11 Sie 2014

Jaki monitor dla fotografa, do obróbki zdjęć?

1 Comment Podstawy, Sprzęt

Monitor do obróbki zdjęć, a zwykły ekran biurowy czy domowy, to zupełnie różne konstrukcje. Postaram się wyjaśnić czym jest monitor fotograficzny, dlaczego nie znajdziecie ani jednego takiego w ofertach firm typu Dell, Samsung, LG i podobnych, oraz jakie modele sprawdzą się przy obróbce zdjęć. Jest to dość długa lektura, ale tego tematu nie da się streścić. Poza tym tekście znajdziesz także listę wszystkich monitorów, nadających się do retuszu, razem z informacjami o różnicach pomiędzy nimi – myślę, że taka lista będzie pomocna przy dokonywaniu wyboru.

Jeśli kiedykolwiek zamierzasz kupić monitor do obróbki zdjęć, to poniższy tekst może okazać się bardzo pomocny. Jeśli uważasz, że nie potrzebujesz takiego monitora, a zajmujesz się fotografią, to tym bardziej powinieneś przeczytać…

Ostatnia duża aktualizacja: 7.11.2015.

Spis treści:

Ten wpis porusza następujące kwestie:

CRT i LCD – czy kiedyś było lepiej?
Charakterystyka  monitorów fotograficznych
Czy warto inwestować w dobry monitor?
Monitor dla fotografa – jaki wybrać?
Lista monitorów do fotografii – HD
Lista monitorów do fotografii – UHD i 4K
Monitory Apple w fotografii
Monitory używane
Kalibracja
Karta graficzna
– Podsumowanie

CRT i LCD – czy kiedyś było lepiej?

W czasach ekranów kineskopowych (czyli tych wielkich, ciężkich, a jednocześnie o małych przekątnych – 15″ było standardem, a 21″ uznawano za bardzo duży. (teoretycznie powierzchnia robocza była większa niż w odpowiednikach o proporcjach 16:10, jednak brakowało miejsca na palety po bokach), można było kupić dobry monitor za naprawdę niewielką kwotę. Wybór był spory, bo ten sam model, który nadawał się do grafiki i fotografii, spisywał się dobrze także w grach i generalnie w większości zastosowań. Później nastały czasy LCD i wszystko się zmieniło.

Technologia LCD miała wad co niemiara. Rozróżniało się 4 główne typy matryc: TN, IPS, VA i PVA. Najtańsze ekrany były oparte o TN, które bardzo kiepsko radzą sobie z kolorami, a kąty widzenia mają wręcz tragiczne. Za to nie występują w nich widoczne opóźnienia podczas wyświetlania szybkiej akcji, więc nieźle sprawdzały się w grach. Do dzisiaj większość monitorów i niemal wszystkie ekrany laptopów są oparte o TN. Z VA popularna swego czasu była MVA – to coś w rodzaju połączenia TN z IPS, ale została wyparta przez nowsze generacje TN i w zasadzie od dawna już się jej nie używa. Lepsze konstrukcje korzystały z matryc PVA i IPS. W tej pierwszej nieco zmieniały się odcienie podczas patrzenia pod kątem (głównie szarości i czerń). Za to w IPS czerń nigdy nie była „prawdziwie czarna”, w dodatku srebrzyła jeśli oświetlenie w pomieszczeniu nie było odpowiednio mocne. Kolejnym minusem IPS-ów było to, że obraz nie wyglądał klarownie – sprawiał wrażenie „szorstkiego” (można było zauważyć linie między pixelami, biel sprawia przez to wrażenie nieco brudnej). W obu przypadkach opóźnienia były dużo większe niż w TN. Jedną z poprzednich wersji IPS było E-IPS, jednak nie mylcie jej z e-IPS. Ta ostatnia to wersja niskobudżetowa montowana w tańszych konstrukcjach. Najnowsza generacja IPS nosi nazwę AH-IPS, jest też zbliżona do niej równie dobra matryca PLS.

Do wad LCD, które już wymieniłem, dochodziły jeszcze inne dość poważne. Po pierwsze każdy LCD miał swoją natywną rozdzielczość – w niemal każdej innej obraz był dużo gorszy. Po drugie na matrycy mogły wystąpić martwe pixele, czego w CRT nie było.

To tylko te zupełnie podstawowe problemy, których jednak nie miały monitory kineskopowe. Z biegiem czasu udało się załagodzić niektóre mankamenty, a nawet całkowicie wyeliminować, jednak początki były ciężkie, a tanie monitory do dzisiaj są kiepskie.

W efekcie powstało wiele kategorii monitorów, opartych o różne matryce. Dla graczy liczyła się głównie szybkość, praca biurowa miała nie męczyć wzroku i być możliwa przy wielogodzinnym używaniu w świetle 300 luxów (tyle jest wymagane przez przepisy BHP, więc podświetlenie wielu monitorów było za mocne do warunków domowych, nawet przy ustawieniu go na minimum). Natomiast fotograf miał mieć m.in. świetną równomierność i jak najlepsze odwzorowanie barw w przestrzeni AdobeRGB, a to wszystko wymagało opracowania zaawansowanych rozwiązań.

Finał był taki, że robienie dobrych monitorów nie było zbyt opłacalne i niemal żadna firma nie zdecydowała się pójść w ich kierunku. Zamiast tego masowo produkowano szrot. Standardowy odbiorca się na to godził – w zamian miał cienki, lekki i energooszczędny monitor. Niestety fotografowie, graficy i designerzy nie byli w stanie na czymś takim pracować, więc wciąż siedzieli na CRT.

Jednak dwie firmy – Eizo i NEC, postanowiły tworzyć monitory do zastosowań profesjonalnych, a także takie dla bardziej wymagających amatorów. W zasadzie na początku swoich sił próbowało kilku producentów, ale tylko tych dwóch przetrwało. Niestety opracowywanie odpowiednich rozwiązań pochłaniało ogromne pieniądze, co przekładało się na cenę samego produktu. Był okres kiedy fotograficzne LCD potrafiły kosztować ponad 20 000 zł… Na szczęście te czasy mamy już za sobą (obecnie monitor 4k potrafi tyle kosztować :)).

O ile w marketach wciąż sprzedaje się fatalnej jakości ekrany dla mas, to monitory fotograficzne zostały bardzo dopracowane i są znacznie lepsze niż te, którymi dysponowaliśmy w czasach CRT. Przekątna ekranu drastycznie wzrosła, a razem z nią rozdzielczość. Zmieniły się też proporcje ekranu na panoramiczne, co jest zdecydowanie praktyczniejsze przy pracy z wieloma paletami. To akurat są w stanie oferować wszystkie firmy, jednak przy retuszu ogromne znaczenie mają też inne rzeczy, którymi tylko Eizo i NEC się przejmują. Inni producenci starają się coś działać na polu dla profesjonalistów, niestety przede wszystkim marketingowo. Powstają więc monitory typu Dell u2413, które są lepsze niż typowe marketówki, ale nie mają nic wspólnego z zastosowaniami fotograficznymi. Co gorsza modele o tym samym oznaczeniu, mogą być w rzeczywistości innymi monitorami, produkowanymi przez różne fabryki i mającymi różne parametry. Niestety takie monitory są często polecane na forach internetowych przez osoby, które nigdy nie pracowały na prawdziwym monitorze fotograficznym. Tworzy się przez to wiele mitów i późniejszych frustracji, kiedy okazuje się że monitor kompletnie nie spełnia swojej roli.

Monitory fotograficzne

Monitory fotograficzne wyświetlają gamut zbliżony do AdobeRGB (czyli kolory mogą mieć dużo większe nasycenie – takie, które można uzyskać na wydrukach). Jeśli monitor posiada 3D LUT, to można zwężyć gamut jeśli zajdzie taka potrzeba. Gamut nie jest zależny od tego jaka matryca została zastosowana, ale jak ją podświetlono. PR-owcy kuszą nas różnymi cyferkami, spokojnie można je wszystkie zignorować. Co z tego że niektóre modele szczycą się szerokim gamutem, skoro nijak ma się on do AdobeRGB, którego używa się przy pracy ze zdjęciami?

