraz więcej dopłacić, a zakładając kupno odświeżonego Homepoda, różnica w cenie robi się gigantyczna. Natomiast kupując zestaw nawet tylko trochę tańszy od Homepoda, różnica w jakości jest na tyle duża, że nie miało to większego sensu. Tym bardziej kiedy już się przyzwyczaiłem do takiego dźwięku, inaczej może komputerowy zestaw Bose by mi wystarczył (wspominam o nim, bo zaskakująco dużo osób mi go polecało, zanim zdecydowałem się zwiększyć budżet). Homepod to 200 – 500 dolarów razem z przesyłką i podatkami, w zależności gdzie się kupuje i czy jest całkowicie nowy, czy recertyfikowany. Czyli rozrzut cenowy jest gigantyczny. Odświeżonych Homepodów w stanie jak nowy nie brakuje, czemu się nie dziwię – jakbym kupił ten głośnik w nadziei, że pogadam sobie z nim tak, jak z Alexą, to zwracałbym go w trybie ekspresowym. Do póki Siri nie zmądrzeje, to wciąż będę z niej korzystał tylko do przypomnień, kalendarza i okazjonalnej obsługi Smart Home. Jeszcze pół roku temu cenę nieco poniżej 1400 zł uważano w Polsce za wielką okazję i w tej cenie bardzo ciężko było znaleźć coś podobnej jakości. Natomiast ostatnio w polskim oddziale iBooda regularnie pojawiają się obie wersje kolorystyczne (czarna i biała) poniżej 1000 zł, a kilka dni temu były za… 870 zł!!! Aczkolwiek jak zawsze w tym sklepie, oferta była aktualna tylko jeden dzień.

Połowę zestawu już miałem, a kupując inne audio, trzeba by skompletować całość od zera, więc decyzja o drugim Homepodzie po kilku dniach od kupna pierwszego, stała się pewna. Drugi egzemplarz ściągnąłem z USA za 1100 zł, przy czym był to koszt razem z przesyłką do Bangkoku i ze z góry opłaconymi podatkami. Gdybym mieszkał w USA lub przywiózł go stamtąd sam, to wyszedł by mnie zaledwie $200. Cały czas wspominam cenę, bo łatwo jest kupić dobre głośniki za sporą gotówkę, ale to co oferuje Homepod za pełną kwotę jest świetne, a w cenie wersji odświeżonej – niewiarygodne.

Wszystko co ludzie mówią o stereo w Homepodzie to prawda – daje ono gigantycznego kopa. Do tego przysięgam też, że w bardzo wielu piosenkach (w zasadzie niemal we wszystkich) wokal nie wydobywa się z głośników umieszczonych po bokach monitora, tylko ze ściany, którą mam przed sobą. Jakbym nie przyłożył ucha do samego Homepoda, to byłbym przekonany, że za monitorem są dodatkowe głośniki. Myślałem że niemożliwym jest rozejście się dźwięku w ten sposób, z zaledwie dwóch kolumn. Dlatego też gdybym miał więcej miejsca po bokach, to spokojnie mógłbym te głośniki znacznie bardziej od siebie oddalić bez skutków ubocznych. To pewnie w bardzo dużej mierze zasługa konstrukcji 360-stopni, która wysyła też dźwięk właśnie w ścianę za monitorem. Natomiast nie mam wrażenia, jakby dźwięk pochodził także zza moich pleców (a spotkałem się z takimi opiniami), czyli mam wrażenie słuchania stereo z dodatkowymi głośnikami centralnie z przodu, a nie słuchania dźwięku przestrzennego. Nie przeszkadza mi to w muzyce, ale gdybym oglądał filmy, to na pewno wolałbym audio z każdej strony. Także dodatkowe Homepody mogłyby zrobić jeszcze lepszą robotę, natomiast póki co i tak jest obsługiwane tylko stereo, a nie dźwięk 3D.

Podsumowując temat jakości dźwięku – dla mnie dwa Homepody były gigantycznym upgradem wcześniejszego zestawu. Ich jakość zadowala mnie w 80%. Pozostałe 20% to już nie tyle sam dźwięk, co wspomniana jego maksymalna głośność i brak równie mocnego „wow efektu”, jak przy niższej głośności. Natomiast stereo faktycznie spisuje się znakomicie i problem w tym, że teraz gdybym chciał sobie sprawić kolejnego Homepoda do salonu, to raczej w parze z drugą sztuką, bo robi to tak ogromną różnicę.