AdobeRGB-vs-sRGB_936px

Podświetlenie GB-r LED poza tym, że daje nam szeroki gamut, to jest też znacznie lepsze dla oczu niż białe LEDy (W-LED), które tak na prawdę nie są białe, tylko zazwyczaj niebieskie z żółtym luminoforem. Monitory z takim podświetleniem często wpadają w zimne barwy i mogą być męczące dla wzroku. Zdarza się też, że podświetlenie na diodach migocze (szczególnie przy niskim podświetleniu) – niektórzy to widzą od razu, inni w ogóle. W czasach świetlówek nie było to problematyczne, jednak obecnie niemal wszędzie wstawia się diody, co przy sprzęcie projektowanym przez księgowych, ciągnie za sobą problemy. Monitory które znajdziecie w tym zestawieniu jako polecane do fotografii, nie mają takich mankamentów.

Podświetlenie w monitorze fotograficznym musi być jak najbardziej równomierne – nie może być sytuacji, kiedy niektóre fragmenty ekranu świecą mocniej, a inne słabiej (a tak jest w bardzo wielu monitorach). Przecież na podstawie tego co widzisz, wprowadzasz korekty; m.in. właśnie jasności. To samo tyczy się równomierności punktu bieli – jeśli retuszuję zdjęcie beauty, a lewy dolny fragment ekranu oddaje barwy cieplej niż lewy górny, to będę chciał to skorygować, chociaż wcale nie powinienem. Wyświetlanie dwóch zdjęć obok siebie nie ma wtedy sensu. Zoomując fotografię można całkiem zgłupieć. A teraz wyobraźcie sobie, że studio graficzne lub retuszerskie pracuje na takich monitorach i pracownicy wymieniają się między sobą projektami… Albo bardziej przyziemna sytuacja – obrobiłem zdjęcie i zaczynam drugie z tej samej serii, więc wyświetlam sobie je obok tego już skończonego i wprowadzam poprawki. Zamieniam zdjęcia miejscami (to które było po lewej, jest teraz z prawej i odwrotnie) – na monitorze fotograficznym zdjęcia wyglądają wciąż identycznie jak przed chwilą, jednak na monitorze amatorskim już nie jest tak samo. To przez wspomniane nierównomierności. Mnie to doprowadzało do szału i było ostatecznym powodem ku przesiadce na dobry monitor.

Odwzorowanie kolorów
Dam tutaj taki przykład – kalibrujesz standardowy monitor i fotograficzny. Stawiasz je obok siebie z uruchomionym tym samym obrazem, jednak na obu wygląda on inaczej – kolory wpadają w inne odcienie, kontrast jest różny, a na tym tańszym nie dość że nasycenie kolorów jest mniejsze, to próżno szukać łagodnych przejść tonalnych i szczegółów w cieniach. W dodatku przesuwając portret po ekranie, kolor skóry zmienia się w zależności od miejsca, w którym jest w danej chwili. Jakby tego było mało, to fotografie czarno-białe dostają dziwnych zafarbów. W uproszczeniu można powiedzieć, że obrabiając na czymś takim zdjęcie, po prostu nie do końca wiadomo co się robi – to co ogląda użytkownik jest dalekie od stanu faktycznego. Pamiętajcie też, że nie chodzi o to, żeby zdjęcie wyglądało „fajnie”, tylko poprawnie.

Patrząc teraz na swoje zdjęcia z przeszłości, widzę jak wiele niedociągnięć mają. Nie dość, że jasność, kolor skóry i kontrast są źle dobrane, to jest też pełno żółtych, czerwonych i zielonych zafarbów na skórze, których wcześniejsze ekrany po prostu nie były w stanie pokazać, a na wydrukach wszystko to będzie widoczne (nie mylcie wydruków z odbitkami z minilabów – te drugie mają fatalną jakość w porównaniu do tego, co można uzyskać drukując).

Czy warto inwestować w dobry monitor?

Oczywiście że warto, a nawet trzeba. Jeśli ktoś wam mówi, że jakikolwiek model Della, Samsunga, LG czy innej firmy poza Eizo i NEC, w pełni nadaje się do retuszu, to albo kłamie, albo jego wymagania są znikome (i pewnie w końcu się zmienią – w końcu większość osób woli się rozwijać zamiast stać w miejscu). To trochę jak z telewizorami – jednej osobie wystarczy LCD z czernią koloru szarego, gdzie obraz będzie pozbawiony jakichkolwiek szczegółów, a ktoś inny wybierze skalibrowaną Plazmę, ze znakomitą czernią i obrazem pełnym detalu. Nie musze chyba mówić, że jak się filmy także robi, a nie tylko ogląda,  to niewidzenie tych detali może być jeszcze większym problemem. Podobnie jest w fotografii.

Ja sam uważałem kiedyś, że IPS-y i PVA innych firm za ok. 2500 zł są dobre do zdjęć (to były czasy kiedy za tę kwotę nie dało się kupić monitora do fotografii, obecnie jest inaczej). Teraz wiem, że po prostu moja wiedza była na żenującym poziomie i nie miałem pojęcia ile tracę, oraz jak mało detali widzę. Nie mówiąc o tym, że finalnie zdjęcie wyglądało zupełnie inaczej niż powinno. Później musiałem wszystkie zdjęcia obrobić ponownie. To coś takiego, do czego każdy sam musi dojść w swoim tempie, podobnie jak z samym robieniem zdjęć. Jedni zostaną przy robieniu ślubów kitem, inni postanowią się rozwijać i uderzać w bardziej wymagających klientów i wielokrotnie wyższe stawki.

Często pada argument, że komuś dobry monitor jest niepotrzebny, bo jego klienci i tak nie widzą różnicy. Pytanie brzmi, czy ta osoba nie ma zamiaru się już w ogóle rozwijać i chce na zawsze pozostać przy obecnym poziomie i klientach o tak niskich wymaganiach. Jeśli zamierza to zmienić, to raczej ciężko będzie mając takie podejście – trudno żeby klient wybierał fotografa, który ma mniejsze wymagania co do zdjęć, niż on sam.

Zdjęcie można wyretuszować i zrobić odbitki w minilabie, a można je wydrukować. Różnicę między odbitką, a dobrym wydrukiem zobaczy nawet daltonista – wydruk będzie bardziej szczegółowy, bez nieplanowanych zafarbów i ze zdecydowanie bardziej nasyconymi kolorami, tam gdzie są one potrzebne. Ale żeby wyszło tak jak zaplanowaliśmy, a nie było dziełem przypadku, to trzeba zrobić obróbkę na monitorze fotograficznym, który jest w stanie pokazać to co wyjdzie z drukarki. Z minilabami jest gorzej, bo tam efekt finalny i tak jest zawsze mniej lub bardziej losowy. Jednak mając dobry monitor ogranicza się liczbę zmiennych (więcej o tym pisałem w artykule o zarządzaniu barwą).

Ale i tak większość osób zobaczy moje zdjęcia na tanim monitorze…

To chyba najpopularniejszy, a zarazem najbardziej bezsensowny argument za tym, że do internetowej obróbki nie potrzeba dobrego ekranu.

Przecież jeśli retuszuję na porządnym monitorze, który wyświetla mi zdjęcie tak jak faktycznie wygląda, to mam pewność, że jest ono zrobione poprawnie. To że ktoś je będzie widział inaczej nie ma żadnego znaczenia! Jeśli obrobię zdjęcie na jakiejś padace, to tamten użytkownik też je będzie widział zupełnie inaczej niż ja, tyle że do jego przekłamań obrazu dojdą jeszcze te, które były po mojej stronie. Jeśli ktoś wierzy, że akurat wszystko nałoży się na siebie tak, że powstanie z tego świetne zdjęcie – no cóż, dla takiej osoby żadne argumenty nie będą przekonujące.

Monitor dla fotografa – jaki wybrać?

Monitorem do obróbki zdjęć jest Eizo lub NEC, co do tego nie powinno być żadnych wątpliwości. Pozostali producenci nie mają w ofercie ŻADNEGO monitora graficznego i pisanie w broszurach czegoś innego tego nie zmieni (kiedyś faktycznie producentów było więcej, ale zostało dwóch. Ostatnio jeszcze Benq próbuje swoich sił, ale czy po latach wciąż będzie trzymał parametry to się dopiero okaże).

Sam fakt posiadania matrycy IPS na absolutnie nie oznacza, że monitor nadaje się do fotografii czy grafiki. Matryca, jak dobra by nie była, na nic się nie zda, jeśli nie będzie sterowana równie dobrą elektroniką. Mówienie że „ten monitor będzie dobry, bo ma taką samą matrycę co Nec za 5000 zł” jest bez sensu – nie będzie mu dorównywał pod żadnym względem. Elektronika jest bardzo istotna! Chociażby system DUE, który odpowiada za korygowanie równomierności, daje na prawdę świetne efekty, co można łatwo zobaczyć, gdy go się na chwilę wyłączy przez OSD monitora.

Dylematem jest wybór konkretnego modelu. Ja bym radził kupić po prostu najdroższy, a zarazem najlepszy na jaki cię stać. Zastanów się kilka razy, czy to właśnie na nim chcesz oszczędzać – monitor będzie służył bardzo długo, zmienisz komputer kilka razy (aparat też), a monitor dalej będzie działał świetnie. Niewiele jest też logiki w kupowaniu obiektywów za 4000 zł i więcej, a oszczędzanie na monitorze, od którego zależy jakie uzyskamy zdjęcia finalnie.

Eizo

W roku 2012 Eizo bardzo mocno namieszało na rynku. Kiedy już myślano, że technologia LCD nie pozwoli na żaden znaczący przeskok jakościowy i będzie trzeba czekać na OLED-y żeby nastąpiła jakaś rewolucja, wtedy pojawił się on… CX240.

ColorEdge_CX241_press

Postawienie go obok jakiegokolwiek innego ekranu powodowało szczękoopad oglądającego i niedowierzanie w to co widzi. Głęboka czerń, brak srebrzenia, klarowny obraz bez szorstkości charakterystycznej dla IPS-a, szeroki gamut, sprzętowa kalibracja, wbudowany czujnik autokorekcyjny, a do tego satynowa matryca łącząca zalety matowej i błyszczącej, ale bez ich wad. Zdjęcia na nim wyglądają jak wydrukowane. Co więcej monitor ten nie kosztował 15 000 zł, a ok. 5000 (a obecnie jeszcze sporo mniej). Recenzenci zgodnie twierdzili, że to rewolucja, a nie ewolucja. Niestety później była pewna wpadka, która zepsuła opinię i chociaż defekt został wyeliminowany, to opinia się wciąż ciągnie. Otóż monitory wyprodukowane w marcu 2013 roku miały problem m.in. z wyciekającą czernią w jednym z narożników (czyli czarny w tym miejscu był wyraźnie jaśniejszy, szczególnie gdy oświetlenie w pomieszczeniu było za słabe – generalnie jest to standardem i to w znacznie większym stopniu, jednak nie w tej klasie monitorów). Ta wada została wyeliminowana i późniejsze CX240 były równe i pod każdym względem bardzo udane. Mój CX (właśnie marcowy) został odesłany, a jego miejsce zajął CG246. To konstrukcyjnie ten sam monitor co CX240, jednak musi spełniać jeszcze bardziej rygorystyczne normy dotyczące równomierności, ma wbudowany pełnoprawny kolorymetr, oprogramowanie do kalibracji ColorNavigator i kaptur w zestawie. Poza tym pozwala na soft proofing (czyli można na nim zasymulować praktycznie wszystko, czy to obraz z iPada, czy z czegokolwiek innego – błyskawicznie i bezproblemowo). Tak więc jeśli nawet CX będzie dla ciebie niewystarczający, to zostaje jeszcze lepszy CG. Sam byłem z niego bardzo zadowolony, ale kto by nie był?

Oczywiście są też tańsze modele. Eizo CS230 to ekran dla mniej wymagających osób, którym wystarczy wąski gamut (nazywany często zamiennie gamutem normalnym lub standardowym). Czyli retusz do Internetu i do zrobienia odbitek w minilabie. W sprzedaży był kiedyś starszy (co nie oznacza, że gorszy) SX2262W. Były też bardzo dobre cenowo SX2462W, jednak już zakończono produkcję. Jego miejsce zajmuje obecnie CS240 – to zupełnie inna konstrukcja niż CS230. Posiada szeroki gamut i można by go nazwać tańszą, całkiem mocno okrojoną wersją modelu CX.

Eizo EV to model do domu i biura, z wszystkimi tego konsekwencjami. Nie nada się do zastosowań, o które nam chodzi. Natomiast Foris to coś typowo dla graczy i to raczej tych zawodowych, bo pozostali będą bardziej zadowoleni z EV.

W Polsce Eizo ma dość sporą zaletę, o której nie wszyscy wiedzą – posiada rozszerzoną gwarancję w porównaniu do innych krajów Europy.

NEC

Dawniej NEC był znacznie tańszy od Eizo, jednak jakieś 3-4 lata temu ceny się w miarę zrównały. Zaletą monitorów tej firmy jest darmowy program MultiProfiler, który pozwala na coś w stylu bezczujnikowej kalibracji sprzętowej – brzmi niewiarygodnie, ale sprawdza się zaskakująco dobrze jeśli monitor jest nowy. Jednak gdy przepracował już sporo godzin, to w końcu trzeba będzie go skalibrować standardową metodą.

nec

Jeszcze w 2014 roku kalibracja sprzętowa była dostępna w Europie jedynie w NEC-ach SV, jednak obecnie odpowiednie oprogramowanie dostaje się za darmo nawet z tańszą serią PA.

W NEC-u wyróżnia się kilka serii monitorów, które sprzętowo są tym samym (PA, SV i SV Reference).  SV i SV Reference spełniają bardziej rygorystyczne normy, a przecież o to właśnie nam chodzi. W monitorach UHD SV występuje tylko w wersji Reference, są więc dwa modele zamiast trzech.

W obecnej generacji NEC-ów literka P oznacza standardowy gamut (sRGB), a PA szeroki (zbliżony do AdobeRGB).

Niestety NEC nie ma bezpośrednich odpowiedników Eizo CX241 i CG247, więc gdybym miał kupować typowo fotograficzne 24″, to zdecydowanie wolałbym dołożyć do Eizo. W większych ekranach różnice nie są tak duże i można mieć dylemat, a największe ekrany (powyżej 27″) o standardowej rozdzielczości tylko NEC ma w swojej ofercie.


Lista monitorów do fotografii

Poniżej znajduje się to co najważniejsze, czyli lista monitorów, które polecam do fotografii. Na początku są monitory tanie – mogą się nadawać do amatorskiej obróbki, ale absolutnie nie traktujcie ich jako czegoś typowo do zdjęć, bo do tego im bardzo daleko (w zasadzie ich nie polecam, ale czasami budżet jest nie do przeskoczenia i nie ma innego wyjścia – wtedy pozostaje wydać jeszcze więcej pieniędzy – najpierw kupić coś tańszego, a w przyszłości wymienić). Każdy kolejny monitor na liście jest lepszy od poprzedniego. Pamiętajcie, że do druku należy inwestować w monitory z przestrzenią zbliżoną do AdobeRGB (które przy okazji pokrywa prawie całego CMYK-a), a nie sRGB, która nada się tylko do internetu i robienia odbitek.