Mało tutaj wspominam o Siri, bo w biurze jest mi potrzebna o wiele mniej niż w pozostałych pomieszczeniach, mimo to mikrofony z Homepoda nie przestają mnie zadziwiać. Można słuchać muzyki na maxa, powiedzieć coś do Siri nie krzycząc przy tym i wszystko usłyszy. Zdarzają się też jeszcze bardziej ekstremalne sytuacje: siedząc w salonie, oglądając film z całkiem głośnym audio, powiedziałem do zegarka żeby coś zrobił, a usłyszał to głośnik, będący za zamkniętymi drzwiami w innym pokoju. Dodam, że zegarek wtedy natychmiast przestaje nasłuchiwać ciągu dalszego komendy, więc nie ma ryzyka, że jedno polecenie wykona się dwa razy. To do czego przy komputerze używam Siri, to przede wszystkim zmiana głośności. Denerwuje mnie jedynie, że gdy zmieniam ją w okolice maksimum, to Siri prosi o potwierdzenie, że na pewno ma być tak głośno – powinno być możliwe wyłączenie tego.

Upośledzone Apple

Głupota Siri jest rzeczą wręcz niewiarygodna, ale większość osób zdaje sobie sprawę, że to taka głupsza i i nie do końca sprawna umysłowo siostra Alexy.

Niestety obsługa HomePoda przez maca, też jeszcze przez jakiś czas będzie bardzo upośledzona. Ja mam zainstalowany w komputerze system Mojave, a nie bętę Cataliny. Niestety ten system nie potrafił się łączyć z HomePodami spiętymi w stereo (chyba że przez iTunes). Ja używam Spotify, więc po prostu łączyłem się z telefonu, który takich ograniczeń nie miał (komputerowe Spotify mogło wtedy sterować muzyką tak samo jakby była puszczana bezpośrednio z komputera, więc nie robiło mi różnicy co jest źródłem audio). Gorzej jak się chce zobaczyć coś na YouTube – wtedy zostaje jeden jeden Homepod i to mnie wkurza, bo zdarza mi się pracować w Photoshopie i mieć puszczony jakiś vlog w tym samym czasie. Gdy robiłem to bezpośrednio na komputerze, a nie na iPadzie stawianym obok monitora, to musiałem wybierać czy audio ma lecieć z lewego, czy z prawego głośnika. Jakby tego było mało, audio puszczane np. z VLC jest opóźnione względem obrazu. I nie piszę tutaj o opóźnieniach, które występują w gorszych słuchawkach bluetooth, a sekundzie albo dwóch! To samo gdy w końcu zdecydowałem się zagrać w Pillars of Eternity na komputerze. WTF Apple!? Wspomniałem że nie oglądam filmów w pomieszczeniu z komputerem, ale np. tnę swoje webinary i gdyby nie to, że używam do tego słuchawek, to nie miałbym jak zmontować prostego zapisu live wideo. Homepod wtedy absolutnie nie byłby alternatywą do zwykłych głośników komputerowych.

Z tego co wiem, w macOS Catalina Airplay działa równie dobrze jak na iOS, więc pewnie za kilka tygodni dopiszę tutaj akapit na ten temat. Kupując Homepody zdawałem sobie sprawę, że dopiero kolejny system operacyjny pozwoli im normalnie funkcjonować, ale liczyłem, że chociaż puszczę dźwięk na dwóch Homepodach jednocześnie, tyle że mono. Nic z tego.

Wersja iOS, z którego była puszczana muzyka AirPlayem, też była nie bez znaczenia. Na 12 regularnie zdarzało mi się, że dźwięk z obu kolumn był źle zsynchronizowany. Dopiero beta iOS 13 to naprawiła (aczkolwiek to zależy od aplikacji, bo o ile Spotify działa perfekcyjnie, to Overcast do podcastów wciąż czasem gubi synchronizację przy wznawianiu odtwarzania. Wystarczy wtedy przełączyć dźwięk na iPhone i z powrotem, ale tak być nie powinno. Dodam że wi-fi mam porządne.