Monitory o standardowych rozdzielczościach

22″ – 24″:

NEC P232W | 23″ | 16:9 | 1920 x 1080 | e-IPS | matowa | sRGB | Podświetlenie: W-LED |
Jest wart uwagi tylko jako zupełne minimum do fotografii. Posiada niskobudżetową wersję matrycy IPS, czyli e-IPS. Jeśli myślisz o takim monitorze, to pewnie dopiero zaczynasz i nie masz jeszcze kalibratora, więc możesz ustawić wszystko MultiProfilerem. Jak kalibrator masz lub będziesz kupował, to polecałbym jednak dopłacić do Eizo CS230, bo różnica w cenie jest niewielka (aczkolwiek zwiększa się uwzględniając dokupienie ColorNavigatora.) Wielką wadą dla wielu osób będą proporcje 16:9, które do pracy są zdecydowanie mniej wygodne niż 16:10. W standardzie tylko 3 lata gwarancji. Na liście brakuje droższego NEC-a P242W, ponieważ poszczególne egzemplarze bardzo różnią się jakością. Dlatego ciężko go polecać z czystym sercem, po prostu nie wiadomo na co się trafi.

Eizo CS230 | 23″ | 16:9 | 1920 x 1080 | IPS | matowa | sRGB | Podświetlenie: W-LED |
W tym monitorze też są proporcje 16:9 – jeśli ci nie przeszkadzają, a zdjęcia obrabiasz tylko do Internetu lub minilabów, to będziesz w miarę zadowolony (jednak mając więcej funduszy dołóż do CX, wtedy będziesz zachwycony – różnica jest przeogromna). Po dokupieniu oprogramowania ColorNavigator (nie ma go w zestawie), można go kalibrować sprzętowo. Dlatego też warto rozważyć dołożenie chociażby do CS240, który CN ma w zestawie, więc różnica w cenie się zaciera. CS230 posiada tylko 6-bitową matrycę (z FRC, więc obraz wygląda jak 8 bitowy poza pewnymi wyjątkami, ale to głównie obrazy testowe). 5 lat gwarancji w standardzie, tak samo jak przy każdym kolejnym Eizo z tej listy.

*Eizo SX2262W | 22″ | 16:10 | 1920 x 1200 | PVA | |matowa | adobeRGB | Podświetlenie: świetlówki |
Niesamowicie uniwersalny monitor. Oparty jest o matrycę PVA, co do domowych zastosowań jest plusem w porównaniu do zwykłych IPS-ów. Ma mniejszą plamkę niż matryce 24″, a to dla wielu osób będzie zaletą. Od strony sprzętowej ten SX jest taki sam jak starsze CG (czyli w pełni profesjonalna seria Color Edge). Oczywiście nie oznacza to identycznego monitora – nie musi spełniać tak wysokich norm dotyczących równomierności, nie ma w zestawie kaptura, a kalibracja sprzętowa jest zablokowana i możliwa jedynie metodami serwisowymi. Mimo to, w tej cenie jest to rewelacyjny monitor. 24″ SX2462W to zupełnie inna konstrukcja, podobną mają jedynie nazwę.
*Obecnie ten monitor jest już niedostępny.

Eizo CS240 | 24″ | 16:10 | 1920 x 1200 | PLS | satynowa | adobeRGB | Podświetlenie: GB-r LED |
Nowość w ofercie, nie ma nic wspólnego z Eizo CS230! To całkowicie inny monitor. CS240 ma bardzo dobry stosunek jakości do ceny i można go uznać następcą wycofanego już Eizo SX2462W, a także konkurencją do NEC-a PA242W. Model CS240 bardzo często jest opisywany jako okrojona wersja CX241 – bez czujnika autokorekcyjnego i z podstawką z niższych serii. Jednak różnic jest więcej. Zupełnie inna matryca, a w środku siedzi mniej elektroniki. Czerń nie jest tak dobra i występuje srebrzenie charakterystyczne dla wszystkich IPS-ów. Matryca ma 8 bitów + 2FRC. Jeśli fundusze pozwalają, to dołóż do CX241, jak to niemożliwe, to CS240 będzie dobrym wyborem. Mam duży problem jak go zakfaliwikować względem NEC PA242W.

*NEC PA241W | 24″ | 16:10 | 1920 x 1200 | IPS | matowa | adobeRGB | Podświetlenie: świetlówki |
Bardzo dobry monitor w kategorii cena/jakość, aczkolwiek jest już w sprzedaży jego następca (opisany poniżej), w związku z czym PA241W jest coraz trudniej dostępny, a ceny pomiędzy sklepami różnią się drastycznie. Jeśli miałbyś go kupować w kwocie podobnej do aktualnego modelu, to nie ma sensu – lepiej trochę dołożyć i brać PA242W. Natomiast jak uda ci się go znaleźć znacznie taniej, to jak najbardziej warto. Jak na NEC-a PA przystało, do dyspozycji dostajemy MultiProfiler, a sprzętowa kalibracja jest dopiero po zakupie oprogramowania Spectra View II.
* Obecnie ten monitor jest już niemal niedostępny.

NEC PA242W | 24″ | 16:10 | 1920 x 1200 | AH-IPS | satynowa | adobeRGB | Podświetlenie: GB-r LED |
Ten NEC to coś pomiędzy już nieprodukowanym Eizo SX2462W a CX241. Niestety srebrzenie w czerniach jest wciąż widoczne, a sama czerń jaśniejsza niż w Eizo. Jak nie masz kalibratora, to ponownie zaletą będzie MultiProfiler. Osobiście bez wahania dołożyłbym do CX. Ten NEC występuje też w wersji spełniającej bardziej rygorystyczne normy, czyli SV242 i SV242 Reference. Jednak ciągnie to za sobą wyższą cenę i ja bym się na nie nie zdecydował, tylko brał wtedy Eizo CX lub CG, stąd brak NEC-a SV242 na liście.

Eizo CX241 | 24″ | 16:10 | 1920 x 1200 | PLS | satynowa | adobeRGB | Podświetlenie: GB-r LED |
Następca CX240. Wg. pierwszych informacji miał być gorszy od poprzednika (ze względu na inną matrycę), jednak stało się inaczej – matryca to wciąż PLS i to w nowszej rewizji. Monitor niemal doskonały – świetna czerń, klarowny obraz przypominający wydruk, a dzięki płytce ćwierćfalowej nie występuje srebrzenie w czerniach. Od razu dostajemy oprogramowanie do kalibracji sprzętowej ColorNavigator (w poprzedniku trzeba było za niego dodatkowo płacić). Nie posiada też wentylatora, który mógł przeszkadzać w poprzedniku. Gdybym miał dzisiaj kupić monitor 24″ o standardowej rozdzielczości, to kupiłbym właśnie Eizo CX241. Lepszy od niego jest tylko CG247 i nieprodukowany już CG246. Jednak te różnice nie mają większego znaczenia w fotografii.

Eizo CG247 | 24″ | 16:10 | 1920 x 1200 | PLS | | satynowa | adobeRGB | Podświetlenie: GB-r LED |
Sprzętowo jest tym samym co CX241, ale spełniaja jeszcze bardziej rygorystyczne normy, które są potwierdzone certyfikatem z fabryki, w jakiej został wyprodukowany i dokładnie sprawdzony, a jego parametry pomierzone (wyniki są wydrukowane i dołączone do monitora). W zestawie znajdują się rzeczy, za które normalnie trzeba dodatkowo zapłacić, więc różnica w cenie pomiędzy CX241 a CG nieco się zaciera. Dostajemy dedykowany kaptur i wbudowany, bardzo dobry kolorymetr, który nie tylko potrafi wprowadzać automatyczne korekty, ale też przeprowadzi pełną kalibrację (z tą pierwszą włącznie – nie potrzeba kupować dodatkowego czujnika czy też zlecać pierwszej kalibracji). Oprogramowanie do kalibracji sprzętowej ColorNavigator też jest w standardzie, tak jak w każdym CG.

27″

Jakościowo 24″ są lepsze np. pod względem równomierności, ale absolutnie nie na tyle, żeby 27″ nie brać pod uwagę. Wręcz przeciwnie – niezaprzeczalną zaletą monitorów 27″ jest mniejsza plamka i większa rozdzielczość, a więc większy obszar roboczy, co może być ważniejsze niż jakość czerni itd. Na 24″ palety z Photoshopa wrzucam na monitor pomocniczy, w 27″ mieszczę prawie wszystko na jednym ekranie.

Eizo CS270 | 16:9 | 2560 x 1440 | AH-IPS | satynowa | adobeRGB | Podświetlenie: GB-r LED |
To większa wersja Eizo CS230 – również nie posiada czujnika autokorekcyjnego i daje obraz charakterystyczny dla matryc IPS. Bardzo dobry stosunek jakości do ceny (przed jego premierą nigdy wcześniej nie było dobrego monitora 27″ w tej cenie). Oprogramowanie ColorNavigator jest dołączone, więc można kalibrować sprzętowo bez dodatkowych kosztów (nie licząc kalibratora oczywiście). Osobiście na pewno wolałbym dołożyć do CX271 (jest ok. 20% droższy), ale jeśli to nie wchodzi w grę i budżet jest bardzo ograniczony, to CS270 jest dobrą opcją. Posiada 5 lat gwarancji.

Nec PA272W | 16:9 | 2560 x 1440 | AH-IPS | satynowa | adobeRGB | Podświetlenie: GB-r LED |
Na pierwszy rzut oka monitor ten ma bardzo atrakcyjną cenę, jednak to seria PA czyli ta, w której z równomiernością ekranu różnie bywa – kupujecie na własną odpowiedzialność. Lepsze egzemplarze PA272W są sprzedawane pod nazwą SV272 i moim zdaniem warto dopłacić.

NEC SV272 | 16:9 | 2560 x 1440 | AH-IPS | satynowa | adobeRGB | Podświetlenie: GB-r LED |
Technicznie to dokładnie to samo co PA, ale spełnia bardziej rygorystyczne normy i bezproblemowo wspiera sprzętową kalibrację. Tak jak każdy Nec z serii PA, SV i SV Reference, tak i ten obsługuje program MultipProfiler. Posiada 5 lat gwarancji, zamiast 3 jak w PA.

Eizo CX271 | 16:9 | 2560 x 1440 | AH-IPS | satynowa | adobeRGB | Podświetlenie: GB-r LED |
Bezpośredni następca CX270, z ColorNavigatorem w standardzie. Od CX270 różni się bardzo mocno, pod każdym względem zdecydowanie na plus. W zasadzie łączy je jedynie podobne oznaczenie i wielkość. CX271 Ma wbudowany czujnik autokorekcyjny, który kontroluje jasność i punkt bieli, w razie potrzeby wprowadzając poprawki. Wszystko odbywa się automatycznie, monitor nawet nie musi być włączony żeby ten system się uruchomił (wystarczy tryb czuwania).

NEC SV272 Reference |16:9 | 2560 x 1440 | AH-IPS | satynowa | adobeRGB | Podświetlenie: GB-r LED |
Najlepsze 27″ w ofercie NEC-a, wybrane z tych PA272W i SV272, które spełniają najwyższe normy. Podobnie jak zwykły SV272 (nie Reference), pozwala na bezproblemową sprzętową kalibrację. W zestawie ma kaptur i 5 lat gwarancji.

Eizo CG277  |16:9 | 2560 x 1440 | AH-IPS | satynowa | adobeRGB | Podświetlenie: GB-r LED |
To CX271 z odblokowanym soft proofingiem, kapturem w cenie i wbudowanym bardzo dobrym kolorymetrem, więc nic więcej nie jest potrzebne do pełnej kalibracji. Co więcej CG będzie się sam kontrolował i w razie potrzeby kalibrował ponownie, bez udziału użytkownika. Wydaje mi się, że w 27 calowych ekranach dopłata do CG jest bardziej zasadna niż w 24″ – po prostu duże monitory z zasady nie są tak równomierne, co te mniejsze, a CG musi spełniać bardzo wysokie wymagania pod tym względem. Jednak do zdjęć nawet CX wystarczy zdecydowanej większości użytkowników.

30”

Eizo nie ma już w ofercie monitorów 30” (poza modelem 4K, który jest na zupełnie innym pułapie cenowym), ale NEC owszem. W tym rozmiarze obszar roboczy w poziomie ma tyle samo pikseli co 27”, jednak dostajemy dodatkowe 160 pikseli w pionie (czyli proporcje 16 x 10, zamiast 16 x 9). Plamka jest trochę większa jak w 27”, ale mniejsza niż w 24”. Mimo to, mając do wyboru 27 lub 30 cali, brałbym ten większy. Niestety cena także jest sporo wyższa.

NEC PA302W | 16:10 | 2560 x 1600 | AH-IPS | satynowa | adobeRGB | Podświetlenie: GB-r LED |
Mogło by się wydawać, że przy 30” bardzo ciężko będzie zapanować nad równomiernością, ale w tym modelu jest jak najbardziej w porządku. Oczywiście w serii PA NEC nie gwarantuje, że w Twoim egzemplarzu będzie podobnie jak u kogoś innego. Nie uświadczymy tutaj czerni i braku srebrzenia jak w 24 calowym CX, ale często wielkość będzie bardziej istotna od parametrów. Monitor obsługuje MultiProfiler i dostajemy na niego 3 lata gwarancji.

NEC SV302 | 16:10 | 2560 x 1600 | AH-IPS | satynowa | adobeRGB | Podświetlenie: GB-r LED |
Tak jak w przypadku każdego SV Referencje, tak samo ten jest sprzętowo identyczny z modelem PA, więc ma te same wady i zalety, ale spełnia bardziej rygorystyczne normy dotyczące równomierności, ma lepszą i dłuższą gwarancję (5 lat), oficjalnie wspiera kalibrację sprzętową oraz posiada kaptur w zestawie.


Monitory UHD i 4K

Powoli zaczynają się pojawiać profesjonalne monitory 4K, czyli te o znacznie wyższej rozdzielczości (ekran UHD ma 4 razy więcej pikseli niż FHD). Jednak przez długi czas monitory UHD nie zastąpią obecnych modeli, tylko będą sprzedawane jako osobne linie produktów, a ich ceny będą znacznie wyższe niż odpowiednika o normalnej rozdzielczości. Każdy monitor z poniższej listy jest MST, ale może być też podpięty jako SST (co to znaczy opisałem szerzej w akapicie dotyczącym kart graficznych).

rozdzielczosci

Na powyższej grafice przedstawiłem porównanie przestrzeni roboczych w poszczególnych rozdzielczościach. Na jednym ekranie UHD mieści się tyle pikseli, co na 4 standardowych monitorach w formacie 16:9 (czyli np. na czterech Eizo CS230). Natomiast na poniższym zrzucie ekranu możecie zobaczyć jak wygląda u mnie Photoshop w UHD:

Zrzut ekranu 2015-10-21 o 16.21.20

Zdjęcie z 12MP matrycy jest wyświetlane w rozmiarze 100% – większość kadru mieści się na ekranie.

Zrzut ekranu 2015-10-21 o 16.36.56

Wyświetlanie dwóch zdjęć obok siebie razem z paletami i oknem nawigatora też jest wygodniejsze niż kiedykolwiek wcześniej.

24″

NEC EA244UHD | 23,8” | 16:9 | 3840 x 2160 | AH-IPS | satynowa | AdobeRGB | Podświetlenie GB-r LED
Seria EA nigdy nie była przeznaczona do fotografii, jednak konstrukcja EA244UHD jest zupełnie inna niż jego odpowiednika o standardowej rozdzielczości. Ma wiele cech monitorów graficznych, a nie biurowych, więc należało go porównywać do modeli PA, a nie do EA. Oficjalnie jest wspierana kalibracja sprzętowa, ale odpowiednie oprogramowanie nie znajduje się w zestawie. Multiprofiler nie zadziała z tym monitorem. Osobie która oczekuje monitora fotograficznego, polecałbym wyższy model, aczkolwiek obecnie NEC nie ma w ofercie 24-calowych PA czy SV, jedynie znacznie większe ekrany. Ze względu na dużą rozdzielczość na tak małym ekranie, obraz jest niesamowicie ostry.