Wady obecnej generacji
Bardzo mocno myślałbym nad dodatkowymi Homepodami w salonie, w miejsce obecnego, kiepskiego zestawu kina domowego (ale jak już wspomniałem, Homepody koniecznie minimum dwa w stereo, bo jak to mówi stare tajskie przysłowie: nie ma takiego stereo, po którym by się do mono wróciło). Tylko że jedyny sposób podłączenia Homepoda, to Airplay. Jak ja niby mam podpiąć swoje konsole do gier w ten sposób!? Mógłbym używać głośników Apple tylko do oglądania filmów, a do grania musiałby zostawić osobny zestaw audio. Nie ma mowy. Kiedyś sobie powiedziałem, że nie kupię już kolejnego zestawu 5.1, a zamiast niego soundbar Dolby Atmos, tyle że bardzo dobry. Teraz być może rozważyłbym przeznaczenie tych samych funduszy na całą serię Homepodów, tyle że to nie ma sensu, przez wspomniane ograniczenia w łączności. Poza tym, dobrze gdyby w przyszłości wprowadzono dźwięk przestrzenny, żeby można się było całkowicie otoczyć audio i to by się przydało przede wszystkim właśnie w salonie, podczas seansów filmowych.

Podsumowanie

Jak widać Homepody nie są idealne. Do samej muzyki jestem z nich bardzo zadowolony, a biorąc na poprawkę cenę za jaką można obecnie zdobyć odświeżone egzemplarze – każdy będzie zachwycony tak wydaną kasą i kompletnie nie widzę sposobu, żeby mogło być inaczej. I pisze to osoba, którą do tej pory rozczarowywał dźwięk z niemal wszystkiego, a już na pewno z wszystkiego za taką kwotę. Poza tym Homepod ma kilka fajnych funkcji, które się mega przydają, gdy ma się je w różnych pomieszczeniach lub gdy korzysta się z najnowszego systemu także na Homepodzie. Niestety ja go będę mieć dopiero wraz z oficjalną premierą. W każdym razie… przemieszczając się pomiędzy pomieszczeniami, można jedną komendą przenosić aktualnie graną muzykę do danego pokoju, a w przyszłości będzie można też po prostu zbliżyć telefon do głośnika, by automatycznie przenieść na niego to, co jest aktualnie grane – beż kupowania osobnych tagów NFC i robienia im automatyzacji.

Już z tych powodów bardzo bym chciał mieć Homepody w każdym pomieszczeniu, zamiast obecnie używanych głośników bluetooth. Czy w takim razie dokupię kolejne egzemplarze? Nie. Czekam na kolejną generację, która być może wyeliminuje wspomniane wady, a jeśli tego nie zrobi, to wtedy zobaczymy co dalej. Ceny tak spadają, że w pewnym momencie nie będzie się dało uzasadnić ich nie kupienia nawet z wszystkimi wadami obecnej generacji (jakby trafił się odświeżony egzemplarz za 150 dolarów z podatkami, to nie sposób byłoby nie kupić. Tym bardziej, że w Tajlandii wciąż się sprzedają z prywatnego importu za ponad 1200 zł, czyli nawet na swoim obecnym Homepodzie z USA, mógłbym jeszcze zarobić).

Gdy po kilku latach zechcę przejść na jeszcze lepsze audio w biurze, to na pewno przyjrzę się solidnym, ale kompaktowym zestawom stereo. Np. przed kupnem drugiego Homepoda, po poczytaniu opinii i zobaczeniu recenzji głośników KEF LSX, mocno mnie kusiły. Na pewno są lepsze niż dwa Homepody, pytanie tylko czy warte kilka razy większej gotówki. Obok mieszkania mam galerię handlową z najróżniejszymi sklepami audio, więc codziennie idąc na śniadanie, mijałem setki kolumn, w tym wspomniane KEFy. Mimo to postanowiłem nie robić odsłuchu, bo wiem jak to by się mogło skończyć. Za kilka lat wrócę do tematu i pomyślę co dalej.

Recommended Posts

Udostępniłem DARMOWY kurs wprowadzający do pro retuszu. Kilka lekcji, które usprawnią Twój retusz! Poprawianie skóry, kolorów, poprawny zapis zdjęć i wiele więcej…