Eizo CG248–4K | 23,8” | 16:9 | 3840 x 2160 | PLS | satynowa | AdobeRGB |
Mimo 4K w nazwie, monitor ten ma matrycę UHD (podobnie jest we wszystkich telewizorach oznaczanych 4K, więc chyba wszyscy się już przyzwyczaili do takiego nazewnictwa). Jest to wysoko-rozdzielczościowy odpowiednik CG247, w którym nie bardzo jest co poprawiać, poza rozdzielczością właśnie. CG248 ma więc wszystkie jego zalety – trudno mi sobie wyobrazić sytuację, w której ktoś mógłby być z niego niezadowolony. Nie licząc wielkości oczywiście – 24” to jednak malutko w dzisiejszych czasach, szczególnie w ekranach UHD, gdzie standardem powinno stać się ok. 30”. Obraz równie ostry jak na NEC EA244UHD, aczkolwiek dużo lepszej jakości.

27″ i więcej

NEC EA275UHD | 27″ | 16:9 | 3840 x 2160 | AH-IPS | satynowa | | sRGB | Podświetlenie W-LED
Nie jest to EA244UHD w większym rozmiarze, tylko całkiem inny monitor (niestety nieco gorszy, ale dlatego kosztuje podobnie mimo większego rozmiaru). Gamut sRGB sprawdzi się przy obróbce do internetu, ale do wydruków niezbyt. Można go skalibrować sprzętowo oprogramowaniem SpectraView II, jednak trzeba je kupić osobno. Jako monitor do domowego (oraz biurowego) użytku, to doskonały wybór i rewelacyjny stosunek jakości do ceny (biorąc pod uwagę rozdzielczość), a pod dokupieniu SpectraView II nawet do obróbki zdjęć nada się całkiem dobrze.

NEC PA 322UHD |31,5 | 16:9 | 3840 x 2160 | AH-IPS | satynowa | AdobeRGB | Podświetlenie GB-r LED
Największy ekran w całym zestawieniu. Teoretycznie tylko 0,4” większy niż Eizo CG318, ale ze względu na inne proporcje, różnica jest większa niż mogło by się wydawać. Mimo że to seria PA, to niesamowicie udana. Jestem pewny, że większości fotografów wystarczy równomierność jaką oferuje – w egzemplarzach których używałem była na poziomie najlepszych monitorów jakie istnieją, aczkolwiek poszczególne egzemplarze mogą się od siebie nieco różnić. Jednak jest to zupełnie inna klasa niż PA o standardowej rozdzielczości – te bardzo mocno odbiegały od SV Reference. Z pomiarów Marcina Kałuży wynika, że podświetlenie PA322UHD to GB-r LED, a nie W-LED jak się podaje w specyfikacji. Szerszy opis tego monitora napisałem tutaj.

NEC SpectraView Reference 322UHD |31,5 | 16:9 | 3840 x 2160 | AH-IPS | satynowa | AdobeRGB | Podświetlenie GB-r LED
Jest to ten sam monitor, co opisywany wyżej PA 322UHD, ale dodatkowo sprawdzony w fabryce, z lepszą gwarancją i kapturem w cenie. Miałbym bardzo ciężko wybrać pomiędzy CG318–4k, a tym 322UHD. Na pewno nie jestem w stanie stwierdzić,  że jeden z nich jest lepszy od drugiego. Różnią się mocno rozmiarem i proporcjami – Nec jest znacznie wyższy. Trzeba dokonać wyboru na podstawie własnych preferencji. Jeśli ktoś potrzebuje monitora także do montowania produkcji kinowych/telewizyjnych, to CG będzie lepszym wyborem, do zdjęć rozmiar NEC-a uważam za wielką zaletę

CG318–4K | 31,1” | 16:8  | 4096 x 2160 | satynowa | AdobeRGB | Podświetlenie W-LED
Jedyny monitor na tej liście, który faktycznie ma 4K, a nie UHD. Dysponuje więc rozdzielczością 4096×2160, zamiast 3840 x 2160. Daje to dodatkowy, aczkolwiek niewielki, obszar roboczy z boku – to dlatego proporcje ekranu są dość niestandardowe (16:8 zamiast 16:9). O ile do wideo uznałbym to za plus (można wyświetlić film w oryginalnej rozdzielczości i zostanie miejsce na podstawowe ikony), to do zdjęć już niekoniecznie, bo szerszy ekran oznacza, że jest on znacznie niższy, mimo tej samej liczby pikseli w pionie. W zasadzie wszystko w tym monitorze jest doskonałej jakości – mimo wielkiej powierzchni, jest bardzo równomiernie podświetlony, ma świetny kontrast, wbudowany kalibrator, 5 lat gwarancji, oprogramowanie ColorNavigator i kaptur w zestawie. Zmieniono też design obudowy – profesjonalne monitory zawsze miały urok okopconej cegły, a tym razem jest inaczej. Jednak coś za coś – jest to najdroższy monitor w tym zestawieniu.


Brak jakiegokolwiek modelu producentów takich jak Dell, Samsung, Asus, LG itd; nie jest przypadkowy. Po prostu nawet najlepsze modele w ich ofercie, to ekrany do biura i zastosowań domowych. Z jakiegoś powodu ludzie polecają je do zdjęć, ale po wielu latach korzystania z nich, nie mam pojęcia dlaczego to robią. Jedyną zaletą tych monitorów jest ich cena, ale to nie sprawi, że magicznie zaczną się nadawać do czegoś, do czego absolutnie nie mają predyspozycji. Ich zakup to raczej wyrzucanie pieniędzy w błoto, bo w końcu trzeba będzie dokonać zakupu jeszcze raz, tym razem czegoś, co faktycznie się nadaje do zdjęć.

Monitory Apple w fotografii

Monitor wbudowany w iMaca nie ma nic wspólnego z tymi robionymi do zdjęć, podobnie jest z Apple Cinema Display i Apple Thunderbolt Display. Dotyczy to wszystkich modeli, także iMaca 5k. Oczywiście wiele osób korzysta z iMaków chociażby w studiach fotograficznych, do podglądu zdjęć prosto z aparatu – do takich zastosowań prawie wszystko się nadaje, bo będzie lepsze niż LCD wbudowany w aparat. Są też osoby, które używają iMaców do retuszu, ale to ta sama sytuacja, co z Dellami – gdyby ktoś wiedział ile traci w stosunku do ekranu fotograficznego, to nigdy by mu do głowy nie przyszło pracować na iMacu, bo to co na nim widać absolutnie nie pokrywa się z faktycznym wyglądem zdjęcia, szczególnie jeśli te jest do wydruku.

Niestety większość osób nie wie jak duże są różnice, bo nigdy nie miała okazji pracować na profesjonalnym sprzęcie. Ekrany iMaców są zupełnie nieliniowe, a kalibracja jest możliwa jedynie programowo. Są nierówno podświetlone, samo podświetlenie jest kiepskiej jakości i ma gamut zbliżony jedynie do sRGB. W iMacach z retiną „late 2015”, gamut jest szerszy – zbliżony do DCI-P3, czyli wciąż daleko mu do AdobeRGB, a z racji braku 3D-LUT nie można go przyciąć do sRGB. Brakuje możliwości zmiany podstawowych parametrów, nie można pracować w pionie, co w studio często jest bardzo przydatne. W dodatku występują problemy z plamami pojawiającymi w rogach ekranu wraz z upływem czasu – jest to problem występujący od lat i ewidentnie Apple nie ma pojęcia jak sobie z nim poradzić, więc tylko wymienia wadliwe ekrany na gwarancji.

Jedynym ekranem tej firmy, spełniającym wymagania stawiane przed monitorami fotograficznymi, jest ekran z Macbooka Pro Retiny, który jest wyjątkowo liniowy i nieporównywalnie lepszy niż retiny w iMacach. Jednak zależy to też od tego, na jaką sztukę się trafi. Poza tym jest to wyświetlacz sRGB, więc o ile do internetu i minilabów w sam raz, to wydruków nie pokaże w pełnej kolorystyce. No i ciężko porównywać 15″ ekran laptopa z normalnymi monitorami, o znacznie większej przekątnej – to jednak zupełnie inny komfort pracy. Pozostałe laptopy tej firmy mają całkowicie inne wyświetlacze, absolutnie niefotograficzne.

Był czas kiedy korzystałem z Macbooka Pro Retina 15″ bez zewnętrznego monitora. Pomimo wcześniejszego używania Eizo CG246, byłem w stanie pracować na MBPr i do zastosowań internetowych byłby wystarczający, aczkolwiek mały rozmiar matrycy zdecydowanie nie sprzyja korzystaniu z niego na co dzień. Podczas przygotowywania pod wydruki zdecydowanie brakuje możliwości podejrzenia zdjęcia w przestrzeni Adobe RGB.

Monitory używane

Jeśli chcesz kupić używany monitor, to tylko i wyłącznie po sprawdzeniu go na żywo. Do Polski są zwożone monitory zza granicy (najczęściej z Niemiec), które miały trafić do utylizacji, a wylądowały na allegro. Taki sprzęt jak tani by nie był, to rzadko kiedy wart jest swej ceny. Bo po co kupować coś, co nie spełnia swojej funkcji. Na licznik wyświeconych godzin nie ma sensu patrzeć – po przekroczeniu granicy zapewne został odpowiednio skorygowany (nie ma z tym większego problemu). Najczęściej taki złom jest określany mianem „monitor poleasingowy”.

Kupno używki jak najbardziej ma sens, po prostu trzeba się znać na monitorach. Jeśli nie masz w tym temacie doświadczenia, to szanse że kupisz coś dobrego są niewielkie. Jak chcesz kupić używany monitor do fotografii, to w pierwszej kolejności sprawdź zewnętrzny stan matrycy, czy nie ma martwych pikseli, otarć itd. Następnie stan podświetlenia. Jeśli zwiększasz moc świetlówek, a one od jakiegoś momentu już się nie rozjaśniają to zły znak. Generalnie przy 50% jasności powinno wypalać oczy, chociaż wiem, że wiele osób pracuje tak na co dzień wbrew zasadom kalibracji i logiki – mam nadzieję, że nie jesteś jedną z tych osób. Jak przy takim ustawieniu monitor świeci na ok. 80 cd/m2, czyli tak jak będziesz na nim pracował, to nie ma sensu go brać, bo lada moment będzie do wyrzucenia. Wyświetl sobie białe tło żeby zobaczyć równomierność podświetlenia i czarne w ciemnym pokoju do kontroli wyciekającej czerni, czyli jasnych plam na ciemnym ekranie (ale z tym nie ma co przesadzać – wyciekająca czerń to norma, ważne żeby w normalnych warunkach nie była widoczna). A najlepiej jakbyś przebadał monitor czujnikiem, skalibrował i zobaczył efekty. Da się to wszystko zrobić w kilka minut, więc nie powinno być wielkim problemem dla sprzedawcy. Tylko niech ci wcześniej ten monitor uruchomi, ponieważ musi się zagrzać żeby trzymał parametry. Jeśli nawet po wygrzaniu ich nie trzyma i np. wagi RGB pływają tam i z powrotem, lub podświetlenie whaha się między 80 a 90 nitów, to kolejny znak, że taki ekran do niczego już się nie nada.

Z kupowaniem używek jest jeszcze ten problem – monitory nowszej generacji (typu CX) nie są dostępne na rynku wtórnym i pewnie jeszcze długo nie będą, a poprzednie modele to jednak znacznie gorszy obraz.

Jest jeszcze jedna opcja – kupno używanego monitora bezpośrednio od Eizo Polska. Są to monitory powystawowe, takie które były używane gdzieś na szkoleniach itd. Kupuje się wtedy monitor z pewnego źródła, który jest zawsze sprawdzany przed sprzedażą i posiada gwarancję (czasami nawet pełną, taką jak przy zupełnie nowych monitorach). Dużym plusem jest też niewielki przebieg (kilkaset lub kilkadziesiąt godzin). Cena będzie zdecydowanie niższa niż za nową sztukę, a stan techniczny bardzo dobry (może być zniszczone pudełko, albo rysy na obudowie, a może być ideał jak z półki sklepowej – zależy od konkretnego egzemplarza, ale o wszystkim będziesz wiedział przed kupnem). Takich monitorów nie znajdziecie w sklepach, czy na allegro – trzeba pytać bezpośrednio w Eizo Polska, kontakt do osoby, która się tym zajmuje macie tutaj: [mail tymczasowo usunięty]. Poproście o listę monitorów używanych, a zostanie wam wysłana w formie tabelki z wszystkimi informacjami o danych egzemplarzach. Eizo już nie dysponuje monitorami powystawowymi. Jeśli znowu będą dostępne, to poinformuję o tym na swoim fanpage .

Kalibracja

W zależności od modelu, monitor może być kalibrowany sprzętowo lub programowo. W obu przypadkach będzie potrzebny kalibrator (kolorymetr lub spektrofotometr).

Kalibracja sprzętowa występuje w tych bardziej profesjonalnych monitorach i jest lepsza, bo wszystkie zmiany są wprowadzane w LUT monitora. Dzięki temu zyskujemy poprawne odzwierciedlenie kolorów, nie tracąc nic przy okazji. Natomiast przy kalibracji programowej zmiany są wprowadzane w LUT karty graficznej. Oznacza to, że jeśli coś odstaje od normy, to nie da się tego bezstratnie skorygować i jest wycinane. Z tego powodu przejścia tonalne nie są już tak płynne. Czym gorszy monitor, tym więcej się traci. Co więcej, niektórzy producenci uznają jako kalibrację sprzętową już samą możliwość zmiany mocy podświetlenia, (co jest dostępne w każdym monitorze), wag RGB czy innych podstawowych parametrów. Kolejny powód żeby nie przejmować się tym, co jest napisane w ulotkach.

Przy pracy z kolorem kalibracja jest koniecznością. Najtańszym kalibratorem nadającym się do czegokolwiek jest Spyder 4 sprzedawany m.in. jako Easy Pix 2, czyli ten w czarnej obudowie (Spyder3, który był EasyPixem w szarej obudowie, to śmieć nadający się jedynie do recyklingu). Ostatnio wyszedł też nowszy model – Spyder 5. Jednak ten, który ja bardzo polecam, to nieco droższy, ale dużo lepszy, kolorymetr i1 Display Pro (nie mylcie go z i1 Display 2, który jest do niczego). Później są droższe rozwiązania, ale nie zawsze lepsze. i1 Pro2 jest świetny (i wielokrotnie droższy), ale już ColorMunki (sprzedawany w kilku wersjach) do kalibracji ekranu będzie gorszy niż i1 Display Pro (szczególnie używając natywnego oprogramowania). Kalibruje się zawsze pod konkretne warunki oświetleniowe. O przystosowaniu oświetlenia w pomieszczeniu do retuszu przeczytasz w moim innym artykule (tutaj) – jeśli światło nie będzie odpowiednie, to możecie zapomnieć o poprawnym retuszu.

Pamiętajcie żeby nie kalibrować monitora zaraz po jego uruchomieniu – trzeba odczekać trochę, aż się ustabilizuje. W dobrych monitorach obecnej generacji to nieco poniżej 10 minut, w gorszych nawet pół godziny. Kalibracji nie trzeba przeprowadzać samodzielnie. Są ludzie którzy się tym zajmują na zlecenie i na prawdę znają się na swojej robocie. Koszty są bardzo różne, ale zazwyczaj ok. 200 zł. W Krakowie kalibruje Marcin Kałuża (Czornyj), w Katowicach (aczkolwiek dojeżdża do osób w całej Polsce) Adam Jędrysik, a w Gdyni możecie się odezwać w tej sprawie do Graficznych.pl. Postaram się rozszerzyć tę listę w przyszłości.

Kalibracja zdalna (wysyłasz monitor kurierem i otrzymujesz go z powrotem razem z profilami koloru) to opcja, którą lepiej dobrze przemyśleć. Możesz mieć coś namieszane w systemie, mogą pojawić się jakiekolwiek problemy i nawet ich nie zauważysz, a profil nie będzie ładowany poprawnie. Przy kalibracji na miejscu, profesjonalista od razu doprowadzi wszystko do porządku. Ew. można kalibrować wysyłając monitor razem z komputerem, ale ja i tak zawsze będę polecał zrobienie tego tam gdzie komputer będzie używany.

Dobry monitor trzyma parametry przez minimum rok, a ekrany z zewnętrznym czujnikiem autokorekcyjnym (jak CX240) powinny sobie poradzić przez 2-3 lata bez ponownej kalibracji.

PS. O ile teoretycznie kalibracja do zdjęć oznacza wybranie punktu bieli D50 (5000K), to do oglądania zdjęć w świetle dziennym, czy generalnie do większości zastosowań lepiej ustawić D65, taki jest też standard internetowy.

Jaka karta graficzna? 30Hz, 60Hz, SST, MST itp, itd…

Karta graficzna w Twoim komputerze jest bez znaczenia. Powinna mieć wyjście cyfrowe (DisplayPort, DVI, ewenatualnie HDMI) i tyle. Jeśli to monitor o rozdzielczości powyżej 1920 x 1200, to trzeba mieć wyjście DisplayPort lub DVI dual link (i kabel dual link – to ten, który ma wszystkie piny). Co prawda Photoshop korzysta ze wsparcia GPU, ale tylko w przypadku niektórych filtrów, tak więc na retusz ma to wpływ niemal zerowy.

Nieco inaczej jest w przypadku monitorów UHD. Jeśli będziesz miał jeden ekran, a nie 3, to powinna być wystarczająca nawet na zintegrowanej karcie graficznej (zresztą wielu z nas ma przecież kilka monitorów, które łącznie mają podobną liczbę pixeli jak UHD). Aczkolwiek jest bardzo duża różnica pomiędzy pracą w natywnej rozdzielczości, a z włączonym skalowaniem – ono zdecydowanie bardziej wpływa na wydajność niż sama rozdzielczość.

Ważna jest też kwestia odświeżania. Dużo starych kart pozwala na uzyskanie maksymalnie 30 Hz, a nie 60. Nie ma to żadnego wpływu na jakość obrazu, ale na jego płynność owszem. Wielu osobom przeszkadza klatkowanie, inni nie widzą wielkiej różnicy. Sam jestem z tych osób, które uważają że filmy kręcone powinny być w minimum 60 FPS, bo mi przeszkadza jak obraz skacze gdy kamera się przesuwa. Do samego retuszu 30Hz powinno być wystarczająco płynnie.

Kolejną sprawą jest sposób podłączenia monitora UHD. Może być SST lub MST. Ten pierwszy wymaga podpięcia dwóch kabli do karty graficznej, a system będzie wdział jeden monitor jako dwa. Oczywiście obraz będzie wyglądał poprawnie. Poza tym  SST pozwala tylko na 30 Hz. MST jest lepsze – nie dość że można uzyskać 60 Hz, to system widzi tylko jeden ekran.

Warto jeszcze poruszyć temat wykorzystywania 10 bitów/kanał, zamiast 8 – odnosi się on zarówno UHD jak i HD. Jeśli chcesz wykorzystać w pełni 10 bitową matrycę, to nie wystarczy po prostu podpiąć monitora i już. Potrzebujesz systemu Windows, karty graficznej nVidia Quadro lub AMD Fire i oprogramowania, które to wspiera (Photoshop to robi). Wsparcie dla 10 bitów jest też na Macach Pro i iMacach 5k z systemem El Capitan. Obecnie traktowałbym to jako zwykłą zabawę. Zysk jest minimalny, a komplikacji wiele. Zwykłe karty graficzne (GeForce, Radeon, Iris, IntelHD itd.) nie wspierają 10 bitów/kanał w OpenGL, tylko w DirectX, więc nic nam po tym przy retuszu. Jak już wspomniałem, obecnie nie ma sensu się tym przejmować.

Podsumowanie

Jeśli masz dobry sprzęt fotograficzny, to mocno nie na miejscu jest oszczędzanie na monitorze. Są nawet osoby, które twierdzą, że monitor jest najważniejszy w całym zestawie, bo to od niego zależy finalny efekt i pokrywa się to z moimi doświadczeniami. Jeśli chcesz bardzo dobry ekran, nadający się świetnie do fotografii, to bierz Eizo CX241 lub lepszy/większy i ciesz się ze świetnego zakupu. Wszystko poniżej tego modelu to kompromisy.

Wybór Nec vs Eizo pozostawiam Wam, bo to kwestia indywidualna. Eizo ma na wszystko 5 lat gwarancji (w dodatku w Polsce jest ona lepsza niż w reszcie Europy i generalnie nieco lepsza niż w NEC-u, szczególnie w praktyce), kalibracja sprzętowa jest bardzo prosta, model CS230 i CX241 posiada czujnik autokorekcyjny, a CG mają wbudowany kalibrator. NEC natomiast daje za darmo (do modeli od PA wzwyż) program MultiProfiler, który jest sporym ułatwieniem dla osób nieposiadających jeszcze kalibratora, poza tym softproofing jest możliwy również w niższych modelach (bardziej się to przydaje w DTP niż w fotografii). Najtańszy model, który nadaje się do zdjęć (ale w mocno ograniczonym stopniu i absolutnie nie można go traktować jako monitora fotograficznego), jest właśnie produkcji NEC-a. W monitorach UHD przewaga w dolnej półce cenowej jest jeszcze bardziej widoczna. Obecnie Eizo nie ma żadnego konkurencyjnego modelu do NECa EA275UHD.

Jeśli interesuje was jakiś monitor i chcecie dowiedzieć się o nim więcej, to możecie zerknąć na forum mva.pl – to jedyne miejsce w polskiej sieci i jedno z bardzo niewielu na świecie, poświęcone monitorom do zastosowań profesjonalnych. Możecie też zadzwonić, albo wysłać mailowo pytanie np. do Graficzne.pl – wiem, że znają się tam na temacie, a jak zdecydujecie się na zakup, to na życzenie mogą nawet uruchomić i sprawdzić matrycę przed wysyłką (mają pełną ofertę Eizo i NEC). W sklepach typowo komputerowych i marketach raczej nie ma sensu szukać – jeśli gdzieś jest, to raczej dostępny tylko na zamówienie.

Lista monitorów w tym wpisie będzie aktualizowana, jeśli wyjdą jakieś nowe modele warte uwagi.
Ostatnia duża aktualizacja: 7.11.2015.

PS.

Zapraszam na moje szkolenie z profesjonalnego retuszu, w którym m.in. temat monitorów jest poruszany.


Kiedy następny wpis?

Chcesz być na bieżąco z tym co się dzieje na moim blogu? Otrzymuj powiadomienia o nowych wpisach na maila:

Tags: , ,
autor
Od kilku lat robię zdjęcia beauty i fashion, a efekty pokazuję na tym blogu. Razem z opisami sesji publikuję schematy oświetlenia, zdjęcia zza kulis i wszystko to, co istotne podczas fotografowania. Mieszkam w Azji, ale czasami zdarza mi się wpaść do Polski.
Related Posts